Real Madryt - Liverpool FC

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: zoltoczerwony, ramar, Juluz, Szpieg1, Gonzo, Daniel, AirCanada

ODPOWIEDZ
lfc257
Posty: 292
Rejestracja: 11 sie 2020, o 22:51

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: lfc257 »

Dno... Real słaby a my beznadziejni. Jednak nie potrafimy tak naprawdę wyjść z kryzysu. Mam nadzieję, że jakoś się doczołgamy do top4... Ale co dalej? Jak ma wyglądać drużyna w przyszłym sezonie? Przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach...
Mufi
Posty: 1384
Rejestracja: 23 maja 2017, o 20:15
Lokalizacja: Kraków

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Mufi »

lfc257 pisze: 6 kwie 2021, o 23:00 Dno... Real słaby a my beznadziejni. Jednak nie potrafimy tak naprawdę wyjść z kryzysu. Mam nadzieję, że jakoś się doczołgamy do top4... Ale co dalej? Jak ma wyglądać drużyna w przyszłym sezonie? Przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach...
Po 1 musimy kupić klasową "9", bo gramy bez takowej.
lfc257
Posty: 292
Rejestracja: 11 sie 2020, o 22:51

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: lfc257 »

Po 1 musimy kupić klasową "9", bo gramy bez takowej.
[/quote]

Obawiam się, że to nie wystarczy. Firmino i Mane są bardzo daleko od optymalnej formy. Salah gra w kratkę ale chociaż strzela gole. Najgorsze jest to, że oni chyba nie wrócą do swojej formy. Od jakiegoś czasu zawodnicy wyglądają na pogubionych a Klopp nie bardzo potrafi ogarnąć sytuację
Awatar użytkownika
Mitchell
Posty: 1656
Rejestracja: 30 mar 2005, o 15:43

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Mitchell »

To nie Arsenal, prawda?
Widzicie jak wyglądamy przeciwko dobrze zorganizowanemu przeciwnikowi.
- Wcale nie wyglądamy. Nie ma nas.

Spotkania gramy w ósemkę. Zamiast rozgrywać, szukać korytarzy w dziesiątkę, to całkowicie pomijamy stoperów. W sumie się nie dziwię. W piłkę to oni nie bardzo umieją.
Pomocnicy są pod naciskiem, nie mają tego komfortu co obrońcy. Gra rwana, chaotyczna, bez kontroli.
A w tyłach ciągły pożar. Strach ruszyć z piłką odważniej i zostawić stoperów bez opieki.
Jeśli rywal jest zdyscyplinowany, zorganizowany to w ósemkę meczu wygrać się nie da.

Zastanawiałem się na czacie czy gorzej zagrała nasza obrona czy może Felix z Niemiec?
Celebryta przebierający się czasami za sędziego. Przy poprawnym sędziowaniu mielibyśmy szybkie dwie bramki w plecy (jedną z karnego) a później godzinę gry z przewagą jednego zawodnika. Wydaje mi się, że to znacząco zmieniłoby obraz gry i wynik końcowy.
Cóż... nie dowiem się, bo gość postanowił sędziować w/g własnych reguł.

Nie lubię Liverpoolu bez Firmino. Jeśli patent z Jotą na ławce tak dobrze się sprawdzał, to po co kombinować? Skoro działało to chyba nie było takie głupie.

Dużo dziś było błędów. Za dużo.
Począwszy od trenera i składu, poprzez zawodników aż do sędziego.
Nie dało się tego meczu wygrać. Szkoda że chociaż nie zremisowaliśmy.
Za tydzień będzie zupełnie inaczej :)
Chat o Liverpoolu, klubach Premier League i ciekawych meczach.
Zapraszam
czerwonyy
Posty: 76
Rejestracja: 2 wrz 2013, o 21:25

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: czerwonyy »

