Chelsea - Liverpool

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

Kto awansuje dalej?

Chelsea
3
38%
Liverpool
5
63%
 
Liczba głosów: 8

Awatar użytkownika
WhiteAngel
Posty: 176
Rejestracja: 10 lip 2014, o 04:58

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: WhiteAngel »

Ostatni strzał w 31 minucie. Szkoda strzępić ryja


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
LiverpoolFC.pl [*][*][*][*][*] 21 czerwca 2017 Pamiętamy [*][*][*][*][*][/size][/color]

ScoobyDoo
Posty: 310
Rejestracja: 16 lut 2016, o 00:53

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: ScoobyDoo »

2 mecze 0:5 w bramkach. To nie jest katastrofa? Gdzie ten wielki Liverpool?

czerwonyy
Posty: 54
Rejestracja: 2 wrz 2013, o 21:25

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: czerwonyy »

Od 20 minuty powtarzałem do końca meczu, że brakuje po prostu iskry, tego błysku co na początku sezonu. Każdy gra na stojąco, nie ma żadnego pomysłu i dzisiaj nawet nie pachniało dla nas bramką poza sytuacją co Kepa obronił 3 strzały w jednej akcji. Albo Klopp ostro przygotowuje zespół na Atletico, albo faktycznie coś się zmieniło w nastawieniu piłkarzy i coś zablokowało im się w głowach.
Z negatywów tyle, na pocieszenie dodam, że po raz ostatni w tym sezonie słyszeliśmy komentatorów Eleven.

Juluz
Moderator
Posty: 1084
Rejestracja: 10 kwie 2012, o 16:07
Lokalizacja: Koło

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Juluz »

Juluz pisze:Wynik ma dla mnie znaczenie drugorzędne. Chcę zobaczyć u chłopaków, niezależnie od wyjściowej jedenastki, zaangażowanie i głód krwi rywali, który doprowadził nas na sam futbolowy szczyt, a którego nam brakuje w ostatnim okresie. To jest najważniejsze, jeżeli tego nie zabraknie to i wynik powinien być korzystny.

PS: Bez kontuzji.
Dramat, nie było zaangażowania, niedokładności się mnożą, proste podania przerastają nasze możliwości. Chłopaki wyglądają jakby wrócili z pielgrzymki i z biegu wyszli na murawę. Koszmar.
Polub LFCpl na fb! LFCpl!
Zapraszam na discord lfc-> klik!

Kartas
Posty: 450
Rejestracja: 28 sty 2011, o 22:24

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Kartas »

Jak idzie to idzie a jak trzeba reagować to zmiany dopiero w 70 minucie a Salah dopiero w końcówce. Klopp dostosował się do reszty zespołu. Aż się prosiło o jedną zmianę już od 46 minuty..Porażka jednak całkowicie zasłużona, mogła być nawet wyższa. Oczywiście tytułu nie wypuścimy, ale jak nie zdołamy zgarnąć 3 pkt z Bournemouth to chyba zacznę już też lamentować o jakimś mega kryzysie. Na Atletico środek Hendo(o ile będzie zdrów), Wijnaldum i Ox. Fabinho niech poobserwuje sobie mecz z ławki na spokojnie..Jednak przeczuwam, że na 3 trofeach zakończymy ten sezon a to i tak świetna sprawa bo z tym jednym najważniejszym a drugim jakiego jeszcze nie mieliśmy :)
"Koniec! Zrobili to! Zrobili to! Zrobili to! Historia! Legenda! Liverpool! Klopp! Origi! Wijnaldum! Bohaterowie tego stadionu i tej ziemi" - Mateusz Borek po meczu Liverpool - Barcelona (4-0) 7.05.2019

SzymonW
Posty: 191
Rejestracja: 4 lip 2014, o 15:37
Lokalizacja: Poznań

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: SzymonW »

Jak nie wygramy z Wiśniami, a Citi wygra derby to zrobi się nerwowo. Z taką formą z wyjazdów do Evertonu, Citi i Arsenalu wrócimy bez punktów. A najgorsze jest to, że nawet nie widać u nich walki, zaangażowania. Klepią 800 podań i uj z tego.

