Everton - Liverpool FC

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

lfc75
Posty: 135
Rejestracja: 9 maja 2014, o 21:29

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: lfc75 »

Czekam na rewanż na Anfield. Oby byli już kibice. Nie chciałbym być w skórze Pickforda i Richarlisona.

Awatar użytkownika
ynwa19
Posty: 712
Rejestracja: 10 sty 2019, o 22:14

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: ynwa19 »

Po parunastu godzinach już na spokojnie parę moich przemyśleń.

-VAR i arbiter.Podstawowym pytaniem jest dlaczego po rozpatrzeniu spalonego Virgila ludzie siedzący w wozie VAR-u nie powiedzieli Oliverowi czegoś w rodzaju"podejdź do monitora,obejrzyj "akcję"Pickforda?
No chyba,że ten cały system tak nie działa ale wtedy jest on wadliwy.
Nie znam w 100% (chyba jak każdy) wszystkich przepisów gry w piłkę nożną ale tutaj jest ewidentnie coś nie halo!
-nieuznany gol Hendo.Od kiedy łokciem wolno strzelić bramkę? Bo jeżeli jest to zabronione,a chyba tak jest, to ta decyzja jest skandaliczna i powinna mieć poważne konsenkwencje w stosunku do jej autorów.

-"zagrania" bramkarza Evertonu oraz Richarlisona to nadmiar ambicji,atmosfera derbów itd lecz od tego są odpowiednie instytucje(FA) aby teraz obu przykładnie i surowo ukarać.

-jeżeli chodzi o samo spotkanie to widziałem dobrze grający Liverpool,który popełnił jeden poważny błąd w obronie(gol na 2:2) oraz trafił na doskonale usposobionego Pickforda lecz gdyby nie absurdalna decyzja VAR-u to i tak odnieślibyśmy zwycięstwo.Ten mecz daje powodu do optymizmu.

-kontuzje:wpisane niestety w sport.Jeśli VvD będzie musiał długo pauzować to przed Jürgenem stanie wyzwanie jak tą wielką stratę zrekompensować.Osobiście jestem pełen wiary,że nasz coach da sobie radę.

-i na koniec smutna jak dla mnie sprawa a nawet dwie.
Wszystkim,którzy życzą Pickfordowi czy Richarlisonowi chorób,kontuzji itd proponuję kubeł zimnej wody na głowę dla ochłonięcia I zastanowienie się nad tym co wypisujecie.
A "jasnowidzom" przewidującym,że teraz bez Virgila to będziemy grali o miejsca 8-10 czy coś takiego pragnę przypomnieć o tym iż na sukces drużyny pracuje nie tylko jeden zawodnik.Inni będą musieli po prostu dać od siebie więcej-w razie czego.

Pozdrawiam Czerwonych Braci i Come on LFC! :D
Przez życie idź z uśmiechem na twarzy

Awatar użytkownika
diablinadali
Posty: 920
Rejestracja: 13 sie 2012, o 13:03

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: diablinadali »

lfc75 pisze:
18 paź 2020, o 11:27
Czekam na rewanż na Anfield. Oby byli już kibice. Nie chciałbym być w skórze Pickforda i Richarlisona.
Oj tak, te gwizdy puszczane w tv z playbacku będą dla nich katorgą. A już nie daj Boże gwizdy niezadowolenia kibiców na stadionie. No jak nic Pickford i Richarlison będą biegać ze łzami w oczach, bo "*chlip chlip* oni tak bardzo gwiżdżą *chlip chlip*".

Po meczu można wysnuć jeden główny wniosek, że VAR nadal jest ułomnym narzędziem w rękach ułomnych ludzi nim operujących. Arbiter główny już nawet nie musi wysilać się z podejmowaniem odważnych decyzji, licząc na to, że VAR podetrze mu tyłek i zmieni pieluchę. A szkoda. Ten mecz mógł wyglądać zgoła odmiennie gdyby wraz z zejściem Van Dijka, z czerwem zszedł Pickford, do czego były podstawy. Brak jakiejkolwiek reakcji Olivera i VARu na ten faul to skandal. A zasłanianie się spalonym, to jest poziom kretynizmu, jakiego nie jestem w stanie wyrazić słowami.

Nie wiem już w jakiej rzeczywistości żyjemy, kiedy to United dostaje karnego po zakończeniu meczu, ale już atak na Van Dijku na czerwoną kartkę początkiem meczu nie jest brany pod uwagę, bo "był spalony w tej akcji". Tym powinien zająć się jakiś trybunał. Paranoja.