Niby człowiek wiedział, ale jednak się łudził. Szkoda tego meczu. Po raz kolejny nie wychodzimy na pierwszą połowę gotowi do gry. To, co zagrała nasza drużyna w pierwszej połowie to jeden wielki skandal, okraszony zmianą Keity jeszcze przed przerwą. Czy ktoś w ogóle kojarzy, kiedy ostatnio nasz piłkarz zszedł z boiska w pierwszej połowie bez odniesienia kontuzji, a decyzją trenera? Keita zapisał się chyba w historii klubu, a jego dyspozycja była o tyle dziwna, że Klopp powiedział przed meczem "I couldn't avoid Naby Keita anymore with his performances in training in the last two weeks". To chyba pokazuje, że on po prostu nie daje rady psychiczne w tym klubie i w tej lidze. Coś, jak Piotr Zieliński w reprezentacji Polski. Umiejętności na pewno są, ale po prostu głowa nie wchodzi na ten najwyższy poziom.
Dzisiaj przegraliśmy mecz właśnie pierwszą połową. Dlatego właśnie szkoda, że znów drużyna mentalnie nie dźwignęła tego meczu od początku, bo zobaczcie, że jednak drugą połowę zremisowaliśmy 1:1, czyli wynik dla nas korzystny. A chyba nikt nie ma wątpliwości, że druga połowa o wiele lepsza od tej pierwszej nie była. To pokazuje, że dziś wystarczyło grać cały mecz tak, jak drugą połowę i wynik byłby kompletnie inny. Najgorsze, że Real nie zagrał jakiegoś wybitnego meczu, tylko my go przegraliśmy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

Wynik na pewno lepszy niż gra i jeżeli Mane nie wyjdzie na rewanż, to są szanse na awans. Senegalczyk przebija swoimi występami w tym roku nawet Firmino, a to już duża umiejętność.
Awatar użytkownika
Wrubel84
Posty: 901
Rejestracja: 28 wrz 2017, o 19:46
Lokalizacja: Gliwice

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Wrubel84 »

Sporo osób chciało Real w losowaniu, mamy ich i możemy odpaść. Nie doceniliśmy rywala, który zagrał najprostszą piłkę: do przodu, wygrać bieg i strzelić. My natomiast nie potrafiliśmy się przebić przez 7 obrońców, a jak były kontry to Mane tracił piłkę. Oczywiście awans jest możliwy, po prostu Jurgen musi wyciągnąć wnioski, przeanalizować bramki, uczulić obronę i być może tym razem posadzić Mane. Niech zagra w lidze z AV, a potem usiądzie i wejdzie jak trzeba będzie gonić wynik. Nie chce się pastwić nad chłopakami, bo im to nie pomoże, ale każdy na pewno wie jak zagrał i co musi poprawić. Wierzę w awans na Anfield.

Inna sprawa dzisiejsze sędziowanie (poziom komentarza z polsatu), żenada, dno, okręgówka. Na szczęście na rewanż będzie kto inny, może Chunet Chakir, który jak sędziuje to wygrywamy czy to z Borusią pamiętny mecz czy z Barceloną.
Mufi
Posty: 1384
Rejestracja: 23 maja 2017, o 20:15
Lokalizacja: Kraków

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Mufi »

lfc257 pisze: 6 kwie 2021, o 23:14 Po 1 musimy kupić klasową "9", bo gramy bez takowej.
Obawiam się, że to nie wystarczy. Firmino i Mane są bardzo daleko od optymalnej formy. Salah gra w kratkę ale chociaż strzela gole. Najgorsze jest to, że oni chyba nie wrócą do swojej formy. Od jakiegoś czasu zawodnicy wyglądają na pogubionych a Klopp nie bardzo potrafi ogarnąć sytuację
Wróci VVD i Gomez, kupimy tego Konate do rotacji. Mamy Jote na LS, potrzebujemy tylko napastnika, następce Wijnalduma i trochę odpoczynku. Mane i Firo to max. ławka na next sezon, nie oszukujmy się.