MikiMauss
Posty: 66
Rejestracja: 18 sty 2019, o 09:37

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: MikiMauss »

Coś się posypało i to nie jest ryska tylko już poważne pęknięcie. Nie wyglądamy jak drużyna, jedyna wspólna rzecz jaką widać u każdego gracza to frustracja. Gracze ofensywni nie wykazują inicjatywy, nie podejmują ryzyka, ale defensywni owszem, próbują głupich podań i sami tworzą zagrożenie, z którym sobie nie radzą. Jak nie oczyszczą atmosfery między sobą i nie odetną się od ostatnich meczów to o ćwiartce lm możemy zapomnieć. O lidze nie mówię, bo jest już nasza, ale bez zagryzienia zębów i zjednoczenia drużyny w meczu z rojiblancos też oddamy 1 strzał na bramkę.

psk100
Posty: 89
Rejestracja: 19 lut 2009, o 14:28
Lokalizacja: Zamość

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: psk100 »

Fabinho to chyba na trybuny po tym co pokazał. Po kontuzji nie do poznania. Jak on ma pół roku czy więcej wracać do formy to potrzeba porządnych zmian w pomocy po sezonie. I co dalej nie potrzeba klasowych zawodników do rywalizacji jak Sancho czy Werner?

AlbertRiera
Posty: 631
Rejestracja: 7 maja 2014, o 22:21

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: AlbertRiera »

Sposób na Liverpool - strzelić na 2-0. Ostatnie dwa mecze po wyniku 2-0 nie dość, że się nie podnosiliśmy, to nawet nie stworzyliśmy cienia zagrożenia. Ogólnie mecz z Watfordem boli mnie do dziś i nie do końca potrafię zrozumieć co się stało, ale mam wrażenie, że tam wyszliśmy zbyt pewni siebie - poklepiemy jak zawsze, Watford jak będzie miał jakąś okazję, to i tak ją zmarnuje (i początkowo marnował, bo już w 1 połowie setka Deeneya, którą w sumie stworzył mu Alisson, na początku drugiej połowy Sarr też miał dobrą sytuację), a my w końcówce włączymy drugi bieg i 10-15 minut biegania wystarczy na przeciwnika, bo przecież to wielki Liverpool. :roll:

Prawda okazała się brutalna, bo to nam skończył się dzień dziecka i tak jak nasi przeciwnicy w wielu meczach zmarnowali bardzo dużo dobrych sytuacji, tak tym razem strzelili dwa gole w krótkim odstępie czasu i mecz się dla nas skończył. Myślałem, że się wtedy rzucimy na Szerszenie, ale tak na prawdę nie stworzyliśmy od tego momentu, ale też i wcześniej, nawet cienia zagrożenia. W expected goals w BBC Match of the Day, mieliśmy chyba 0.24 gola (nie pamiętam, kiedy ostatnio mieliśmy tak nędzny wskaźnik, chyba za Dalglisha). Moim zdaniem porażka wisiała w powietrzu, nawet taki mecz, gdzie w końcu przeciwnik będzie bardziej skuteczny, ale myślałem, że jak przegramy to raczej po walce, nieszczęśliwie, pechowo albo po jakichś strzałach życia spoza pola karnego. Tymczasem wszystkie 3 gole to istne prezenty naszej defensywy, od których nas Liverpool od pozbycia się Mignoleta, zakupu Virgila i zmarginalizowania roli Dejana odzwyczaił. Fakt, że Van Dijk był słaby w tym meczu (pierwszy i drugi gol, jak na jego standardy fatalne zachowanie), ale Lovren klasycznie nic dobrego nie zrobił (przy pierwszym golu piłka go przelobowała, przy drugim nie dogonił Sarra), plus standardowo kilka razy złamał linię spalonego - upiekło mu się, bo Sarr wyszedł sam na sam i powinien ustrzelić hattricka. TAA podanie do Alissona, które przechwycił Sarr to jedno, ale to co Trent zrobił później to piłkarski kryminał - totalna wyjebka na akcję, a uważam, że jakby wrócił szybko pod pole karne, to przeciął by podanie do Deeneya i 3 gol by nie padł. Choć i tak niewiele to by zmieniło, bo przy 2-0 nam się odechciało grać.

