Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Wszystko o The Reds.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

Awatar użytkownika
Stach
Posty: 134
Rejestracja: 20 maja 2009, o 09:42
Lokalizacja: Kraków

Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: Stach »

Stwierdziłem że taki temat się przyda, bo rozmowy na temat obecnych problemów Liverpoolu maja miejsce właściwie wszędzie, nie koniecznie w miejscach gdzie powinny być prowadzone. (np. temat o Aquilanim itp. )


Tytuł topicu taki a nie inny, bo po raz pierwszy od kiedy śledzę ligę angielską Liverpool znajduje się w tak beznadziejnie sytuacji i gra tak fatalnie.

Interesuje się Liverpoolem od równych 10 lat, dokładnie od Fify 99, jakoś tak wyszło przez przypadek że grywałem najczęściej Liverpoolem, Bayernem i Barceloną, ale jakoś tak wyszło że najbardziej polubiłem Owena i Folwera, Owen zresztą był jedną z większych gwiazd na Euro 00, był wtedy chyba moim ulubionym piłkarzem. No jakoś tak wyszło że bardzo Liverpool lubiłem. Nie interesowałem się wtedy tak bardzo Liverpoolem jak teraz, tzn nie śledziłem ich każdego meczu, nie wiedziałem jakie miejsce maja w lidze, ale zawsze jak grali w Lidze Mistrzów/UEFA to im kibicowałem itp. itd. Potem przyszedł Dudek, zwycięstwo w LM no i wiadomo coraz bardzo się Liverpoolem interesowałem. Właściwie od kiedy pamiętam Liverpool zawsze w tej 4 był, prawie zawsze grał w LM i to z powodzeniem.

Właściwie od pierwszego meczu sezonu było źle, już na samym początku przegrane z Tottenhamem i Aston Villa, jakieś pojedyncze zwycięstwa, przeplatane z remisami i porażkami. W Lidze Mistrzów wygrane tyle z Debreczynem i to w kiepskim stylu dwa razy po 1:0. Na prawdę mało który mecz nam wyszedł, albo graliśmy po prostu słabo albo mieliśmy pecha albo nie jakieś kontuzje, właściwie mało który piłkarz był w jakiejś lepszej formie. Na początku jeszcze Glen był zdecydowanie wyróżniającym się zawodnikiem, przebłyski miał Torres czy Benayoun, może i inni, ale bez rewelacji.

Nasuwa się pytanie kto jest za obecną pozycje w lidze, odpadniecie z Carling Cup i LM odpowiedzialny ? teorii i poglądów jest sporo, najwięcej się wini Beniteza i w sumie słusznie, no bo jednak to trener odpowiada za wyniki.


Nie wiem co się stało z tym zespołem z zeszłego sezonu, może i wtedy mieliśmy pełno remisów 0:0 z teoretycznie słabymi drużynami, ale po za tym wygrywaliśmy przegrane mecze, jak strzelaliśmy gola pierwsi prawie zawsze wygrywaliśmy, nawet jak się zdarzył słabszy mecz to zawsze było widać walkę, niezmordowanego Kuyta czy Benayoun'a, zawsze graliśmy do ostatniej minuty, wygraliśmy i remisowaliśmy mecze dzięki bramką w okolicach 90 minuty.

teraz ? Ja zauważyłem że zazwyczaj wszystko dobrze wygląda do strzelenia bramki w meczu, obojętnie przez kogo. Jak my strzelimy pierwsi bramkę to oddajemy inicjatywę i teoretycznie bronimy wyniki, tylko że zazwyczaj to się nie udaje, a jak stracimy to też się cofamy i gubimy, w poprzednim sezonie właściwie zawsze coś graliśmy i było jakby w tym więcej wiary, nie zależnie czy wygrywaliśmy 4:0 czy przegrywaliśmy 0:2. Pamiętam że jak przegraliśmy z Chelsea 1:3 w LM to jakoś nie miałem żalu do naszych i nie przejmowałem się, była walka, a jak zremisowaliśmy 4:4 w Londynie to byłem dumny że kibicuje takiej drużne, którą stać na takie wielkie mecze i może gdyby trochę więcej szczęścia to byśmy awansowali. Wygrywaliśmy mecze po 4:0 z słabszymi drużynami, wygrywaliśmy w wielkim stylu z Realem, Manchesterem, po dobrych meczach remisy z Chelsea i Arsenalem. Nie zawsze było różowo, ale kurde jakoś to wyglądało

