Chelsea - Liverpool

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

Kto awansuje dalej?

Chelsea
3
38%
Liverpool
5
63%
 
Liczba głosów: 8

Awatar użytkownika
ynwa19
Posty: 692
Rejestracja: 10 sty 2019, o 22:14

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: ynwa19 »

Rozczarowanie i to duze przezylismy chyba wszyscy wczorajszego wieczora.
O ile w 1 polowie jeszcze to jakos niezle wygladalo o tyle w 2 czesci gry sprawialismy wrazenie zagubionych dzieci we mgle.

I sporo w tym winy Jürgena moim zdaniem.To,ze nasz znakomity trener doprowadzil nas do tego miejsca,w ktorym obecnie sie znajdujemy to jedna sprawa,a inna to jego.....upartosc!
Ilez razy jeszcze bedziemy musieli ogladac meczarnie Divocka na skrzydle?Mi tego chlopaka kiedy musi tam grac autentycznie zal!
Zmiany-przeciez Fab nadawal sie do takowej juz po 45 minutach.Nawiasem mowiac jak go juz pare spotkan temu skrytykowalem to mi sie oberwalo za to,ze napisalem "wyglada jak na poczatku swojej drogi w LFC"-ale tak niestety po tej kontuzji jest i nie ma co zaklinac rzeczywistosci.
Mozna bylo wtedy wpuscic Oxa,ktory z lawki wnosil ostatnio dosc duzo a Adasia przesunac na "6"-gorszy niz nasz sympatyczny Brazylijczyk raczej by nie byl.
Ponadto czasami trzeba cos zaryzykowac i zamiast czekac z wpuszczaniem swiezych graczy do momentu kiedy bylo juz 2:0 to zrobic to nawet natychmiast po przerwie zdejmujac zagubionych Mino oraz Curtisa a wpuscic Bobbyégo oraz Mo a przy tym pozmieniac ustawienie w formacji ofensywnej.

I tak!dalej wiem,ze to Klopp jest naszym trenerem(i bardzo dobrze) ale na litosc boska! krytykowac przeciez i miec wlasne zdanie wolno a do tego jak mawial klasyk "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi".

Mam tez pewna teorie na temat naszegp "przemeczenia"-nie zdziwilbym sie gdyby sie okazalo,ze ten drugi tydzien przerwy zimowej byl wykorzystany na trening kondycyjny aby byc w optymalnej formie na ostatnie 2-2,5 miesiaca sezonu-pytanie tylko czy swiezosc,ktora mam przyjsc potem zdazy sie pojawic przed meczem z Atleti.
Bo szczerze mowiac to nie wiem jak wytlumaczyc inaczej fakt,ze po tej pauzie ruszamy sie na placu gry jak muchy w smole :(
Smuci tez niezaprzeczalnie to,ze nasz Virgil Wielki jest aktualnie w niezbyt dobrej dyspozycji co przeklada sie oczywiscie negatywnie na cala gre obronna.

To wszystko nie napawa wielkim optymizmem ale mimo to wierze w poprawe,ktora musi! nadejsc juz w meczu z The Cherries.
Lecz ostrzegam po raz kolejny:tytulu mistrza Anglii za sezon 19/20 jeszcze nie wygralismy i trzeba sie maksymalnie zmobilizowac aby zdobyc te 12 pkt zakladajac,ze City wygraloby juz wszystko do konca-ktos powie niemozliwe abysmy to spartolili a ja juz odpowiadam,ze w poprzedniej kampanii tez bylem pewien,ze zdobedziemy to upragnione trofeum,ze City nie wygra tyle razy pod rzad,mialem nawet plan a jak to sie skonczylo to wszyscy wiemy.

Scenariusz w ktorym na 10 spotkan wygrywamy tylko 2,remisujemy 5 oraz przegrywamy 3 nie jest z filmu sci-fi.
Niemcy maja takie powiedzenie"man hat schon die Pferde vor der Apotheke kotzen sehen" czyli widziano juz konie rzygajace przed apteka co oznacza,ze zawsze moze sie wydarzyc cos niemozliwego bo jak wiadomo te piekne zwierzeta ...nie wymiotuja.
I pisze to ja tzw urodzony optymista-nie dzielmy skory na niedzwiedziu a nasi pilkarze tez musza takie myslenie odrzucic.
NAM NIE WOLNO TEGO SPIER....!!!