Całkiem niezrozumiałe dla mnie zachowanie Kloppa i uważam, że przełożyło się to na naszą grę. Normalnie nawet kiedy prowadzimy 2/3-0 potrafi krzyczeć na zawodników, a tu stał, jak gdyby nigdy nic. Może takie właśnie podejście Jurgena - to jest ten mecz, w którym padliśmy, trudno, nic nie poradzimy, nie będę krzyczał, to musiało kiedyś nadejść - przeniosło się na zawodników. Przecież przy 0-2 było jeszcze ponad 30 minut grania. Liverpool, który znamy i kochamy, mógłby spokojnie strzelić 2 gole, a i 3 nie stanowiłyby jakiegoś cudu. A my po dwóch gongach dalej nic. Zero zagrożenia pod bramką Fostera, a powinniśmy ich od tego momentu zepchnąć do całkowitej obrony Częstochowy. Natomiast kontry Watfordu wskazywały, że formalnie bardzo dużo ryzykujemy, bo przestrzenie wolnego miejsca dla rywala były ogromne, tylko dla nas nic z tego nie wynikało, a Szerszenie powinny wbić jeszcze czwartego i może nawet piątego gola...

Co do dzisiejszego meczu - w 1 połowie coś pograliśmy, ale szału nie było. Natomiast od około 30 minuty do końca spotkania, to była istna katorga dla oczu. Nieustannie nie dochodziły do zawodników najprostsze podania. Zmiennicy (a przecież byli to Firmino, Salah i Milner) nie wnieśli nic pozytywnego, praktycznie nie próbując nawet odmienić losów spotkania. Teksty, że Jurgen wystawił zbyt rezerwowy skład, dla mnie z czapy, bo nasze trio jest w fatalnej dyspozycji i myślę, że Minamino i Origi wcale nie wypadli na ich tle gorzej (przynajmniej były z ich udziałem jakieś sytuacje podbramkowe, to że strzelali w Kepę to inna sprawa). Milner natomiast wszedł i kojarzę go tylko z brzydkiego faulu na Pedro. Co kopał do przodu, to strata albo jakiś buraczane wybicie a la Jarosław Fojut.

Z jednej strony wydaje się, że mamy dół fizyczny, bo na prawdę mało biegamy, z drugiej strony utrzymujemy się w dużej części przy piłce, tylko nic z tego nie wynika. Dziś najgorszy Fabinho - pierwsza bramka to oczywiście fatalne zachowanie Adriana, jednak gdyby nasz Brazyliero nie przyjął piłki, jak w Ekstraklasie (albo nawet na poziomie Ośmej Ligi Mistrzów, gdzie piłka odskakuje, bo grają na kartofliskach), to do gola by nie doszło. Przy golu Barkleya wracał tempem żółwia. Brak Hendersona, przy tak fatalnym Fabinho - bardzo widoczny i mający ogromny wpływ na tracone gole. Obrona, z Virgilem włącznie, popełniła masę błędów w ostatnich meczach, ale też słaba gra pomocy powoduje, że obrońcy częściej muszą interweniować. A ciężko przy tak wysuniętej linii obrony - bez wsparcia pomocy i przy biegających do ataku full backach - blokować prostopadłe podania, gdy pomoc nie wraca i ktoś z dwójki stoperów musi wyjść do przodu i starać się zablokować rozpędzonego zawodnika.

Ogólnie 2 ostatnie mecze to trochę mentalnie United sprzed kilku miesięcy - coś tam poklepiemy, spróbujemy wygrać, ale jak przeciwnik wychodzi na 2-0, to trudno. To nie był nasz dzień, niedługo kolejny mecz.

Nie chcę jednak deprecjonować tego, co osiągnęliśmy do tej pory, ale jak odpadniemy w przyszłym tygodniu z LM (a jeśli zagramy w ten sposób to Atletico nas zamorduje szybko bramką, a w tej dyspozycji o 3 golach możemy pomarzyć), to niestety będzie to ogromne rozczarowanie i będę miał do Jurgena bardzo dużo pretensji. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy na Anfield przy 0-1 spuścili głowy i nie próbowali za wszelką cenę zmienić wyniku, bo wtedy to będzie już wielki dramat.

PS. Ostatnie 7 spotkań, od początku lutego, tylko 1 gol w pierwszej połowie. Dla mnie to ewidentny przykład albo zajechania fizycznego albo zbytniej pychy, a w konsekwencji rozpoczynania spotkań na pół gwizdka. I niestety dla mnie bardziej to drugie :(
Ostatnio zmieniony 4 mar 2020, o 01:40 przez AlbertRiera, łącznie zmieniany 4 razy.