Kolejna sprawa to kartki, w poprzednim sezonie nie mieliśmy żadnej czerwonej kartki i najmniej żółtych z wszystkich drużyn Premier League (pamiętam że sprawdzałem to) teraz już 4 czerwone kartki i masa żółtych. To też był powód do dumy że moja drużyna gra bardzo fair. Co się dzieje ?

I jeszcze jedna sprawa, styl gry. No po prostu obecnie jest miejscami żałosny :/, brak celnych podań, skuteczności proste błędy w obronie. Dodając do tego braku tego zaangażowania/wiary/woli walki co w tamtym roku, nerwowość no to efekt naszej obecnej sytuacji.


Myślę że po prostu za dużo przeciwności się namnożyło na raz i nie byliśmy/jesteśmy w stanie temu sprostać. (pech w meczach, odejście Xabiego, kompletny brak formy, złe decyzje Beniteza, kontuzje) z jednego problemu wychodzą następne i jest lipa.


Tylko nasuwa się pytanie, dlaczego tak się stało ? Czy to wszystko dlatego że odszedł Xabi ? był ważnym zawodnikiem, ale aż tak ? Czy aż tak fatalne Benitez podejmował decyzje ? Cięzko jest mi to ogarnąć w sumie, ale mam nadzieje że Liverpool szybko odzyska jakość z przed sezonu i wróci do top 4, bo aż sobie nie mogę wyobrazić LM bez tej drużyny.




i jeszcze jedna sprawa, każda drużyna musi mieć kiedyś kryzys.
"Don't worry about a thing,
'Cause every little thing gonna be all right.
Singin': "Don't worry about a thing,
'Cause every little thing gonna be all right!"

Awatar użytkownika
rossmann
Posty: 966
Rejestracja: 20 sty 2009, o 18:17

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: rossmann »

Ty to musisz być prawdziwy człowiek orkiestra - sam nakreśliłeś problem, rozpatrzyłeś go wielowątkowo i udzieliłeś sobie zadowalającej i racjonalnej odpowiedzi :D :D

Żeby nie było tak całkiem nie na temat - uważam, że słowo "upadek" mocno na chwilę obecną przesadzone. W tamtym sezonie tak znowu różowo nie było.
Stach pisze:Tytuł topicu taki a nie inny, bo po raz pierwszy od kiedy śledzę ligę angielską Liverpool znajduje się w tak beznadziejnie sytuacji i gra tak fatalnie.
Wiesz, znam złośliwców, którzy mówią, że po zeszłorocznej anomalii Liverpool wraca na swoje właściwe tory :dry: ....
Stach pisze:Tylko nasuwa się pytanie, dlaczego tak się stało ?
Ktoś kiedyś udzielił takiej oto bardzo trafnej odpowiedzi:
Stach pisze:Myślę że po prostu za dużo przeciwności się namnożyło na raz i nie byliśmy/jesteśmy w stanie temu sprostać. (pech w meczach, odejście Xabiego, kompletny brak formy, złe decyzje Beniteza, kontuzje) z jednego problemu wychodzą następne i jest lipa.
Co do konkretniejszych wniosków i przyczyn to masz problem, bo jedyny gościu, który mógłby ci je wskazać i nie narażać się na wróżenie z fusów, zgodnie z naszą tradycją narodzi się dopiero za dwa dni :wink:
"The socialism I believe in is everybody working for the same goal and everybody having a share in the rewards. That's how I see football, that's how I see life." Bill Shankly

Awatar użytkownika
czarnyolek
Posty: 706
Rejestracja: 3 sie 2009, o 08:23
Lokalizacja: Zduńska Wola
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: czarnyolek »

Upadek?
A jak w sezonie 1992/93 LFC zajął szóste miejsce przegrywając cztery mecze na Anfield i jedenaście wyjazdowych i zdobył tylko 59 punktów?