Bedzie dobrze,mam nadzieje :D

Come on LFC

PS i oczywiscie wierze gleboko,ze w maju Hendo(wroc jak najszybciej,please)wzniesie TEN puchar za TEN sezon ale te 30 lat posuchy nauczylo mnie wiele pokory.
Ostatnio zmieniony 4 mar 2020, o 08:34 przez ynwa19, łącznie zmieniany 3 razy.
Przez życie idź z uśmiechem na twarzy

Nevermore1969
Posty: 175
Rejestracja: 25 kwie 2019, o 11:32

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Nevermore1969 »

Ciekawe czy znowu będzie gadka o presji rekordów i takie tam bla,bla,bla.....a nie w FA Cup przecież tychże nie było.
Jakby Chelsea miała nastawiony celownik to skończyłoby się blamażem czyli ze 4:0!
koega ynwa19 ładnie to podsumował, ja pozwole sobie zauważyć, ze gdyby piłkarze Southampton mieli celowniki dobrze ustawione to taki blamaż zaliczylibyśmy już na początku lutego w meczu u siebie!
Co wy wszyscy za pierdoły sądzicie... Przegraliśmy pechowo z Atletico. Ten mecz mógł skończyć się równie dobrze 0:0.
i równie dobrze 0-2, albo 0-3
Ale na Anfield nie pomogą im dwa autobusy i awansujemy dalej, pokazując że najlepsza obrona jest atak.
a jaki atak funkcjonuje w Liverpoolu od kilku tygodni? ile bramek strzeliliśmy a ile straciliśmy w ostatnich 4 meczach???
Niektórzy wieszcza, że nie mistrza nawet nie zdobędziemy...
jak przestaniemy wygrywać mecze to nie zdobędziemy, proste chyba, nieeee? :)

widocznie kolega Mortimer nie widzi katastrofalnej gry całego zespołu, przemęczenia i problemów z kreatywną grą

Nevermore1969
Posty: 175
Rejestracja: 25 kwie 2019, o 11:32

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Nevermore1969 »

I sporo w tym winy Jürgena moim zdaniem.To,ze nasz znakomity trener doprowadzil nas do tego miejsca,w ktorym obecnie sie znajdujemy to jedna sprawa,a inna to jego.....upartosc!
Ilez razy jeszcze bedziemy musieli ogladac meczarnie Divocka na skrzydle?Mi tego chlopaka kiedy musi tam grac autentycznie zal!
dokładnie, upór Jurgena staje się powoli denerwujący :( stawianie na Fabinho bez formy, na Origiego na skrzydle - ile można???? :(
wiem,ze to Klopp jest naszym trenerem(i bardzo dobrze) ale na litosc boska! krytykowac przeciez i miec wlasne zdanie wolno a do tego jak mawial klasyk "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi".
krytykować wolno i trzeba o ile krytyka jest konstruktywna, sam też często tak czynie, chętnie podpowiedziałbym Jurgenowi to i owo, ale... no co możemy - my kibice? :) szkoda,ze swoja postawą zdaje się - albo nad wyraz być przyzwyczajonym do pewnych nazwisk (a nazwiska same nie graja), albo nie zaryzykuje - kiedy sytuacja boiskowa tego wymaga (co ryzykuje, gdy drużyna przegrywa? NIC!)

widze, ze kolega ynwa19 jest wrodzonym optymistą, niestety - ja zbytnim życiowym optymizmem pochwalić się nie mogę (jestem raczej sceptykiem), ale na razie nadal wierzę w pomyślne rozstrzygnięcia w następnych kolejkach ligowych (ligę mistrzów stawiam na stratę)

uważam,że kolejny mecz trzeba koniecznie (jakkolwiek, nawet po paskudnej grze) po prostu wygrać, by odbudować przede wszystkim morale druzyny
PS i oczywiscie wierze gleboko,ze w maju Hendo(wroc jak najszybciej,please)wzniesie TEN puchar za TEN sezon ale te 30 lat posuchy nauczylo mnie wiele pokory.
mam podobnie, 30 lat oczekiwania i mnie nauczyło DUZEJ POKORY

Mortimer
Posty: 173
Rejestracja: 29 kwie 2017, o 10:52

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Mortimer »

Kolega Mortimer kibicuje temu zespołowi nie od dziś i wie, że takie okresy jak ten się zdarzają. Wie też, że ten klub potrafi dokonywać rzeczy wielkich. Kolega Mortimer wie też, że porażka 1:0 na wyjeździe, przy wsparciu Anfield jest do odrobienia, bo wieczory na Anfield są magiczne. Nawet jeśli w ataku występuje Origi i Shaq, a za kreacje odpowiada Hendo i Millner.

A co do straty przewagi w lidze, to serio, chcecie wyciągać takie wnioski po jednej porażce? Jeśli tak to myślę że nie ma sensu dalej dyskutować.

