Nasze kontuzje

Tutaj możecie pisać o wszystkim o czym chcecie napisać i podzielić się z innymi.

Moderatorzy: zoltoczerwony, ramar, Juluz, Szpieg1, Gonzo, Daniel, AirCanada

MichaLFC
Posty: 872
Rejestracja: 13 cze 2011, o 16:30

Re: Nasze kontuzje

Post autor: MichaLFC »

AustralianMagic pisze:
MichaLFC pisze:O kolego , świeża sprawa , dokładnie miesiąc bez jednego dnia miałem ten sam zabieg. Przeleżałem cały tydzień dopóki nie musiałem się stawić na kontrole i drugi tydzień podobnie do zdjęcia szwów. Pamiętam że strasznie bolało mnie od wewnętrznej strony kolana , no trochę pod nim i właśnie nie wiem czy można to nazwać bólem w okolicach łydki o którym piszesz. Po zdjęciu opatrunków i szwów wiem dlaczego tak strasznie bolało , miałem założone trzy szwy i to z tego nacięcia miałem pobierany przeszczep. Jestem po miesiącu , ale od ponad tygodnia czuję się naprawdę dobrze , poruszam się prawie normalnie lekko kulejąc , kolano zginam dosyć mocno i nie czuje bólu. Od tygodnia zacząłem ćwiczyć. Ciężki tydzień , może półtora przed Tobą , a później z górki :)
Nie żebym się wtrącał, ale rehabilitację/ćwiczenia należy zacząć już następnego dnia po operacji, a nie po 2-3 tyg :wink:

Zgadza się ,ćwiczenia z podnoszeniem nogi z napiętym udem miałem leżąc w klinice kilka godzin po operacji, chodziło mi bardziej o przysiady , stepy, zginania kolana etc , ogólnie takie 'cięższe ćwiczenia' ;)
Obrazek

#42

HappyBlancik
Posty: 1662
Rejestracja: 25 maja 2012, o 22:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Nasze kontuzje

Post autor: HappyBlancik »

Witam.
W lipcu, podczas treningu, doznałem kontuzji. Kumpel zabrał moją nogę ze sobą, wygięła się i upadłem. Bół potworny, od razu szpital. Miałem do wyboru : szyna na kostkę, albo gips. Wybrałem szynę. Noga opuchnięta, potem fioletowa itp. Chodziłem w niej około 3 tygodnie, nie mogąc podnieść się z łóżka. Potem kolejne 3 o kulach. Później Chodziłem już normalnie, ale bez żadnego szybszego truchtu itp.
Dzisiaj jest połowa listopada. Oczywiście już od dawna chodzę normalnie, ćwiczę na siłowni, jeżdżę na rowerku stacjonarnym, ale... Nadal czuję w niej jakia aś blokadę, ostatnio dosłownie RZUCAJĄC się ze zmęczenia na łóżko, znów poczułem w niej dziwny ból. Gdy rozciągam nogę, czuję w kostce, jakby coś mnie blokowało... nie umiem tego nazwać, a chirurg, do którego chodziłem, był kompletnym kretynem i ingorantem, przyjmował mnie z przymusu, kilka dni później nie pamiętając kim jestem i z czym przychodzę.
Na dobrą sprawę sam nie wiem co to za kontuzja. Bodajże zerwana bądź naderwana torebka? Chyba tak.

Moje pytanie brzmi : Co dalej? Kiedy w ogóle będę mógł grać? Czy to normalne, że już tak długo czekam, a noga nadal nie jest sprawna? Pytam, bo nigdy nie miałem tak długich kontuzji.
Jesteś pierwszy - jesteś zwycięzcą. Jesteś drugi - jesteś nikim.

Awatar użytkownika
AustralianMagic
Posty: 2188
Rejestracja: 31 paź 2010, o 19:59

Re: Nasze kontuzje

Post autor: AustralianMagic »

Ciężko cokolwiek powiedzieć przez internet, ale do głowy przychodzi mi jedno rozwiązanie.