Czy wiesz, że w Anglii tylko jeden klub nigdy nie spadł z najwyższej ligi?

W 118-letniej historii klubu, taka mała czkawka, jak w tym sezonie to nie jest upadek. Upadek to zaliczył Leeds, który z potęgi grającej w LM spadł do trzeciej ligi.

Każdy kibic ma prawo do frustracji słabymi wynikami drużyny, ale takie określenie obecnego stanu LFC jest, co najmniej, lekko przesadzone.
Obrazek

Awatar użytkownika
openmind
Posty: 575
Rejestracja: 21 cze 2008, o 16:53
Lokalizacja: Grodzisk Wlkp.

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: openmind »

czarnyolek pisze:Upadek to zaliczył Leeds, który z potęgi grającej w LM spadł do trzeciej ligi.
Na tym forum jest już kilka osób, które wróżą Liverpoolowi identyczny bieg wydarzeń. Ja jednak jestem spokojny. Samo zaś słowo "Upadek", kojarzy mi się z filmem o tym samym tytule, a tak źle jak w nim, nie jest na pewno.
Obrazek
"The most important people at Liverpool Football Club are the people who want to be here."

Awatar użytkownika
jajos-tbg
Posty: 752
Rejestracja: 15 paź 2006, o 11:06
Lokalizacja: Tarnobrzeg

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: jajos-tbg »

Stach pisze: i jeszcze jedna sprawa, każda drużyna musi mieć kiedyś kryzys.
Sam sobie odpowiedziałeś - po co w temacie wątku słowo UPADEK ?! Boże chroń od złego :oops:

Gerrard zmienił bieg historii. Jeśli nie strzeliłby jednej z najlepszych bramek w historii europejskiej piłki, Liverpool dalej miałby cztery Puchary Europy, Gerrard ubierałby się na niebiesko, a Benitez prowadziłby w tej chwili Newcastle.

Kaczorro
Posty: 849
Rejestracja: 29 gru 2008, o 01:51
Lokalizacja: Warszawa

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: Kaczorro »

Mi nasze aktualne poczynania kojarzą się tylko z książką Pate'a Conroya "Fatalny sezon". Opowiada, jak sama nazwa wskazuje o okresie niezbyt owocnych gier, tyle że w koszykówkę.
A co do samej wypowiedzi, to Stachu napisałeś coś na podobnego do rozprawki. Piękne przykłady i uzasadnienia.

Po prostu jesteśmy w dołku, ale będzie lepiej. Na pewno.

Awatar użytkownika
rados999
Posty: 376
Rejestracja: 29 gru 2008, o 01:59
Lokalizacja: YORK

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: rados999 »

STACH!!!
Upadek- człowieku co Ty pierdzielisz!Jak kilka tysiecy kibiców na Anfild wierzy co mecz (widziałem 2 ostatnie mecz ROAD )to naprawde z szacunkiem do Ciebie!!!Mnie osobiście dziwi ich poparcie dla RAFAŁA :dry: WIERZA W NIEGO !!

Awatar użytkownika
LfcManiak
Posty: 1650
Rejestracja: 24 maja 2008, o 18:28
Lokalizacja: Opole/Wrocław
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: LfcManiak »

No tak, sezonowcy którzy doszli po wspaniałym 08/09 nie mogą się nadziwić co się teraz z Liverpoolem dzieje i od razu wieszczą upadek... :wink:
i jeszcze jedna sprawa, każda drużyna musi mieć kiedyś kryzys.
To po co pisać takiego długiego posta, skoro odpowiedziałeś sobie w jednym zdaniu?
Up the Irons! \o/
http://www.lastfm.pl/user/Edentrail
http://www.filmweb.pl/user/edentrail
https://twitter.com/Edentrail

"Football is a simple game complicated by idiots."
Bill Shankly

Awatar użytkownika
dawido84
Posty: 583
Rejestracja: 14 kwie 2008, o 00:48
Lokalizacja: Wheel Town :)
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: dawido84 »