Więcej wiary w klub życzę.

Awatar użytkownika
Anty
Posty: 622
Rejestracja: 15 mar 2013, o 17:04

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Anty »

Wiara jest. Ale 3 porażki na 4 mecze i bilans bramek 3:8 to obraz kryzysu, nie zadyszki, która minie do soboty.
Obrazek

Nevermore1969
Posty: 175
Rejestracja: 25 kwie 2019, o 11:32

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Nevermore1969 »

A co do straty przewagi w lidze, to serio, chcecie wyciągać takie wnioski po jednej porażce? Jeśli tak to myślę że nie ma sensu dalej dyskutować.
ja wyciągam wnioski po dwóch miesiącach gry Liverpoolu w tym roku kalendarzowym... i co widzę? ano kaszaniaste błędy na własnej połowie w wyprowadzaniu piłki (nierzadko przytrafiające się tuż za własnym polem karnym) - przytrafiające się wielu piłkarzom (Fabinho, Winaldum, Arnold, Robertson, Gomez), które narażają zespół na albo bezpośrednie zagrożenie bramkowe albo kontry... w meczach z Wolverhampton, Manchesterem United, Southampton nie skutkowały bramkami dla rywali (w takim meczu z Southampton powinny zakończyć się 2-3 bramkami dla Świętych i już wówczas inaczej pisalibyśmy o poczynaniach graczy Liverpoolu), co zaś się tyczy tej jednej porażki, o której tu kolega wspomina... ja zauważyłem trzy porażki w 4 ostatnich meczach, porażki z różnymi rywalami (np. z będącym w słabej dyspozycji Atletico), porażki, w których drużyna Liverpoolu nie potrafiła strzelić nawet jednej bramki, która ma duże problemy z kreowaniem sytuacji podbramkowych (chyba Watford i Chelsea są rywalami w "zasięgu" Liverpoolu, nieprawdaż??? nawet na wyjeździe, no przynajmniej powinny być dla drużyny aspirującej do tytułu mistrza, dla obrońcy LM?) - do tego wymęczona wygrana z WHU u siebie, przy wydatnej pomocy bramkarza gości
Kolega Mortimer wie też, że porażka 1:0 na wyjeździe, przy wsparciu Anfield jest do odrobienia, bo wieczory na Anfield są magiczne. Nawet jeśli w ataku występuje Origi i Shaq, a za kreacje odpowiada Hendo i Millner.
Wsparcia Anfield bym nie przeceniał - żadna porażka nie jest do odrobienia, jeżeli nie strzela się bramek!!! a na dziś Liverpool ma problemy ze zdobywaniem goli, co pokazały dwa ostatnie mecze z raczej niebyt mocnymi rywalami (nie szkodzi, że na wyjeździe), poza tym jaki ma być pożytek z Origiego, skoro ostatnio wszystko co tylko gra, gra nie na swojej nominalnej pozycji (i nie wygląda to dobrze), Shaq ostatnio zaś nie gra wcale, ponadto uważam, ze Henderson i Millner na dzis są ważna opcją w kreowaniu gry Liverpoolu i cieszę się, że James już wrócił po urazie, a Hendo... oby wracał jak najszybciej!

i żeby nie było - moim zdaniem to Origi powinien dziś grać na środku ataku w Liverpoolu
Więcej wiary w klub życzę.
wiary na razie nie brakuje (tylko w mistrzostwo Anglii, bo w LM z taką grą nie ma szans na przejście do dalszej rundy, a poprawa z dnia na dzień raczej nie nastąpi - zatem ja LM już skreśliłem i wiara w zespół i magię Anfield nie ma tu nic do rzeczy, realia na dziś są brutalne, z pustego jak mawiają nawet Salomon nie naleje), ale irytacja po ostatnich występach Liverpoolu jest duża, poza tym ja nie wymagam nie wiadomo czego od ulubionej drużyny, chciałbym aby ta wyzbywała się kiksów i strat przy wyprowadzaniu piłki, no i aby grała z pełnym zaangażowaniem (czego ostatnio nie widzę, a boiskowe zmagania to przede wszystkim ZAWODNIKÓW PRACA!), to za wiele wymagam??? mam ślepo wierzyć, że będzie dobrze, skoro boisko mówi co innego (jakoś spać spokojnie nie potrafię!)??? jakos wole twardo stąpać po ziemi, ale Liverpoolowi życze tak mistrzostwa jak i awansu do finału LM i tam wygranej

Mortimer
Posty: 173
Rejestracja: 29 kwie 2017, o 10:52

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Mortimer »

Spoiler:
Idac twoim t ok iem rozumowania to w zasadzie cały sezon gramy na farcie. Nie chcę mi się sprawdzać, ale popatrz ile męczy w lidze wygraliśmy różnica jednej bramki. Ile z tych męczy wygrywaliśmy po bramkach w końcówkach. I wtedy nie było mowy o słabej formie, braku kreacji itd. Tylko, że widać, że drużyna ma charakter mistrza, że walczy do końca. Różnica była trochę w stylu, ale tak jak już pisałem. Każdy ma gorszy okres.