Wszelkie rozciągliwe tkanki miękkie wokół kostki pracują jak hmmm akordeon. Rozciągają się i wracają do pierwotnego kształtu.
Jednakże gdy taką tkankę się uszkodzi, naderwie, pęknięcia powstają pionowo, poprzecznie do zdolności rozciągania.
Gdy się leczą, zrastają się pionowo, poprzecznie do zdolności rozciągania.

Jaki jest tego efekt? Ograniczone zdolności ruchowe stawu, gdyż ścięgna straciły swoją rozciągliwość.
A jaki jest skutek ograniczonej ruchliwości stawu? Kolejne skręcenia z powodu ograniczonego zakresu ruchu. Błędne koło.

Sam miałem lewą kostkę skręconą 4 razy. Efekt? Prawą stopę mogłem stanąć na jej zewnętrznej krawędzi, lewej stopy nie byłem w stanie tak wygiąć.

Leczeniem są specjalistyczne, bardzo bolesne masaże, które musi wykonać osoba znająca się na tym bardzo dobrze.


Ale to tylko taka moja, niespecjalistyczna hipoteza.

Awatar użytkownika
zoltoczerwony
Moderator
Posty: 694
Rejestracja: 27 maja 2012, o 00:16
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: Nasze kontuzje

Post autor: zoltoczerwony »

HappyBlancik pisze:Witam.
W lipcu, podczas treningu, doznałem kontuzji. Kumpel zabrał moją nogę ze sobą, wygięła się i upadłem. Bół potworny, od razu szpital. Miałem do wyboru : szyna na kostkę, albo gips. Wybrałem szynę. Noga opuchnięta, potem fioletowa itp. Chodziłem w niej około 3 tygodnie, nie mogąc podnieść się z łóżka. Potem kolejne 3 o kulach. Później Chodziłem już normalnie, ale bez żadnego szybszego truchtu itp.
Dzisiaj jest połowa listopada. Oczywiście już od dawna chodzę normalnie, ćwiczę na siłowni, jeżdżę na rowerku stacjonarnym, ale... Nadal czuję w niej jakia aś blokadę, ostatnio dosłownie RZUCAJĄC się ze zmęczenia na łóżko, znów poczułem w niej dziwny ból. Gdy rozciągam nogę, czuję w kostce, jakby coś mnie blokowało... nie umiem tego nazwać, a chirurg, do którego chodziłem, był kompletnym kretynem i ingorantem, przyjmował mnie z przymusu, kilka dni później nie pamiętając kim jestem i z czym przychodzę.
Na dobrą sprawę sam nie wiem co to za kontuzja. Bodajże zerwana bądź naderwana torebka? Chyba tak.

Moje pytanie brzmi : Co dalej? Kiedy w ogóle będę mógł grać? Czy to normalne, że już tak długo czekam, a noga nadal nie jest sprawna? Pytam, bo nigdy nie miałem tak długich kontuzji.
Wydaje mi sie że wszystkie tego typu kontuzje mogą być odczuwane jeszcze przez dłuższy czas, więc raczej nie ma tym nic dziwnego, choć oczywiście lepiej żebyś się wybrał do lekarza który by Ci to porządnie sprawdził. Na pewno zależy to od stopnia uszkodzenia, czy tez po prostu od budowy. Ja jak mi zdjęli szyne po skręceniu kostki 2 dni później grałem w piłkę, do teraz mnóstwo razy źle stanąłem i nigdy nawet nie poczułem w niej bólu będącego wynikiem kontuzji, a skręcona kostka przecież zazwyczaj "lubi się odnawiać". To samo miałem z kością łudeczkowatą, 2 tyg po złamaniu nie czułem bólu, a po zdjęciu gipsu już chyba nigdy ból nie wrócił i mogę normalnie funkcjonować. Znajomy który miał teoretycznie to samo po kilku latach nie może za bardzo dźwigać ciężarów, bo ręka go boli. Pewnie każda sytuacja jest inna, a zerwanie zerwaniu nierówne, więc najlepiej wybrać się do lekarza, bo raczej wirtualnie nawet jak ktoś sie zna to nie jest w stanie wiele pomóc.