Ja to powtarzam od stycznia - akurat nam słabszy sezon mógł się zdarzyć, ale trzeba wyciągnąć wnioski i zrobić dobre okienko.
City rok temu miało problemy - kupiło Diasa, Cancelo, Pep ogarnął temat i grają super.
Klopp musi to zreorganizować w lecie, nie można na tym samym patencie lecieć 5 sezon ... A jak tego nie ogarnie, to trzeba tu ściągnąć Nagelsmana albo Gerro.
Na szczęście na rewanż będzie kto inny, może Chunet Chakir, który jak sędziuje to wygrywamy czy to z Borusią pamiętny mecz czy z Barceloną.
Akurat z Brychem mamy/mieliśmy to samo - na 5 Jego ostatnich spotkań 4 wygraliśmy, więc wiesz xd.
Awatar użytkownika
PyrkaLFC
Posty: 2465
Rejestracja: 16 sty 2013, o 18:53
Lokalizacja: Poznań

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: PyrkaLFC »

Mitchell pisze: 6 kwie 2021, o 23:20 Nie lubię Liverpoolu bez Firmino. Jeśli patent z Jotą na ławce tak dobrze się sprawdzał, to po co kombinować? Skoro działało to chyba nie było takie głupie.
Tez nie lubie Liverpoolu bez Firmino, choc uwazam ze optymalne zestawienie z przodu to obecnie Jota-Firmino-Salah. Obydwaj boczni napastnicy maja zbyt dobra passe strzelecka zeby sadzac ktoregos na lawie. U Mane widac ze pewnosc siebie nie ta, zbyt latwo wytracic ho z rownowagi, czy to zdjeciem z boiska czy nieodgwizdanym faulem. Mysle ze dobrze by mu zrobila walka o podstawowy sklad, tym bardziej ze jego najwiekszy atut - niesamowita dynamika z calkiem niezla kontrola pilki - juz dawno nie zostaly zaprezentowane.

Co do Firmino, nie ma innego gracza w przedniej formacji ktory potrafilby jednym kontaktem zrobic przewage i to zazwyczaj gdzies na malej przestrzeni, w gaszczy nog. Poza tym nasze proby pressingu bez niego wygladaja o wiele gorzej. Rowniez wole zeby gral.
"Grało się non stop, od samego rana.
Nie płaciłem hajsem tylko bólem w kolanach"
https://streamable.com/j3pcz?fbclid=IwA ... s9stQEFQiU ;)
Bartek84
Posty: 232
Rejestracja: 27 maja 2018, o 10:35

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Bartek84 »

Nie wiem w sumie co jest bardziej śmieszne, poziom piłkarski tego meczu czy końcowy wynik i to, że mamy jeszcze szanse na awans. Pytanie czy warto teraz zaryzykować i wystawić na Aston Villę zmienników? Trent i Robbo po połówce, Milner jako drugi boczny obrońca, Phillips z Williamsem na środku obrony. Dalej Keita, Jones i na przykład Thiago z Ginim też po połówce. W ataku Shaqiri, Ox i Firmino z Salahem po 45 minut jeden i drugi. Reszta mogłaby odpocząć fizycznie i psychicznie po tym koszmarze z Madrytu, a w rewanżu wtedy TAA, Fabinho, Kabak, Robbo - Thiago, Gini - Salah, Firmino, Mane, Jota i zmasowany atak na Real dosłownie od 1 sekundy. Gorzej niż w tym pierwszym meczu zwyczajnie nie da się już zagrać, a wynik jest dużo lepszy od tego 0:3 dwa lata temu na Camp Nou.
FanatykLfc2011
Posty: 289
Rejestracja: 14 lut 2021, o 18:58

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: FanatykLfc2011 »

