Liverpool - Leeds

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: zoltoczerwony, ramar, Juluz, Szpieg1, Gonzo, Daniel, AirCanada

ManiacK
Posty: 1914
Rejestracja: 5 lis 2012, o 22:06

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: ManiacK »

Virgil być może czuje się na ten moment zbyt pewnie, łatka najlepszego obrońcy na świecie, widać to często w poruszaniu się po boisku czy nawet w jego interwencjach, niby on od kiedy jest u Nas w taki sposób wybija piłkę czy przejmuje, ale ostatnio nad wyraz to wygląda, jakby to robił na dużym luzie. Może tylko się czepiam i sam doszukuje się, dlaczego ma ostatnio zniżkę formy względem tego, do czego nas przez 2 sezony przyzwyczaił (a zwłaszcza w jednym), ale coś wyraźnie jest nie tak, a brak konkurencji w jego wypadku może jeszcze tylko przeszkadzać w odzyskaniu formy, bo bądźmy szczerzy - Gomez i Matip rywalizują o to, kto zagra obok van Dijka i nie było pewnie nigdy tematu, by ktoś zagrał ZAMIAST Holendra.

Co do meczu.. znaczący brak koncentracji, TAA jakby nie on, nie dość, że słabo z tyłu, to mizernie z przodu. Może zbyt szybki powrót po kontuzji, kto wie. Oby "wrócił" jak najszybciej. Środek pola nie skomentuje, bo dziwnie był ułożony i oby to ostatni raz, chyba że to sygnał - "dajcie mi Thiago!", co bądź co bądź i bez tego wiadomo, że przydałby się nam i to bardzo. Tylko ku*** do jasnej ciasnej, ile można się męczyć z Firmino z tą formą. Origi, Brewster, nawet Minamino, ktokolwiek.. marzy mi się po przejściu Thiago (jeśli dojdzie do skutku) pogranie Belgiem na typowej szpicy z Keitą/Firmino za nim i 2x DM z Fabinho i Alcantarą, mogłoby to fajnie wyglądać, zwłaszcza że wrzuty naszych bocznych obrońców mieliby adresata dużo lepiej radzącego sobie w grze głową aniżeli Firmino (nie, żeby tu było źle, ale bez dogranej w punkt piłki często one go mijają, nie daje rady jej dołożyć jak należy) i na pewno bardziej zwrotnego w kontekście grania szybkich, prostopadłych piłek do strzału bez przyjęcia. No ale to takie moje 'widzimisię'.

Mam tylko nadzieję, że wszystko to wina krótkiego okresu przygotowawczego, tydzień/dwa i wejdziemy na swoje odpowiednie obroty, a zarząd w tym czasie zadba, by Klopp nie musiał kręcić bicza z.. gliny że tak to delikatnie ujmę.
Awatar użytkownika
mmylek04
Posty: 28
Rejestracja: 3 sie 2020, o 13:20

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: mmylek04 »

Uff, co to był za mecz.

Straszna gonitwa przez całe 90 minut, praktycznie mecz bez ataku pozycyjnego. Akcja za akcje z dużą ilością błędów indywidualnych w rozegraniu po obu stronach. Miałem wrażenie, że daliśmy się wciągnąć w taką grę Leeds. Trzeba przyznać, że bardzo dobrze prezentowaliśmy się w ataku. Miałem wątpliwości po presezonie ale Salah i Mane od 1 minuty bardzo aktywnie. Praktycznie to od nich zaczynały się nasze ofensywne akcje. Firmino w swoim stylu jednak miał kilka niedokładnych zagrań oraz zmarnował świetną okazję jeszcze przy stanie 2-2. W pomocy ciężko kogoś wyróżnić. Podobał mi się Keita oraz po wejściu Fabinho i Jones. Młodziak nie bał się pomagać w rozegraniu, dał dobrą zmianę.

Głównym problemem była dzisiaj obrona. Widać, że TAA nie jest jeszcze w optymalnej formie. Nie trawię od początku przygotowań Gomeza. Czekam na powrót na całe 90 minut Matipa. 1 bramka to błąd zarówno Arnolda jak i właśnie Gomeza, druga to wiadomo Virgil a 3 to błąd w kryciu Klicha. Fajnie pokazali w analizach po meczu jak często nasi zawodnicy łamali linię spalonego. Leeds mogło mieć jeszcze więcej dobrych okazji. Ta formacja wymaga znacznej poprawy przed meczem z Arsenalem.