CRX2
Posty: 161
Rejestracja: 14 gru 2011, o 00:01

Re: Nasze kontuzje

Post autor: CRX2 »

HappyBlancik pisze:Witam.
W lipcu, podczas treningu, doznałem kontuzji. Kumpel zabrał moją nogę ze sobą, wygięła się i upadłem. Bół potworny, od razu szpital. Miałem do wyboru : szyna na kostkę, albo gips. Wybrałem szynę. Noga opuchnięta, potem fioletowa itp. Chodziłem w niej około 3 tygodnie, nie mogąc podnieść się z łóżka. Potem kolejne 3 o kulach. Później Chodziłem już normalnie, ale bez żadnego szybszego truchtu itp.
Dzisiaj jest połowa listopada. Oczywiście już od dawna chodzę normalnie, ćwiczę na siłowni, jeżdżę na rowerku stacjonarnym, ale... Nadal czuję w niej jakia aś blokadę, ostatnio dosłownie RZUCAJĄC się ze zmęczenia na łóżko, znów poczułem w niej dziwny ból. Gdy rozciągam nogę, czuję w kostce, jakby coś mnie blokowało... nie umiem tego nazwać, a chirurg, do którego chodziłem, był kompletnym kretynem i ingorantem, przyjmował mnie z przymusu, kilka dni później nie pamiętając kim jestem i z czym przychodzę.
Na dobrą sprawę sam nie wiem co to za kontuzja. Bodajże zerwana bądź naderwana torebka? Chyba tak.

Moje pytanie brzmi : Co dalej? Kiedy w ogóle będę mógł grać? Czy to normalne, że już tak długo czekam, a noga nadal nie jest sprawna? Pytam, bo nigdy nie miałem tak długich kontuzji.
Kilka razy miałem skręcone/podkręcone kostki (chociażby obecnie; p) ii niestety to jest loteria - raz zagrasz po miesiącu, a raz po o wiele dłuższym czasie. Ja najdłużej odpoczywałem... 6 miesięcy (miesiąc w szynie, później 3 tygodnie kule). Może i mógłbym zagrać wcześniej, ale właśnie miałem podobnie jak Ty, że czasem uraziłem sobie stopę i nadal czułem jakiś mini ból, więc wolałem nie ryzykować.

Warto wybrać się do dobrego ortopedy, który coś doradzi i wyśle na jakieś rehabilitacje/masaże.

Awatar użytkownika
djdafy
Posty: 346
Rejestracja: 30 kwie 2011, o 19:29

Re: Nasze kontuzje

Post autor: djdafy »

Witajcie :)

Od kilkunastu dni odczuwałem straszny ból w lewej nodze w okolicach kolana. Myślałem więc, że ból ten spowodowany jest jakimś nadwyrężeniem. Codziennie się nasilał aż w końcu dziś osiągnałem chyba swoją granicę bólu nie mogąc ustać na swojej nodze.

Jak mógłbym określić ten ból? Rwący, czasami kłujący, podobny do skurczu bół lewej nogi i jej odrętwienie. Nie było szans, abym mógł ją wyprostować, na wzór tego jak stoimy na baczność, cały czas musiała pozostać w zgięciu i chodziłem po prostu kuśtykając.

Żadne leki przeciwbólowe nie pomagały aż do momentu, kiedy spotkałem znajomego i zgadaliśmy się na temat tego co mi dolega. Okazało się, że miał bardzo podobny problem i lekarz powiedział mu, że prawdopodobnie jest to coś związanego z kręgosłupem. Dał mi na spróbowanie jedną tabletkę Tramadolu (bardzo silny lek przeciwbólowy o działaniu podobnym do opium) który zadziałał niemal natychmiastowo i jako jedyny uśpił mój ból.