AlbertRiera
Posty: 655
Rejestracja: 7 maja 2014, o 22:21

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: AlbertRiera »

Co do meczu z wielu fragmentów możemy być zadowoleni, jednak dalej nie rozumiem, co spowodowało, że na 2 połowę praktycznie nie wyszliśmy i tylko szczęściu zawdzięczamy, że nie straciliśmy wtedy 2 goli (Calvert-Lewin wyprzedza i gubi jak dziecko Gomeza i nie trafia w piłkę niemalże na pustą bramkę, gdyż Adrian tam też zatrzymywał powietrze i prawie jeszcze skosił napastnika Evertonu, a po chwili Richarlison zupełnie niekryty uderza w słupek (tu jak pisałem, w którymś z poprzednich postów może i Adrian krył słupek i piłka by nie przeszła między słupkiem, a nim).

Wtedy przyszedł gol Salaha znikąd i nagle wróciliśmy do gry. Niemniej jednak jestem dalej przerażony grą naszą obrony, szczególnie Gomeza i Arnolda. Akurat Matip według mnie wczoraj wyglądał bardzo dobrze i był zbyt daleko od miejsca, w których przegraliśmy pojedynki i straciliśmy 2 gole, ale popisy naszej młodzieży są irytujące. Fakt, że przy golu Calverta-Lewina nie popisał się też Robertson i po części nie pomógł Adrian (wyjściem, bo na linii nie miał szans), ale to jednak nie była żadna kontra, tylko zwykła akcja zaczęta od powolnego wybicia Pickforda. TAA totalnie zaspał przy linii, bo ja już widziałem, że Digne się rozpędza po linii, a Trent stał i się patrzył i ruszył dopiero jak poszła do Francuza za piłka (już było za późno). Nie wiem, co przy tym golu zrobił Gomez i kogo krył, ale też stał jak wryty. Absolutnie była to bramka, którą straciliśmy przy biernej postawie trzech naszych obrońców i bramkarza. Nie wiem, ile jeszcze będziemy takie coś oglądać, pewnie przy braku Van Dijka niestety co mecz, ale jest to strasznie frustrujące. Każda piłka w nasze pole karne powoduje, że mam obawy jak za czasów Lovrena, czy Sakho.

Co do naszego ataku. Firmino nie zasługuje by biegać w jakimkolwiek meczu, a on co mecz wybiega w pierwszej jedenastce i nie schodzi w przerwie. Wczoraj doczłapał do 78 minuty. Nawet jeżeli wiemy, że Klopp bardzo rzadko robi zmiany już w samej przerwie, to czemu nie robi ich w 60-65 minucie, kiedy zwykle robią je normalni trenerzy, tylko często bawi się w Smudę na ławce. Kolejne lata przeżywamy z Jurgenem to samo. Uparty jak wół pod tym względem - też strasznie irytujące. Ogólnie Salah w pierwszej połowie też grał słabo, ale ogólnie w meczu nie miał nawet jednej stuprocentowej sytuacji, a wbił hiper ważnego gola. Poza tym w tym sezonie strzela najwięcej, dużo pracuje dla drużyny i wraca do obrony. Dziś także świetna piłka do Mane, która powinna zakończyć się golem (może nie w 1 tempie, bo tam kąt był już ostry, ale przy dobitce główką po kiksie Joty już Sadio musiał to wbić). I właśnie dochodzimy do Sadio. Trzy setki, jeden gol. Koszmarne dwa pudła - najpierw w pierwszej połowie na otwartą lewą stronę Pickforda, później ta nieszczęsna główka. Zawodnik tej klasy musi z tych sytuacji wbijać 3, a minimum 2 gole. 1/3 na tym poziomie, w takich meczach to za mało. Wiadomo, że gdyby nie David Coote na VARze (notabene fan Manchesteru United - obrzydliwe jest, że te dziady z FA podejmują takie decyzje), to byśmy wygrali 3-2, a Mane do gola miałby kluczową asystę, niemniej jednak musi Senegalczyk mniej pudłować. To nie jest Lewandowski, który ma w meczu 8 sytuacji, strzeli 3 gole i jest super, a o 5 pudłach możemy zapomnieć. Wiadomo, że nikt też nie jest maszyną, więc skuteczność 2/3 też będzie akceptowalna.