Mam wrażenie, że byliśmy stremowani. Korzystając ze swojego doświadczenia powinniśmy uspokoić grę. Leeds trzeba przyznać, że nie spanikowali. Potrafili i zagrać długą piłka i wyjść spod pressingu. Dobrze grał Klich szukając sobie miejsca między formacji. Potrafił szybko odebrać piłkę i napędzić atak. Wielu kibiców łapie się na tym, że to beniaminek ale patrząc na ich grę, jakość i sposób wyprowadzania piłki to mogą stanowić zagrożenie dla każdego.
akhrem9
Posty: 567
Rejestracja: 26 lis 2015, o 22:04

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: akhrem9 »

Problemem naszej obrony jest ciągła asekuracja Arnolda. Jeśli defensywni pomocnicy tego nie robią, Lovren a teraz Gomez musi ogarniać większą część boiska stwarzajac wiele przestrzeni dla przeciwnika. O ile Mane dużo pracuje w defie, tak prawa strona z Salahem to duża wyrwa. Wczoraj Gomez latal po bokach jakby nie wiedział na której pozycji gra. Za dużym obszarem się opiekował co wprowadzalo go w dużą dezorientacje.
Szkoda braku 5 zmian, ale jeszcze bardziej wolałbym większą liczbę zawodników na ławce rezerwowych.
Bartek84
Posty: 228
Rejestracja: 27 maja 2018, o 10:35

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: Bartek84 »

Na pewno to było kapitalne widowisko. Świetny mecz do oglądania, mnóstwo sytuacji, szybkie tempo, wymiana ciosów, 7 bramek. Dla neutralnego kibica uczta piłkarska. Jestem pod wrażeniem tego jak zagrała ekipa Marcelo Bielsy. Obiektywnie patrząc zasłużyli na remis. Stracili 4 gole ze stałych fragmentów tak naprawdę. Sami za to strzelili 3 bramki po fajnych akcjach, a mogli strzelić drugie tyle. Przypominam sobie akcję sam na sam Bamforda kiedy próbował okiwać Alissona, akcję z 2 połowy gdzie Trent wpakował sobie samobója z główki (na szczęście był tam minimalny spalony), rzut wolny Phillipsa w końcówce i jeszcze kilka mniej groźnych akcji.

Przegraliśmy środek pola. Sam fakt, że na Anfield przyjechał beniaminek i miał większe posiadanie piłki oraz wymienił więcej podań pokazuje jak trudne to było spotkanie dla Liverpoolu. Henderson dopiero niedawno wznowił treningi i nie mógł być w optymalnej dyspozycji. Zdjęty w 65 minucie co było jak najbardziej zrozumiałe. Dla mnie i tak wyglądał najlepiej z naszych pomocników. Przynajmniej tych którzy wyszli w pierwszym składzie. Wijnaldum jak to on, mało widoczny, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Taktycznie raczej realizował swoje zadania, asekurował strefę Robertsona, coś tam rozegrał, coś powalczył, taki występ na 6/10. Natomiast kompletnie zawiódł mnie Keita. Biegał jakby na zwolnionych obrotach. Dużo strat, dużo niedokładności. Często pojedynkował się z Klichem i powiedziałbym, że nasz rodak to go tam zjadł w 1 połowie. Miałem wrażenie, że tempo tego meczu zniszczyło Naby'ego. Możliwe, że teraz znowu wyląduje na ławce na dłużej. Szkoda, bo ja akurat mocno na niego liczyłem, ale wczoraj Keita był po prostu słaby. Fabinho i Jones zaliczyli udane wejścia chociaż ten drugi częściowo zawinił przy utracie 3 bramki. Pewnie jeszcze niedogrzany bo był na boisku może 1 minutę, ale jednak odpuścił wbiegającego w pole karne Klicha. Potem już grał bardzo fajnie. Widać duży luz i spore umiejętności.