Zdecydowanie popieram przedmówców, że słowo Upadek w tytule jest za duże i z lekka przesadzone :dry:
A co do tematu, to też ostatnio (jak zapewne sporo członków Naszej czerwonej "rodziny") zastanawiałem się nad przyczynami Naszej gry w tym sezonie. Zacząłem analizować przebieg wydarzeń w klubie, oczywiście nie na najwyższym szczeblu, bo to inna para gaci, lecz w drużynie. Doszedłem do pewnej teorii, być może co dla niektórych śmiesznej, ale mimo to o niej skrobnę.
Na pewno nie mamy szczęścia w tym sezonie. Jak zauważył już wcześniej autor tego wątku, przyczyn jest wiele.
Ja bym poszedł jednak innym torem. Wydaje mi się, że głównym powodem obecnej sytuacji są krótkie wakacje, dla co niektórych graczy.
Po pierwsze primo :arrow: niedługo po zakończeniu sezonu, rozpoczął się w Afryce Puchar Konfederacji, na którym mogliśmy zobaczyć kilku grajków, grających na co dzień z Livebirdem na piersi... Dla przykładu, było to dla takiej Hiszpanii 5 dodatkowych posezonowych spotkań. Oczywiście w klubie nie grają sami Hiszpanie, choć kiedyś wszystko ku temu zmierzało hehe, ale i tak, jak dla mnie, na zmęczenie sezonem nałożyło się zmęczenie PK w RPA oraz sporo krótsze wakacje. Możliwe, że to stąd ciągłe kontuzje Ferdka i Alberta, którzy walczą cały czas z urazami. Xabi w sumie też jakoś w $realu nie świeci... Może coś w tym jest. Powiecie, że taki Villa też był na PK i gra, strzela etc. Tak tylko, że liga hiszpańska jest mniej wymagająca od angielskiej. W Anglii sezon jest intensywniejszy.
A po drugie :arrow: chłopaki zamiast odpoczywać musieli jechać na tourne po Azji :dry: Mecze w morderczym jak dla zwykłego Europejczyka wilgotnym klimacie też odbiły się na późniejszej formie. Osobiście, pomysł wyjazdu do Azji od samego początku mi się nie podobał, no ale co My zwykli kibice możemy...

Oczywiście to nie koniec, ale o reszcie napisał już Stach :P
Peace

Awatar użytkownika
Belaiza
Posty: 530
Rejestracja: 22 sie 2004, o 14:49
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: Belaiza »

Gdzie nasz wielki Liverpool :?:
Zdało by sie powiedziec w czaernej d****. Nie będę rozpisywała się czy słowo w TYTULE to przesadza czy nie bo o tym już wszyscsy wszystko napisali. Ciekawa jestem jak wyglądają statystyki naszej strony ostatnio :?: Pewnie nieco "nas" ubywa. Teraz naprawdę okaże się kto na dobre i na złe.
Frustracja sięga zenitu to fakt niezaprzeczalny. Ale czy przestaniemy oglądać, śpiewać, kibicować ...
Gdzie nasz wielki Liverpool :?:
W naszych sercach - no w moim przynajmnie dalej jest 8)
Jak ważna jest miłość? - bardzo ważna , prawie tak jak piłka nożna.

Awatar użytkownika
glapa91
Posty: 435
Rejestracja: 22 kwie 2009, o 21:21
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: glapa91 »

To co sie dzieje w tym sezonie jest dla mnie szokiem ,ale to motywuje mnie tylko do tego aby ogladac kolejne mecze jezdzic na spotkania i kibicowaniu mojemu ukochanemu klubowi z Anfield Road. A sezonowcy juz sie wykruszaja i ida kibicowac tym co teraz sa na topie a na forum powoli zostaja najwierniejsi fani.Chwala wam za to.... You'll Never Walk Alone...
Obrazek
"Ja po trzeźwemu nie pije" S 47
"Trzeźwość to jest stan przejściowy" -S47

LyzwaLFC
Posty: 3061
Rejestracja: 7 sty 2009, o 14:29
Lokalizacja: Starogard Gdański