Aldor
Posty: 2077
Rejestracja: 27 mar 2008, o 22:01
Lokalizacja: BB43300
Kontakt:

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Aldor »

Kloppa mozna uwielbiac. Nawet trzeba. Ale to co robi niektorym pilkarzom to jest naprawde dramat. Taki Shaq czy Origi maja u niego totalnie przejebane i tylko Bog jeden wie czego jeszcze w tym klubie siedza. Divock w swojej normalnej formie ma pierwszy sklad chyba w kazdym zespole w EPL. Shaq zreszta tak samo. U Nas jeden jest wypychany na pozycje, na ktorej wyglada jak jakis amator (po to by w ataku mogl kopac sie po czole jakis ziomek ze skillem Poulsena), a drugiego ma w ogole w dupie i chlop grzeje lawe od kiedy przyszedl. Mimo, ze za kazdym razem jak wchodzi to jest napakowany jak kabanos i przedstawia wiecej ambicji i woli walki niz caly ten sklad razem wziety obecnie. Niebywale.

Co do meczu... co tu duzo mowic. Lovren out, znowu zawalil nam spotkanie. :dry: Przez niego VvD wyglada jak jakis trampkarz. Nieprawdopodobny jest tez wplyw Brendana Rodgersa na ten zespol, dalby sobie juz dran spokoj.

july600lfc
Posty: 1033
Rejestracja: 14 lis 2012, o 15:10

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: july600lfc »

Kolega @AlbertRiera ładnie podsumował to co się ostatnio u nas dzieje. Brakuje zaangażowania przy niekorzystnym rezultacie, drużyna jest ewidentnie zajechana, tak jakby kryzys, który zwykle występuje w styczniu/lutym przełożył się na teraz. Miejmy nadzieję, że to zbieranie sił przed wiosną, ale jak nie zepniemy się na Atletico to siły wiosną będą nam niepotrzebne, bo mistrza prawdopodobnie klepniemy wcześniej.
To wciąż będzie niesamowity sezon i wygranie ligi po 30 latach (dalej z szansą na pobicie np. rekordu punktowego), ale mimo wszystko lekkie rozczarowanie pozostanie, gdyż poprzeczka zawieszona została bardzo wysoko i zrobił się apetyt na wygrywanie kilku pucharów rocznie.
Dzisiaj brakło wigoru, przy 0-0 mieliśmy swoją sytuację, potem błąd Adriana i się lekko posypało. Chelsea nas wypunktowała i po drugim golu już stanęliśmy i nie potrafiliśmy odpowiedzieć. Minamino póki co zagubiony, Fabinho po kontuzji jak inny człowiek, a i obrona wyraźnie obniżyła ostatnio loty. Tracimy mnóstwo goli co wcześniej nam się nie zdarzało, ofensywa też nie pracuje tak jak powinna. Sezon dalej jest udany (a nawet bardzo udany), nawet w przypadku gdy dowieziemy tylko to mistrzostwo, ale będzie tak po ludzku szkoda.
Tym bardziej, że Atletico jest do ogrania, trzeba liczyć, że Anfield nas poniesie, a chłopaki wejdą na wyższy poziom. Tak naprawdę nawet przy tej wyraźnej obniżce formy wystarczy, żeby każdy minimalnie podkręcił swój poziom i już będziemy znowu piekielnie silni.
Najpierw jednak idźmy małymi kroczkami i skupmy się na tym co przed nami. Nie udało się w FA Cup i trudno. Pozostaje nam pokonać Bournemouth na weekend. To pierwszy krok w kwestii odbudowy formy i pewności siebie, potem będzie czas na większy sprawdzian, ale do ostatniego gwizdka na Anfield, w meczu z Wisienkami, nie mamy prawa o nim myśleć. Przydałoby się wygrać wysoko i z polotem, tak aby chłopaki uwierzyli, że możemy to powtórzyć w środku tygodnia.
Bournemouth to trudny rywal, z ciężką sytuacją w tabeli, a ostatnio mocno postawili się drużynie, która dziś nas pokonała, ale chciałbym na weekend zobaczyć przede wszystką ładną i pewną grę, bo takiej już dawno u nas było, nawet jak jeszcze punktowaliśmy ze 100% skutecznością (męczone zwycięstwa z Norwich i WHU).

adamne
Posty: 546
Rejestracja: 31 lip 2017, o 21:49
Lokalizacja: Katowice

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: adamne »