Najmniej zastrzeżeń miałbym do linii ataku. Duże zaskoczenie na plus to występ Salaha. Nie spodziewałem się takiego meczu Egipcjanina. Ostatnio strasznie mnie irytował, ale wczoraj był fantastyczny. Nie chodzi o te 3 bramki, ale o całokształt. Mnóstwo wygranych pojedynków, sporo jakości. Fizycznie prezentował się imponująco. On chyba potrzebuje meczów o stawkę. Nie sparingów czy spotkań na dogranie ligi. Wielkie brawa dla Mo za wczoraj. Firmino to ciekawy przypadek. Zmarnował setkę, w kilku sytuacjach podbramkowych dokonał złych wyborów, zaliczył fatalną stratę przy wyprowadzaniu piłki w końcówce. Jednak miał też sporo bardzo udanych zagrań. Ta piętka w drugiej połowie i potem wystawienie patelni Wijnaldumowi - poezja. Akcja z klepki z Mane, kilka fajnych rozegrań na ścianę. Mocno nierówny występ, ale nie powiedziałbym że jakiś bardzo nieudany. Bobby wygląda trochę jakby miał jakiś problem fizyczny. Rzeczywiście już tak zaciekle nie presuje, nie biega na takiej intensywności. Nie jest w formie, bardzo mało strzela. Jak na środkowego napastnika to jego liczby z ostatnich miesięcy są tragiczne. 1 bramka w ostatnich 16 meczach w lidze! Mane też może nie zachwycił, ale próbował dryblingów, był widoczny, miał jedną świetną okazję, którą koncertowo zmarnował. Ogólnie średni występ tak samo jak Firmino. To jeszcze nie jest najlepsza wersja Senegalczyka.

W końcu linia obrony. Można się było zastanawiać oglądając to spotkanie czy to Koch ze Struijkiem czy Virgil z Gomezem zagrali wczoraj razem po raz pierwszy w życiu. W ogóle nie funkcjonował nasz blok obronny jako całość. Pierwsza bramka dla Leeds to Gomez, który omal nie staranował Arnolda. Potem kolejne nieporozumienie van Dijka z Alissonem przy bramce Bamforda. W końcu ciągłe łamanie linii przez któregoś z naszych obrońców. Raz to był Robbo, innym razem Virgil, jeszcze kiedy indziej Gomez. Ogólnie to co gra ostatnio Gomez to jest naprawdę tragedia. Albo zostaje 2 metry za linią obrony i łamie linię spalonego, albo wychodzi 7 metrów do przodu i zostaje minięty jednym podaniem, albo podaje do przeciwnika. Od jakiegoś czasu uważam, że to jest najsłabszy punkt w pierwszej jedenastce Liverpoolu. Naprawdę nie wyobrażam sobie, że nie kupimy środkowego obrońcy. Te kreatywne rozwiązania to musi być jakiś żart. Słaby ostatnio Gomez i mający ciągłe problemy ze zdrowiem Matip to obok van Dijka nasi jedyni środkowi defensorzy bo dzieciaków nie biorę póki co na poważnie. Owszem, jeżeli kupimy Thiago i zostanie Wijnaldum to Fabinho będzie mógł grać częściej na środku obrony, ale czy to się sprawdzi? Ogromne ryzyko i chyba zupełnie niepotrzebne.
Awatar użytkownika
Mitchell
Posty: 1621
Rejestracja: 30 mar 2005, o 15:43

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: Mitchell »

I can never be happy in defeat.

-Marcelo Bielsa po meczu.
Smutno mi w zakamarku serca było, oglądając schodzącego po spotkaniu, zgrabionego Argentyńczyka. Mecze to jego życie a tu taki fatalny terminarz na debiut w Premier. Oby za tydzień z Fulham miał więcej radości.

Widowisko było przednie. Wynik hokejowy. Nikt nie chciał bronić, wszyscy atakować. Goście mimo nieco mniejszej jakości piłkarskiej, nie umieli pogodzić się z porażką. Starali się narzucać swój styl i fragmentami nawet im to wychodziło. Mury i krzesełka bez kibiców to już nie Anfield. Za łatwo się tu gra przeciwnikowi. Za dużo mieli piłki.

Czy Leeds taki mocny czy Liverpool taki słaby?
Myślę, że żadne z tych twierdzeń.
Zagraliśmy dobry mecz, może nawet dobry plus. Zabrakło nieco więcej kontroli, posiadania, spokoju. Musieliśmy się szarpać o wynik. Leeds grało trochę piłką lecz nie zawsze wiedzieli co z nią zrobić. Jedyne co zaciemnia obraz spotkania to przerażająca skuteczność gości. Wykreowali zaledwie 0,27 xG i zrobili z tego 3(!) bramki. To ponad dziesięciokrotność! Wchodziło im prawie wszystko co mieli. Zaskoczyła mnie ich otwartość. Ale po spotkaniu i przemyśleniu wydaje mi się, iż nie mają nic więcej do zaproponowania. Gra obronna jest zbyt słaba by na niej budować taktykę. Jedyne wyjście to zabrać przeciwnikowi piłkę i to właśnie starali się zrobić. Dużo punktów im ucieknie z taką defensywą. Robin Koch nie wygląda na zbawiciela. To się musi zacząć zazębiać jeżeli chcą się utrzymać.