Nie wiem jak usprawiedliwiać wczorajszą porażkę bo jest ciężko znaleźć jakiś racjonalny argument. Mam cholernie złamane serce bo liczyłem na wiele więcej, nie widziałem wczoraj nic co by mogło za nami przemawiać, to co zagrał Casemiro, Kroos i Modrić nie mieści się w głowie, rozumieją się bez słów, ich współpraca wyglądała fenomenalnie.
Taktycznie zostaliśmy zjedzeni, spotkanie przegraliśmy w głowach co można było zauważyć już na początku, bardzo dużo niedokładnych podań, piłka odskakuje, byłem w szoku ze nawet Fabs nie dźwiga tego psychicznie. Przestraszyliśmy się przeciwnika co było widoczne.
Jeszcze na dobitkę asysta Trenta przy bramce Asensio.
Druga połowa trochę lepsza ale nadal wyglądaliśmy jak drużyna bez pomysłu, rozbita, cierpiąca i czekająca na ostatni gwizdek.
Tak czytam ze przyjdą nowe twarze, odpoczniemy i zaczniemy grać lepiej. Co to zmieni? Tu ewidetnie widać wypalenie, ten cholerny brak pomysłu a nasza grę już zna każdy i co najgorsze uparcie gramy cały czas to samo, Klopp nie chce wprowadzić żadnych zmian, nawet gdyby wczoraj grał u Nas Mbappe i Messi to nic by to nie zmieniło, bo nasze ataki były już rozczytane przez Real zanim je zaczęliśmy kreować.
Martwi mnie taki stan rzeczy, ostatni raz tak silny ból odczuwałem po bramce Kompanego z Lisami.
Wierzę że jednak nagle się obudzimy, zagramy na miarę możliwości w rewanżu, tyle że nasz występ pomimo 3:0 na Camp Nou a wczoraj to dwa różne światy, po tamtym spotkaniu byłem pewien awansu a tutaj niestety mam wątpliwości, bo czym my chcemy zaskoczyć Real, nie mamy czym tak naprawdę.
Nie będę się tutaj już dłużej rozwodził, Klopp dostanie szanse przebudowy drużyny i wejścia w nowy sezon, ale jeżeli nic nie zmieni w stylu to skończy się to jedynie na wejściu w sezon. YNWA!

Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

- Johann Wolfgang von Goethe
Liverpool został stworzony dla mnie, a ja dla Liverpoolu.
Bill Shankly
SEB
Posty: 536
Rejestracja: 17 gru 2018, o 13:56
Lokalizacja: Poznań

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: SEB »

Ja jestem spokojny o rewanż. Chłopacy będą tak nagrzani, że szykuje się powtórka z Barceloną. Odpuścić Mane i cisnąć ich trójką Shaqiri, Salah, Jota.

Na sam koniec brawo dla Trenta za potraktowanie Viniciusa. Ich trzeba po prostu psychologicznie rozwalić przed rewanżem i pokazać to co potrafimy najlepiej, szybka i skuteczna gra z kontry.

Umiejętnie robić miejsce dla Salaha i on już sam ich rozłoży na łopatki.

YNWA
Obrazek
kicband
Posty: 37
Rejestracja: 3 lut 2016, o 16:57

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: kicband »

Tak całkiem na chłodno po meczu to wniosek może być jeden: real wczoraj zniszczył nas taktycznie. Niestety Klopp nie dopasował taktyki do przeciwnika i rozpoczęliśmy grę z bardzo wysoko ustawioną linią obrony co prokurowało błędy i stwarzało wiele potencjalnych sytuacji 1vs1 w pełnym biegu Viniciusa z Philipsem co niestety ale było dla nas zabójcze. I tutaj zarzut numer 1 do Kloppa - dlaczego próbowaliśmy grać z wyrachowanym Realem tak samo jak z jakimś Crystal Palace czy nawet nie ubliżając Arsenalem? Druga połowa była lepsza jednak wydawało się, że to Real cały czas ma kontrolę.
Kwestia druga - jak można było nie wystawić Thiago, a w zamian niego Keite bez rytmu meczowego? Panie Jurgen, poważnie? To już nawet lepszą opcją w środku byłby Milner, przynajmniej by zasuwał.
I trzecia sprawa, przegrywamy 3:1, Mane kopie się po czole pół meczu, a zmiany dopiero po 80 minucie? Eh...

Niestety w tym spotkaniu po raz kolejny wychodzi, że nie mamy elastyczności taktycznej. W każdym spotkaniu nie zależnie od przeciwnika staramy grać się to samo i o ile na początku 2-3 sezony temu to się sprawdzało tak teraz jest zdecydowanie ciężej. Przecież nie zawsze można narzucać swój styl gry.

Pierwsze spotkanie nie daje optymizmu przed rewanżem. Nie ma co porównywać do dwumeczu z Barceloną, bo tam w 1szym meczu zagraliśmy o niebo lepiej niż w wczorajszym.
FanatykLfc2011
Posty: 289
Rejestracja: 14 lut 2021, o 18:58

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: FanatykLfc2011 »

SEB pisze: 7 kwie 2021, o 08:05 Ja jestem spokojny o rewanż. Chłopacy będą tak nagrzani, że szykuje się powtórka z Barceloną. Odpuścić Mane i cisnąć ich trójką Shaqiri, Salah, Jota.