Co do przykładu Hendo i Millnera to bez przesady. Hendo jest faktycznie kluczowy w środku pola ale raczej nie do rozgrywania. Bardziej do kontroli tempa akcji, nakładania presingu. Czasem zdarzy mu się super zagranie długiej piłki do napastników, ale też bez przesady. A Millner to angielska wersja Wijnalduma. Taki Pitbull to zajechania przeciwnika fizycznie. Super, że wraca.

A co do magii Anfield, to po prostu nie bluźnij. Każdy mecz w LM na tym stadionie to coś wyjątkowego.

I przypomnij w jakiej formie był Origi przed meczem z Barceloną. Shaq wracał po kontuzji. I dali radę. Wszystko będzie kwestia motywacji i wierzę że Klopp to załatwi i nasi wyjda na Atleti napakowani jak kabanosy i rozjadą ich bez litości.



proszę używać spoilera na te kobyły cytatów szczególnie, że cytujecie coś co jest na tej samej stronie!/mod

Awatar użytkownika
Wrubel84
Posty: 748
Rejestracja: 28 wrz 2017, o 19:46
Lokalizacja: Gliwice

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Wrubel84 »

Mortimer pisze: Wszystko będzie kwestia motywacji i wierzę że Klopp to załatwi i nasi wyjda na Atleti napakowani jak kabanosy i rozjadą ich bez litości.
Życzę sobie i Tobie, aby tak było. Aby wstąpiła w nich złość, głód bramek, żądza zwycięstwa, wola walki.
Ale jeśli wyjdą na ten mecz z Atletico (czy nawet na najbliższy w PL) na połowę możliwości, bez strzałów, nie rzucą się do gardeł rywala, to będzie już naprawdę kiepska sprawa i trzeba będzie zdjąć różowe okulary i spojrzeć na sprawy bardziej krytycznie niż to robisz teraz.

Nevermore1969
Posty: 175
Rejestracja: 25 kwie 2019, o 11:32

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Nevermore1969 »

Idac twoim t ok iem rozumowania to w zasadzie cały sezon gramy na farcie. Nie chcę mi się sprawdzać, ale popatrz ile męczy w lidze wygraliśmy różnica jednej bramki. Ile z tych męczy wygrywaliśmy po bramkach w końcówkach. I wtedy nie było mowy o słabej formie, braku kreacji itd.
chwileczkę, momencik, bo czegoś tu nie do końca rozumiem :)
mówienie o grze na farcie to jedno, a wygrywanie meczów to drugie - tak czy inaczej przez większą część sezonu drużyna dobrze reagowała na boiskowe wydarzenia i potrafiła odwracać losy spotkań na swoją korzyść - DZIĘKI temu, że strzelała bramki! proste, teraz nie strzela i przegrywa, a jak przegrywa to po grze, do której można mieć sporo zastrzeżeń (nie można wygrać meczu, kiedy się nie stwarza sytuacji do zdobycia bramki)

wcześniej, czyli także podczas wygranych meczów dostrzegałem mankamenty i je uwypuklałem

A co do magii Anfield i jej wyjątkowości - mam wrazenie,że nie zawsze działa :)
chocby ubiegłoroczny remis 0-0 z Bayernem?? co wyjątkowego było w tym SŁABYM w wykonaniu Liverpoolu meczu?

pytasz kolego: w jakiej formie był Origi przed meczem z Barceloną?

a jakie to ma znaczenie? przecież twierdzę, ze dziś (teraz) widzę Origiego w pierwszym składzie Liverpoolu pomimo tego, że obecnie nie pokazuje (bo za bardzo nie może) swoich walorów???

i wierzysz, że "Klopp to załatwi i nasi wyjda na Atleti napakowani jak kabanosy i rozjadą ich bez litości"

ja wiarę pozostawiam na boku, życzyłbym sobie wspaniałego meczu i efektownej wygranej Liverpoolu, ale gdybym dziś musiał obstawiać wynik meczu to bez wahania typuję 0-0 i po ptokach, pozdrawiam gorliwego optymistę

ODPOWIEDZ