Rozbawił mnie po meczu jeden komentarz który przeczytałem gdzieś na stronie. Brakuje nam kreatywności, nędza transferowa, pilnie poszukiwany playmaker - coś w tym tonie. Ja nie wiem co trzeba mieć w głowie, by po spotkaniu w którym ładujemy pięć bramek wołać o więcej kreacji. Liverpoolskim standardem teraz ma być osiem goli? Jak Bayern?
A schodząc na ziemię - zrobiliśmy bardzo dużo z przodu, do czego wymiernie przyłożyła się defensywa gości. Mógłbym ponarzekać na skuteczność Firmino, Mane czy Wijnalduma (swoją drogą dlaczego ten ostatni zawsze strzela w bramkarza?). Ale za tydzień lub dwa to któryś z nich będzie bohaterem. Dziś wykonali ogrom pracy w rozegraniu i odbiorze. Bez tego nie byłoby rożnych, karnych oraz bramek Salaha i Van Dijka. Nie mam pojęcia dlaczego Oliver zechciał zabrać jedną Virgilowi. Za te łaskotki na Kochu??? No bądźmy poważni, oferma przewróciła się na wybloku i żałośnie patrzała w stronę sędziego.

W ataku było więcej niż dobrze a w obronie?
Przy pierwszej bramce najmniej obwiniałbym Arnolda. Gdy rywal tak genialnie (i szczęśliwie) przyjmuje piłkę, z tempem i kierunkiem już stawia cię na gorszej pozycji. Jesteś spóźniony, musisz gonić. Idziesz na raz bo możesz, bo masz asekurację. Tylko tu wsparcie zawiodło. Gomez poszedł w krzesełka jak dzik w żołędzie. Nawet zdziwiony byłem, że zdążył wrócić na rozpoczęcie gry.
Virgil został świetnie przeczytany przez Bamforda. Napastnik wykonał ruch jeszcze przed zagraniem Van Dijka. Trochę pokutuje Holender za tę łatkę ostoi defensywy. Rywale wiedzą iż będzie szukał uspokojenia i czasami trudniejszych rozwiązań. Uczą się go. I takie zdarzenia pewnie będą się powtarzać.
A ostatni gol to suma kilku drobnych niedociągnięć. Gini odpuścił Klicha by zgodnie z zasadami sztuki zagęścić swój sektor z piłką. Jones nieco przyspał i nie przejął Polaka. Wszystko robione na szybkości i świetnym timingu. Dokładając wybitne przyjęcie - nie było wielu możliwości na skasowanie tej akcji gdy już się spóźniłeś. Naprawdę trudno mieć jakieś wielkie pretensje. Po prostu trzeba nad tym pracować.

Jestem zadowolony z otwarcia. Wreszcie wróciła szybkość, ruch z przodu, kreatywność. Wieje optymizmem na przyszłość.
Z tyłu mogłoby być nieco lepiej. Doskwiera mi lekki brak kontroli i zamykania korytarzy przez naszych pomocników. Nie działa to jeszcze tak jak powinno. Z czasem powinno się poprawiać.
Chat o Liverpoolu, klubach Premier League i ciekawych meczach.
Zapraszam
ManiacK
Posty: 1914
Rejestracja: 5 lis 2012, o 22:06

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: ManiacK »