Na sam koniec brawo dla Trenta za potraktowanie Viniciusa. Ich trzeba po prostu psychologicznie rozwalić przed rewanżem i pokazać to co potrafimy najlepiej, szybka i skuteczna gra z kontry.

Umiejętnie robić miejsce dla Salaha i on już sam ich rozłoży na łopatki.

YNWA
Liczę na to ze wyjdziemy tak „nagrzani” że Anfield będzie płonąć. Nie mamy innego wyjscia, irytuje mnie to naśmiewanie się mediów z Liverpoolu, to wszystko podziała pozytywnie na chłopaków, chce zobaczyć podrażnionego lwa jak za niedawnych, dobrych czasów. Stać nas na to, musimy stworzyć kolektyw, znaleźć wszystkie słabe punkty Realu i punktować krok po kroku niczym dobry bokser, ten wynik jest do wyciagnięcia i to już w pierwszej połowie. Ale My, a przede wszystkim chłopcy na boisku muszą w to uwierzyć, już czekam z niecierpliwością na rewanż.
Kto zabroni nam wierzyć? Nie ma takiej siły na tym świecie!
YNWA!
Liverpool został stworzony dla mnie, a ja dla Liverpoolu.
Bill Shankly
Bartek84
Posty: 232
Rejestracja: 27 maja 2018, o 10:35

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: Bartek84 »

No ale co mamy zrobić? Nie wychodzić w rewanżu na boisko? Oddać walkowera? Top 4 też jest już przecież nieosiągalne bo mamy 3 pkt straty do 4 miejsca, a zostało tylko 8 kolejek... Najlepiej się teraz poddać, a w lato sprzedać pół składu i kupić Mbappe i Haalanda. :)

Ja to widzę trochę inaczej. Zostało 8 kolejek w Lidze, ale 6 meczów zagramy z zespołami znajdującymi się aktualnie w dolnej połówce tabeli. Czy potrafimy grać z takimi drużynami jak Burnley czy West Brom? W ostatnim czasie można powiedzieć, że nie potrafimy, ale i tak lepiej grać z nimi niż np. z Chelsea czy Evertonem. Przynajmniej w teorii, na papierze.

Dalej Liga Mistrzów i dwumecz z Realem. Przegraliśmy pierwszy mecz. Spotkałem się z opiniami, że to był najlepszy mecz Realu od pół roku. Jednocześnie widziałem komentarze, że to był najgorszy występ Liverpoolu pod wodzą Kloppa w Europie, a wiemy od kiedy Niemiec trenuje LFC. Czyli mamy świetny Real i tragiczny Liverpool. Tymczasem wynik to 3:1 dla Madrytu. 2:0 w rewanżu daje nam awans. Gol dla Realu na Anfield powoduje, że będziemy musieli strzelić 3 bramki żeby doprowadzić do dogrywki. Gol dla Barcelony w rewanżu 2 lata temu oznaczałby, że potrzebowalibyśmy 5 bramek żeby nie odpaść. Gol dla Atletico na Anfield rok temu skutkowałby tym, że tak samo jak teraz potrzebne by były 3 trafienia. Matematycznie to jest naprawdę do odrobienia. Wynik lepszy od tego z Barceloną i niewiele gorszy od tego z Atletico.