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: LyzwaLFC »

no trudno, nie pierwszy i nie ostatni raz jesteśmy w kryzysie.
Ale upadek to zbyt mocne słowo, jak już ktoś napisał, Leeds upadło do 3 ligi, albo Nottingham Forrest do 2 ligi czy Górnik Zabrze to drużyny upadły, a nie Liverpool FC.
Wyjdziemy z tego jestem w 100% pewien

Awatar użytkownika
piotrolka
Posty: 609
Rejestracja: 14 maja 2009, o 11:39
Lokalizacja: Wolin/Szczecin
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: piotrolka »

Do naszego upadku to jaszcze bardzo daleka droga i nigdy to nie nastąpi. Pewnie wiele osób spodziewało się łatwej walki o mistrzostwo w tym sezonie, bo skoro w poprzednim byliśmy tak blisko, do tego skład dużo się nie zmienił, to dlaczego to nie miałby być w końcu nasz sezon.

Jest źle, ale nie jest tragicznie, trzeba szukać pozytywów. Wygraliśmy 2 ostatnie mecze w lidze, nie straciliśmy w nich bramki co nie udało nam się chyba to jeszcze w tym sezonie. Jeżeli wygramy teraz z Tottenhamem, jeszcze bardziej zbliżymy sie do najlepszej czwórki. Kto wie czy na koniec sezonu nie będziemy jeszcze wyżej, w co wierze...
"Między mną a Liverpoolem trwa romans, który nigdy się nie zakończy" - SG

Awatar użytkownika
dawido84
Posty: 583
Rejestracja: 14 kwie 2008, o 00:48
Lokalizacja: Wheel Town :)
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: dawido84 »

piotrolka pisze:Jeżeli wygramy teraz z Tottenhamem, jeszcze bardziej zbliżymy sie do najlepszej czwórki.Kto wie czy na koniec sezonu nie będziemy jeszcze wyżej, w co wierze...
Dokładnie. Patrząc na tabele nie prezentuje się ona aż tak tragicznie. Trzeba "tylko" wrócić na zwycięski tor... Kto powiedział, że czołówka będzie wszystko wygrywać? Do 4 lokaty mamy 4-5 punktów (zależnie od tego jakim wynikiem skończy się zaległy mecz szejków). Zważywszy na fakt, że mamy przed sobą jeszcze 18 kolejek jestem dobrych myśli. Trochę martwi kontuzja Glena, którego pewnie zobaczymy dopiero w marcu, ale nic się na to nie poradzi. Trzeba wierzyć. Owszem mamy za sobą słabszy okres, dlatego teraz czas na wyższe loty. Obyśmy zdążyli jeszcze w tym sezonie. YNWA

Ciuras
Posty: 1763
Rejestracja: 14 lis 2005, o 15:24
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Re: Upadek - gdzie nasz wielki Liverpool

Post autor: Ciuras »

Odniosę się do wypowiedzi zaczynającej wątek…
Kartki są wynikiem słabej formy zawodników. Mascherano i tak moim zdaniem grał jako jeden z najbardziej pewnych punków drużyny a jednak nałapał ich troszkę. Błędy przy wyprowadzaniu akcji, straty piłek trzeba było nadrabiać ostrymi wejściami i stąd kartki.

Za przeproszeniem rzygać mi się chce jak każde padnięcie naszego gracza w polu karnym rywala powoduje, iż wszyscy nasi wołają o pomstę do nieba! Nic tylko dyskusje, płacze i lamenty… kur.a jak „Makaroniarze”!!! Grać a nie płakać!!! Na 10 takich sytuacji najwyżej jeden karny nam się należał! Gerrard i Kuyt przechodzą w tym wstydliwym i żenującym widowisku samych siebie.
Torres momentami wygląda jak za karę by grał… Owszem obrońcy nie oszczędzają go, ale najlepszą odpowiedzią na takie zagrania jest ośmieszyć rywala i strzelić mu gola a nie wypłakiwać się u arbitra.