Mitchell pisze: 13 wrz 2020, o 14:00 Rozbawił mnie po meczu jeden komentarz który przeczytałem gdzieś na stronie. Brakuje nam kreatywności, nędza transferowa, pilnie poszukiwany playmaker - coś w tym tonie. Ja nie wiem co trzeba mieć w głowie, by po spotkaniu w którym ładujemy pięć bramek wołać o więcej kreacji. Liverpoolskim standardem teraz ma być osiem goli? Jak Bayern?
A schodząc na ziemię - zrobiliśmy bardzo dużo z przodu, do czego wymiernie przyłożyła się defensywa gości. Mógłbym ponarzekać na skuteczność Firmino, Mane czy Wijnalduma (swoją drogą dlaczego ten ostatni zawsze strzela w bramkarza?). Ale za tydzień lub dwa to któryś z nich będzie bohaterem. Dziś wykonali ogrom pracy w rozegraniu i odbiorze. Bez tego nie byłoby rożnych, karnych oraz bramek Salaha i Van Dijka. Nie mam pojęcia dlaczego Oliver zechciał zabrać jedną Virgilowi. Za te łaskotki na Kochu??? No bądźmy poważni, oferma przewróciła się na wybloku i żałośnie patrzała w stronę sędziego.
Jeśli gramy w obronie tak słabo, jak na Nas, a dodatkowo przeciwnik nie gra wcale lepiej, to musimy to wykorzystać i strzelić nawet i 10 bramek. Także tak, dosyć wyraźnie brakuje nam dobrego rozgrywającego, przy którym moglibyśmy wczoraj zdobyć i 8, jak wspomniany przez Ciebie Bayern. Inna sprawa, że gol Virgila w 100% powinien być uznany, a i Firmino czy Wijnaldum powinni mieć po jednej bramce.
Jeśli poprawimy się w obronie, to nikt nic złego nie powie, jak będziemy wygrywać po 1/2:0 po wypunktowaniu rywala w odpowiednim momencie i dotrwaniu do końca, ale na ten moment TAA za mało daje w ataku, co przenosi się na częstsze przejęcia piłki przez przeciwnika, co równoznaczne jest z faktem, że ataki częściej będą szły jego stroną. Trent w formie nie musi być wybitnym obrońcą, bo Liverpool w ataku pozycyjnym z jego strony nie traci wtedy tylu piłek i nie ma okazji na kontrę ze strony przeciwnika, a po dobrym rozegraniu i nawet niecelnym strzale jest wystarczająco czasu na dobre ustawienie się z tyłu. Tego czasu dzisiaj brakowało przez jego słabą grę właśnie w mojej opinii. To zupełnie inaczej niż z Robertsonem, który często jedzie na swojej szybkości i zdarza mu się zgubić piłkę, ale nie ma potem problemu z szybkim powrotem za przeciwnikiem, a i Mane jak wspomniał @ahkrem9 dużo więcej pomaga Andyemu w porównaniu do Salah-Trent (dlatego tutaj zaryzykowałbym pewnie z Neco, jeśli Jurgen widział u Trenta niedoleczony uraz/brak formy, który dałby pewnie tyle samo z przodu, co w tym meczu Trent, a możliwe, że dużo lepiej zagrałby w defensywie - do tego zawsze pozostaje zmiana, świeży Trent na zmęczonego rywala mógłby pokazać więcej).
MasterItaliano
Posty: 71
Rejestracja: 22 kwie 2014, o 13:24

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: MasterItaliano »

I bramka Trenta, identyczną zawalił Neco w ostatnim meczu, Trent bez formy, w sumie jego pierwszy poważny mecz
II bramka Virga, kolejny błąd, oby jeden z ostatnich, następnym razem lepiej nich wypier…. taką piłkę w kosmos...
III bramka znowu Trent, zły wyrzt z autu, dodatkowo zszedł Henderson i zonk….

Gracze Leeds wykorzystali nasze 3 błędy, oddali 3 celne strzały na naszą bramkę.

Z Chelsea też będzie dużo bramek. Niestety nasz system gry, wysoka obrona, powoduje, że przy słabej formie naszych obrońców i bramkarza (1 bramka po krótkim Aliego) będziemy tracić dużo bramek. Obyśmy więcej strzelali, niż przeciwnicy.

Ostatnie nasze mecze otwarcia są dosyć ciekawe.

Oby doszedł do nas Thiago, środkowy obrońca i jakiś napastnik.

Niestety nie ma rywalizacji na treningach, w najlepszej formie jest Robertson, może Grek trochę go naciska, poza nim w formie jest Mo, który nawet dzielił się piłką...

Także zapinamy pasy, to będzie 37 ciężkich kolejek. Oby każdy mecz wygrać 1 bramką!
Po mistrza!
Awatar użytkownika
arvedui
Redaktor
Posty: 890
Rejestracja: 19 maja 2013, o 22:14
Lokalizacja: Toruń

Re: Liverpool - Leeds

Post autor: arvedui »

MasterItaliano pisze: 13 wrz 2020, o 15:00 III bramka znowu Trent, zły wyrzt z autu, dodatkowo zszedł Henderson i zonk….
Zupełnie jakby Gini nie zostawił Klicha 20 metrów od bramki 8)
ODPOWIEDZ