To tyle jeśli chodzi o wyliczenia, przewidywania, statystyki itp. Na nic się to zda jeżeli nie wyciągniemy wniosków po tym co wydarzyło się wczoraj. Wierzę w to, że Klopp już koło 30 minuty wiedział, że nie trafił ze składem i taktyką. Wierzę również w to, że piłkarze Liverpoolu od razu po końcowym gwizdku mieli pełną świadomość, że zagrali jedno wielki g... Także jest tak dużo do poprawy, że nie sposób tego nie poprawić, co daje jednak powody do optymizmu. Wystawienie Keity okazało się błędem. Jeszcze większym błędem była wysoko ustawiona linia obrony przy jednoczesnym braku pressingu na połowie Realu i dużych brakach szybkościowych zwłaszcza u Phillipsa. Pierwsza bramka dla Realu dobitnie to pokazała. Jeden z najlepiej podających piłkarzy na świecie mający mnóstwo czasu i miejsca posyła długiego nomen omen krosa za linię naszej obrony, w strefę pomiędzy źle ustawionymi Phillipsem i Arnoldem, gdzie adresatem podania jest piekielnie szybki Vinicius. Daliśmy się zrobić jak dzieci, jak amatorzy. Drugiej bramki nie powinno być bo powinniśmy dostać rzut wolny pod polem karnym Realu, a Lucas powinien wylecieć z boiska. Już pomijam zachowanie Trenta. 3 stracony gol padł w konsekwencji kontrataku, który rozpoczął się po naszym rzucie rożnym. Wszystkie te bramki to jeden wielki kabaret tak naprawdę.

Na koniec Real. Nie rozumiem tych zachwytów nad grą Madrytu. W pierwszych 25 minutach byli tak samo zagubieni jak my. Jedni i drudzy przestraszeni, podający do przeciwnika, kopiący po autach. Poziom tego meczu nawet nie stał w pobliżu Ligi Mistrzów, nie mówiąc o fazie pucharowej. To w czym Real był lepszy od Liverpoolu to to, że mieli określony plan na ten mecz, konsekwentnie ten plan realizowali, do tego byli dobrze zorganizowani w tyłach i agresywniejsi w pojedynkach 1 na 1. Poza tym również długimi fragmentami kopali się po czole. Tempo tego meczu też było takie, które im pasowało. Im wolniejsza gra tym lepiej dla Realu, który ma w składzie genialnych techników i jeżeli tych piłkarzy nie podda się presji i zostawi im się dużo wolnego miejsca to oni to wykorzystają.

Wczoraj po meczu napisałem, że pomyślałbym nad zmianami w składzie na mecz z Aston Villą. Ox, Shaqiri, Jones, Keita, Milner, Williams, może nawet Kostas mogliby zagrać choć to duże ryzyko, a sytuacja w tabeli ligowej nie daje miejsca do podejmowania ryzyka. Także trudne decyzje przed Kloppem. Villa bez Grealisha nie gra ostatnio porywająco, są spokojnie do zrobienia. Jednak kolejne 90 minut w nogach dla takich piłkarzy jak Robertson, Wijnaldum czy Mane to może być za dużo w perspektywie rewanżu z Realem. Musimy rotować, nie da się grać tą samą 11-ką co 3-4 dni. Jaki jest sens trzymania w kadrze takiego Oxa skoro on w ogóle nie dostaje szans. Real gra teraz z Barceloną i tam nie będzie oszczędzania. To jest kolejna dobra informacja dla Liverpoolu. Trzeba walczyć do samego końca, a na wnioski i analizy przyjdzie czas po zakończeniu sezonu.
cager
Posty: 67
Rejestracja: 5 sty 2017, o 18:28

Re: Real Madryt - Liverpool FC

Post autor: cager »

Brych wczoraj fatalny, już nawet nie chodzi o to jak gwizdał tylko jak się zachowywał. Udawał szefa, uważał się za główną postać na boisku i chyba pogniewał się na Mane bo nic mu nie gwizdał. NIC! Przecież mógł sprawdzić sobie w przerwie tą sytuację z Manę i dać mu jakieś fory w drugiej połowie, to ten dalej brnął w swoje. Już nie wspomnę o nabieranie się na rzekome faule dla Realu (btw nienawidzę nurkowania u hiszpańskich drużyn)
Zawsze uważałem, że sędzia powinien być tłem meczu, oczywiście gdy piłkarze za dużo sobie pozwalają to musi się postawić. Świetny był w tym Collina, który wiedział kiedy się wtrącić w mecz, a kiedy się odsunąć w cień podczas spotkania. Marciniak też potrafi nie "mieszać się w mecz" ale poziom jego sędziowania już odstaje od światowej czołówki
ODPOWIEDZ