Na dobrą sprawę ciężko przyczepić się do gry Reiny i… no właśnie, do kogo jeszcze…?
Kontuzje Torresa, Gerrarda, Riery, Benayouna, Aurelio ciągle wybijały nas z rytmu meczowego. Johnson błyskotliwy na początku notorycznie łapał jakieś urazy, które eliminowały go z jakiegoś spotkania.
Nawet Lucas grający bardzo asekuracyjnie i bez pomysłu na tle słabej postawy całości trzymał jakiś poziom, słaby, bo słaby, ale nie tragiczny…
Insua nie zawodzi moim zdaniem, ale postępów też nie poczynił, jakich byśmy oczekiwali. Poprawił dośrodkowania, widać, że próbuje szarpać lewą stronę czasami, ale generalnie jakoś nie przekonuje jakbyśmy chcieli. W pewnym momencie brak konkurencji ze strony Dossena i Aurelio zatrzymał argentyńczyka w miejscu.

Babel mentalnie już chyba nie jest naszym zawodnikiem. Sprzedać póki cena godna. Kuyt walczy, ale na ogół z samym sobą – nic nie wnosi do naszej gry!

O piłkarzach typu Voronin, Degen pisać szkoda – nie te progi dla nich. Ale skoro grali oni, grał Dossena to przepraszam o co chodzi? Jakie wyniki mieliśmy osiągać?

N`Gog się rozwija, strzela bramki, nie za dużo, ale strzela. Torresem to on nie jest i nie będzie. A przede wszystkim musi poprawić przyjęcie piłki, bo praktycznie każde podanie do niego mu odskakuje :(

No i obrońcy na końcu. Skrtel, Agger i Carragher… Jeszcze pół roku temu mieliśmy wizję najlepszej obrony w PL, twardej, zgranej, skutecznej. Od meczu ze Spurs sami się rozbijaliśmy. Niepewność, powolność, spóźnione reakcje… a z każdym meczem po fali pierwszej krytyki było coraz gorzej. Każdy fragment stały w nasze pole karne to panika. Piłka wyczynia cuda, nasi zawodnicy patrzą jeden na drugiego a rywale swoje – łup piłkę do bramki bezradnego PePe

Aquilani długa kontuzja, brak ogrania, formy… Fatalne posunięcie Rafy patrząc przez pryzmat obecnego sezonu. Straciliśmy Xabiego i nikt go nie zastąpił!
Kolejny transfer Greka Kyrgiakosa, do worka z Voroninem i Degen i tyle w temacie.

Gra do końca była nasza domeną w zeszłym roku, w tym roku to jest nasza bolączka.

I jeszcze kilka słów o Rafie. Minusy to: Aquilani, złe zmiany w kilku meczach, które m.in. kosztowały nas odpadnięcie z LM i ślepe przywiązanie do np. Kuyta i Lucasa. Jeszcze jeden wielki minus to brak kogos do gry w ataku z Torresem. Gerrardem za El Nino a przed Xabim i Javierem to mogliśmy grać gdy mielismy u siebie Baska. Na chwilę obecną nie ma dla mnie opcji gry jednym napastnikiem – tamten mechanizm padł i nie ma kto zastapić Alonso.
Plusy to jedynie, iż dał zagrać kilku młodzianom: Eccleston, Pacheco, Kelly…

Podsumowując pierwsze fatalne pół sezonu. Jakiekolwiek pochwały to tylko dla Reiny – potrafią zaplusować Johnson i Mascherano. Torres i Gerrard daleko byli od swej dobrej formy – ostatnie mecze są na szczęście jakimś małym prognostykiem, że jest już to najgorsze za nimi. Podobnie rzecz ma się z Carragherem – idzie ku lepszemu.
Liczę na spięcie się i dobrą grę Yossi`ego. Liczę na Maxi`ego Rodrigueza, że wygryzie ze składu na kilka spotkań Kuyta, aż ten się nie ogarnie i nie zacznie grać lepiej.

Sorki za chaotyczną wypowiedź ale jestem w pracy :)

Aha, no i Liverpool nigdy nie upadnie!!! Słabszy sezon się tylko szykuje, boli, smutne to ale nie ma się co załamywać. Liczę na spokój, opanowanie i naukę na popełnionych błędach!
CIURAS
“...I dokonam na tobie srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci. Poznasz, że Ja jestem Panem, kiedy wywrę na tobie swoją zemstę!”

ODPOWIEDZ