Obawiałem się również, że to może być jakiś zator w lewej nodze, ale troszeczkę się uspokoiłem kiedy znajomy powiedział mi, że ten ból związany jest z kręgoslupem.

Czy miał już ktoś podobny problem? Byłbym bardzo wdzięczny za wszelkie sugestie.

Nicco
Posty: 367
Rejestracja: 23 lip 2013, o 10:16

Re: Nasze kontuzje

Post autor: Nicco »

Mój wujek miał coś podobnego i rzeczywiście okazało się, że od kręgosłupa. Radziłbym najpierw udać się do ortopedy.
I stanę się pasterzem, na Twoją Panie chwałę, od Ciebie pochodzi moc moja, Twoją wypełniam wolę, do Ciebie kieruję swe kroki, by u Twojego zasiąść tronu.
In nomine Patris,
et Fili,
et Spiritus Sancti.

ElFirmino
Posty: 523
Rejestracja: 11 lis 2015, o 21:26

Re: Nasze kontuzje

Post autor: ElFirmino »

Chłopaki mam "mały" problem z barkiem tzn. miałem mały wypadek i uderzyłem się nim bardzo mocno o ziemię. Ból czułem tylko gdy poruszałem ręką, ból był niewielki tj. np. po przećwiczeniu ręki. Po kilku dniach czułem delikatne kłucie, szczypanie przy podnoszeniu ręki do góry, teraz mineło już z 3 tygodnie i nie czułem bólu do wczoraj. Gdy wziąłem sztangę to ręka mi się jakby "złamała" (opadła z sił) i teraz znów odczuwam ból, może nie duży, ale ręka nie ma siły tzn. nawet nie utrzymam nią sztangi o połowę lżejszej niż zwykle. Miał może ktoś z Was taki problem?

Awatar użytkownika
AustralianMagic
Posty: 2188
Rejestracja: 31 paź 2010, o 19:59

Re: Nasze kontuzje

Post autor: AustralianMagic »

ElFirmino pisze:Chłopaki mam "mały" problem z barkiem tzn. miałem mały wypadek i uderzyłem się nim bardzo mocno o ziemię. Ból czułem tylko gdy poruszałem ręką, ból był niewielki tj. np. po przećwiczeniu ręki. Po kilku dniach czułem delikatne kłucie, szczypanie przy podnoszeniu ręki do góry, teraz mineło już z 3 tygodnie i nie czułem bólu do wczoraj. Gdy wziąłem sztangę to ręka mi się jakby "złamała" (opadła z sił) i teraz znów odczuwam ból, może nie duży, ale ręka nie ma siły tzn. nawet nie utrzymam nią sztangi o połowę lżejszej niż zwykle. Miał może ktoś z Was taki problem?
Co opisujesz brzmi jak typowy ucisk na nerw, co powoduje osłabienie konkretnego mięśnia, za który ów nerw jest odpowiedzialny. Mam na myśli ten "brak siły".
Np w przypadku ucisku na nerw w okolicach kostki nadgarstka, osoba taka nie jest w stanie mocno zacisnąć pięści i np.: nie utrzyma sztangi, bo "nie ma siły".

grunwald
Posty: 2084
Rejestracja: 28 paź 2010, o 15:07

Re: Nasze kontuzje

Post autor: grunwald »

zgaduje, że moto i jesienna pogoda? :wink:

Idź do lekarza.
Jurgen ufam Tobie.