W zeszłym sezonie w okresie od 3 stycznia do 3 marca, na 11 rozegranych spotkań przegraliśmy 2 i zremisowaliśmy aż 5. Trzeciego marca miał miejsce mecz z Evertonem w którym przegraliśmy mistrzostwo, potem wygraliśmy do końca sezonu już wszystkie poza jednym (z Barceloną, ale wygraliśmy dwumecz).
W tym sezonie w tym samym okresie zagraliśmy 13 razy, z czego przegraliśmy 3 i zremisowaliśmy 1. Trzeciego marca odpadliśmy z FA Cup.
Może więc analogicznie wejdziemy teraz w okres zwycięstw do końca sezonu? :D Pierwszy test już w sobotę.
Nas się nie skreśla.
Andy Robertson

Nevermore1969
Posty: 175
Rejestracja: 25 kwie 2019, o 11:32

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Nevermore1969 »

nie czytałem tego co powyżej, tego co koledzy napisali (uczynię to za chwilę), przygotowałem swoją własną dłuższą refleksję i spostrzeżenia nie tylko z wczorajszego meczu, ale z tego co ostatnio dzieje się z Liverpoolem

Król jest nagi!

oglądanie tak bezradnego i bezzębnego Liverpoolu po prostu boli, jest przykre i przygnębiające :(

teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości, że mamy KRYZYS i to niemały (4 mecze - 3 porażki, w tym trzy bez zdobytej bramki!), drużyna gra bardzo źle na tyłach i zupełnie bezbarwnie, anemicznie, chaotycznie do przodu :(

najbardziej denerwują mnie błędy i straty na własnej połowie, ba nierzadko tuż przed własnym polem karnym, w których "bryluje" Fabinho! chłopak po kontuzji jest cieniem dobrego gracza, a w obecnej dyspozycji stanowi największe zagrożenie dla... własnej bramki, nie ma meczu (odkąd wrócił po kontuzji), by nie zanotował "babola"/straty, skutkującej sytuacją bramkową dla rywala, o ile w pierwszych meczach przeciwnicy nie wykorzystywali tych kiksów, tak teraz bezlitośnie to czynią! w efekcie tracimy głupie bramki, po których ciężko jest drużynie - w obecnej dyspozycji i formie - takową stratę odrobić, co dobitnie pokazują kolejne PRZEGRANE mecze wyjazdowe

o pojawiających się błędach w wyprowadzaniu piłki, niepotrzebnych stratach własnych, skutkujących kontrami rywali pisałem wielokrotnie – od początku tego roku, tyle że w styczniu nie skutkowały golami dla przeciwnika, w lutym i w marcu już tak się dzieje!

inna sprawa to brak jakiejkolwiek kreatywności, wczorajszy mecz z Chelsea dobrze ten problem pokazał, nasze super trio (Mane-Firmino-Salah) nie dostaje dograń/piłek, a wspomniani piłkarze w obecnej - słabej dyspozycji - sami nie potrafią stworzyć dogodnej okazji do zdobycia bramki, stanowią obecnie niewielkie zagrożenie dla rywala, co na to wszystko Klopp i jego taktyka? ano nic, sztab na razie nie ma pomysłu na zmianę tego stanu rzeczy, dlatego wystarczy, by rywal (nawet nie prezentujący niczego wielkiego, jak Atletico, czy Watford) strzelił bramkę i był spokojny o końcowy (korzystny dla siebie) wynik

wczorajszy mecz uwypuklił kilka problemów, z jakimi obecnie zmaga się Liverpool: zawodnicy są przemęczeni, ociężali (dobitnie widać to po postawie Van Dijka, który wczoraj może i nie zagrał źle, ale - martwi mnie jego snucie się po boisku, niestety), powtarzające się własne straty i błędy, brak pomysłu na rozegranie i dogranie piłki do linii ataku (Minamino w pierwszej połowie we wczorajszym meczu i owszem się starał, ale w drugiej zniknął zupełnie, wydawało mi się, że go po prostu nie ma na boisku!), zbyt wiele niedokładności, kompletny brak zagrożenia po stałych fragmentach gry

do ogólnego marazmu drużyny i postawy graczy z pola niestety dopasowali się też bramkarze (gol na 1-0 dla West Hamu padł po spóźnionej reakcji Alissona, zaś wczorajszy kiks Adriana ustawił mecz z Chelsea)