Przeżyję ten remis, jeśli z Van Dijkiem nie jest tak źle jak mówią - jeżeli wypadnie na 7-8 miesięcy, szanse na obronę mistrzostwa drastycznie maleją. Oczywiście dalej je będziemy mieli, bo myślę, że zapowiada się sezon, gdzie nikt nie zdobędzie 90 pkt, ale Matip musiałby przejść sezon bez szwanku, a Gomez wrócić do poziomu z pierwszej połowy zeszłego sezonu. Mocno też martwię się o Alcantarę, bo jest szlankowaty, a daje nam bardzo dużo (Kosowski to jest ślepy). YNWA!

akhrem9
Posty: 530
Rejestracja: 26 lis 2015, o 22:04

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: akhrem9 »

Do Robertsona nie można mieć pretensji, bo zwykle tak się kończy krycie wysokiego gracza przez bocznego obrońcę, szczególnie jeśli piłka dolatuje z powietrza.
Wracamy do epoki kosmicznych wyników i słabej obrony z Sakho, Lovrenem i Canem. Zdobyliśmy LM i mistrzostwo, bo klub wiedział że potrzebny jest obrońca- jak Dijk. Teraz brakiem drugiego (Gomez i Matip który zaraz przy LM się wysypie, to trzeci wybór) to mistrzostwo oddajemy.

AlbertRiera
Posty: 655
Rejestracja: 7 maja 2014, o 22:21

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: AlbertRiera »

akhrem9 pisze:
18 paź 2020, o 15:13
Do Robertsona nie można mieć pretensji, bo zwykle tak się kończy krycie wysokiego gracza przez bocznego obrońcę, szczególnie jeśli piłka dolatuje z powietrza.
Wracamy do epoki kosmicznych wyników i słabej obrony z Sakho, Lovrenem i Canem. Zdobyliśmy LM i mistrzostwo, bo klub wiedział że potrzebny jest obrońca- jak Dijk. Teraz brakiem drugiego (Gomez i Matip który zaraz przy LM się wysypie, to trzeci wybór) to mistrzostwo oddajemy.
Najmniejsze z całej wymienionej przeze mnie ekipy, niemniej jednak czasem, gdy obrońca jest niższy albo spóźniony, to chociaż skacze w górę i próbuje utrudniać oddanie strzału napastnikowi. Tutaj niestety Andy nie zrobił nic, podobnie jak Gomez, a wcześniej zdrzemnął się Arnold.

Tym bardziej nie rozumiem grania wysokiej linią, jak nie ma Alissona i pewnie długo nie będzie Van Dijka.

Awatar użytkownika
andyy6661
Posty: 45
Rejestracja: 9 gru 2010, o 20:46

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: andyy6661 »

Richarlison przynajmniej przeprosił publicznie Thiago... A Pan Pickford pewnie się nie poczuwa bo przecież nie było żadnego faulu?
Obrazek

alank0491
Posty: 24
Rejestracja: 23 mar 2013, o 20:38
Lokalizacja: Wojkowice
Kontakt:

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: alank0491 »

Podobno Pickford po meczu podszedł do Hendo aby ten przekazał przeprosiny Virgilowi...

Awatar użytkownika
Wrubel84
Posty: 783
Rejestracja: 28 wrz 2017, o 19:46
Lokalizacja: Gliwice

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: Wrubel84 »

Może i bym uwierzył w przeprosiny Richarlisona, gdyby na boisku po tym zajściu żałował, przeprosił, a on jeszcze się stawiał i miał fochy, że wyleciał. Po powrocie do domu pewnie przeczytał na mediach społecznościowych o sobie parę fajnych epitetów i rura mu zmiękła. Pickford powinien sam to zrobić, a nie wyręczać się kolegą z reprezentacji.

Redi
Posty: 732
Rejestracja: 16 wrz 2011, o 16:18

Re: Everton - Liverpool FC

Post autor: Redi »

Wrubel84 pisze:
19 paź 2020, o 09:11
Może i bym uwierzył w przeprosiny Richarlisona, gdyby na boisku po tym zajściu żałował, przeprosił, a on jeszcze się stawiał i miał fochy, że wyleciał. Po powrocie do domu pewnie przeczytał na mediach społecznościowych o sobie parę fajnych epitetów i rura mu zmiękła. Pickford powinien sam to zrobić, a nie wyręczać się kolegą z reprezentacji.
Nic w nim nie pękło i nic mu nie zmiękło. Albo jego profile społecznościowe prowadzi profesjonalny PR-owiec, albo on sam ale pod nadzorem klubowego zespołu PR. Sam Everton nie mógł sobie pozwolić na brak takiego oświadczenia w tak mocno medialnej sprawie.

ODPOWIEDZ