ElFirmino
Posty: 523
Rejestracja: 11 lis 2015, o 21:26

Re: Nasze kontuzje

Post autor: ElFirmino »

Grunwald
Zgadza się ;) moto jednak jakiś kretyn mi wyjechał z polnej drogi i tak gdzieś przy 40-60km/h przeleciałem przez maskę i wpadłem do rowu ;). Byłem u lekarza i dostałem maść (chłodząco, wygrzewającyą czy coś takiego). A mam jeszcze jedno pytanie z innej beczki, może troche nie pasuje tu do działu. Czy da się poprawić/naprawić wzrok? słyszałem o operacji laserowej, ale podobno wzrok się później jeszcze bardziej psuje i trzeba mieć 18lat. To dla mnie ważne, bo gram w piłkę i bardzo mi to przeszkadza :(

HappyBlancik
Posty: 1662
Rejestracja: 25 maja 2012, o 22:02
Lokalizacja: Poznań

Re: Nasze kontuzje

Post autor: HappyBlancik »

To ja mam jeszcze inne pytanie. Ma ktoś może migrenę z tzw. aurą?
Jesteś pierwszy - jesteś zwycięzcą. Jesteś drugi - jesteś nikim.

grunwald
Posty: 2084
Rejestracja: 28 paź 2010, o 15:07

Re: Nasze kontuzje

Post autor: grunwald »

ElFirmino pisze:Grunwald
Zgadza się ;) moto jednak jakiś kretyn mi wyjechał z polnej drogi i tak gdzieś przy 40-60km/h przeleciałem przez maskę i wpadłem do rowu ;). Byłem u lekarza i dostałem maść (chłodząco, wygrzewającyą czy coś takiego).
Idź jeszcze raz do lekarza, najlepiej z rodzicem i poproś o skierowanie do ortopedy. Swoją drogą, byłeś w szpitalu? Robili Ci prześwietlenia?
ElFirmino pisze:Czy da się poprawić/naprawić wzrok? słyszałem o operacji laserowej, ale podobno wzrok się później jeszcze bardziej psuje i trzeba mieć 18lat. To dla mnie ważne, bo gram w piłkę i bardzo mi to przeszkadza :(
Więc przy tej samej wizycie poproś też o skierowanie do okulisty.

I z głową na tym moto :)
Jurgen ufam Tobie.

ElFirmino
Posty: 523
Rejestracja: 11 lis 2015, o 21:26

Re: Nasze kontuzje

Post autor: ElFirmino »

Grunwald
Dzisiaj byłem u lekarza ortopedy i to On mi przepisał tą maść, wcześniej nigdzie nie byłem bo nic mnie nie bolało. U okulisty też byłem nie raz, noszę okulary ale gdy gram np. w nogę to je muszę ściągać, a to trochę przeszkadza. "I z głową na tym moto" no teraz to już nie ma moto ;).

grunwald
Posty: 2084
Rejestracja: 28 paź 2010, o 15:07

Re: Nasze kontuzje

Post autor: grunwald »

ElFirmino pisze:Grunwald
Dzisiaj byłem u lekarza ortopedy i to On mi przepisał tą maść, wcześniej nigdzie nie byłem bo nic mnie nie bolało. U okulisty też byłem nie raz, noszę okulary ale gdy gram np. w nogę to je muszę ściągać, a to trochę przeszkadza. "I z głową na tym moto" no teraz to już nie ma moto ;).
To stosuj się do tego, co mówił ortopeda, a następnym razem od razu do szpitala po takim wypadku, czy poważniejszym szlifie, bo na moto pewnie i tak wrócisz. I z głową, bo upadłbyś troszkę inaczej i do końca życia śmigałbyś na wózku.

Próbowałeś soczewek? Co do wszelkich operacji, to nie pozostaje Ci nic poza słuchaniem okulisty. W internecie nie ma bardziej kompetentnych osób w takich kwestiach. Ewentualnie możesz zasięgnąć innej opinii, może prywatnie u renomowanego specjalisty, ale to już musisz rozmawiać z rodzicami, bo wchodzą większe koszta.
Jurgen ufam Tobie.

ODPOWIEDZ