urazy i kontuzje (jakże widoczny i bolesny jest brak Hendersona!) jeszcze tylko zawężają pole manewru Kloppowi, któremu osobiście nie zazdroszczę, ale od którego oczekuję zdecydowanej reakcji, jakiej? ano - posadzić na ławę Fabinho - to pierwszy, niezbędny wg mnie ruch, dalej wystawienie Arnolda do drugiej linii (wyciągnąć i spożytkować na najbliższe mecze atuty chłopaka, minimalizując obecne słabości w grze defensywnej), wstawić do składu Millnera (nie wiem tylko czy na obronę za Arnolda, czy do drugiej linii za Fabinho), przyłożyć się do stałych fragmentów gry (głównie rzuty rożne, które do niedawna były naszą mocną bronią, a ostatnio zagrożenia pod bramką rywala nie przynoszą)
zupełnie nie wiem jak zrównoważyć totalny brak świeżości praktycznie wszystkich zawodników? no i czas podnieść morale drużyny - a to ostatnie będzie chyba najtrudniejsze

reasumując - gramy źle, przegrywamy -> to jeszcze nie jest dramat, ale Liverpool jest na prostej drodze do zawalenia sezonu (i tak, nie jest to moje górnolotne stwierdzenie, bo jak nic się nie zmieni to Ligę Mistrzów mamy z głowy - na moje tak się stanie, bo w tydzień nie sposób poprawić grę zespołu na tyle, by przebić mur Atletico, ale też w lidze nasza przewaga może bardzo szybko stopnieć, ewentualne następne porażki tylko pogorszą atmosferę i doprowadzą do niepotrzebnej nerwówki w kolejnych tygodniach, a przypominam - brakujące 12 punktów do mistrzostwa trzeba zdobyć!! same nie przyjdą!), potrzeba szybkiej reakcji i wygranej w najbliższym domowym meczu (nawet po brzydkiej, bezbarwnej grze, wymęczyć to 1-0 - na dobry początek wychodzenia z marazmu)

Liverpool POBUDKA!!!

Awatar użytkownika
Wrubel84
Posty: 748
Rejestracja: 28 wrz 2017, o 19:46
Lokalizacja: Gliwice

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Wrubel84 »

Widzę, że niektórzy już założyli naszym medale, wręczyli puchar u szykują fetę. Nic dziwnego, że oni sami mogą tak się już czuć. Ale do takiego stanu rzeczy potrzeba zdobyć jeszcze 12pkt. Wygrać 4 mecze, o które może być bardzo ciężko przy obecnej formie zespołu. Wystarczy remis z wiśniami, a pozostałe kluby zaczną czuć, że mogą nam bardzo uprzykrzyć życie. A nasi nie potrafią się ogarnąć, Jurgen ich pogonić, a Virgil zadziałać w szatni pod nieobecność Jordana.
Także wstrzymajmy się z szampanem.

Mortimer
Posty: 173
Rejestracja: 29 kwie 2017, o 10:52

Re: Chelsea - Liverpool

Post autor: Mortimer »

Co wy wszyscy za pierdoły sądzicie... Przegraliśmy pechowo z Atletico. Ten mecz mógł skończyć się równie dobrze 0:0. Ciężko się gra przeciw zespołom które u siebie stawiają autobus. Do tego mądrze zaparkowany przez Simeone. Ale na Anfield nie pomogą im dwa autobusy i awansujemy dalej, pokazując że najlepsza obrona jest atak. W lidze zaliczyliśmy jedna wpadkę z Watfordem. Na wyjeździe, na stadionie na którym jeśli dobrze pamiętam zawsze nam było pod gorke. A porażka z Chelsa była pewnie wkalkukowana w seson. Porównajcie składy w jakich wyszły oba zespoły. U nas tylko Robi, VVD i Mane zagrali z pierwszego składu. Fabsa nie liczę, bo dopiero po kontuzji wraca. A Chelsea prawie, że pierwszym składem u siebie wyszła. To czego się spodziewaliście? A tu już jest panika i ból dupy. Niektórzy wieszcza, że nie mistrza nawet nie zdobędziemy...

Jestem niewierzący, ale tu chyba idealnie pasuje takie zdanie - Boże, widzisz i nie grzmisz...

I na tym skończę, bo reszta słów które cisną się na usta czytając niektóre wypociny z tego wątku, nie nadaje się do wykorzystania na forum...

ODPOWIEDZ