Liverpool - Everton

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: zoltoczerwony, ramar, Juluz, Szpieg1, Gonzo, Daniel, AirCanada

Dubel
Posty: 172
Rejestracja: 22 mar 2013, o 13:42
Lokalizacja: Zielona Góra

Re: Liverpool - Everton

Post autor: Dubel »

Mecz w stylu ZWZ - zagrać, wygrać, zapomnieć :) Ależ to smakuje - jak rezerwy wygrywają z pierwszym Evertonem :D

@down
Może nie koniecznie zapomnieć - po prostu sparafrazowałem zakuć, zdać, zapomnieć ;)
Ostatnio zmieniony 5 sty 2020, o 21:08 przez Dubel, łącznie zmieniany 1 raz.

Bartek84
Posty: 228
Rejestracja: 27 maja 2018, o 10:35

Re: Liverpool - Everton

Post autor: Bartek84 »

Ale dlaczego zapomnieć? Ja nie chcę tego meczu zapominać. Tak samo jak tego 5:5 z Arsenalem. Zapomnieć to ja sobie mogę ostatni mecz ligowy z Sheffield. Another day at the office, tak bym to określił. Takie mecze jak dziś tworzą historię tego klubu. Wygraliśmy derby z Evertonem. W Pucharze Anglii, który dla wielu kibiców na Wyspach jest naprawdę ważnym pucharem. No i wygraliśmy grając nawet nie rezerwowym składem, a na wpół rezerwowym i na wpół młodzieżowym, pokonując rywala, który zagrał swoją najsilniejszą jedenastką. Dla mnie to wielka sprawa.
Ostatnio zmieniony 5 sty 2020, o 21:46 przez Bartek84, łącznie zmieniany 1 raz.

Flymf
Posty: 773
Rejestracja: 14 mar 2009, o 23:57

Re: Liverpool - Everton

Post autor: Flymf »

Mitchell pisze:Tego meczu wygrać się nie da. Przynajmniej tym składem.
Gomez bardzo słabo dyryguje obroną. Biegają z Natem jak kurczaki bez głów. Joe ma lepsze momenty a potem wraca na poziom z Carling Cup. Obrońca ma mieć ciągłość, jakość, stabilność. Bez szefa Gomez jest jak dzieciak. Przegrywa nawet przepychanki.
Od zejścia Milnera po lewej krater. Larouci ustawiony zbyt ofensywnie a Chirivella nie pokrywa tego sektora.
Jones chyba najsłabszy w drużynie. To nie jest jego dzień.
Mało się klei na boisku. Szczególnie w defensywie, gdzie nikt nie wie kogo kryć, kogo pressować.
To cud, że jeszcze jest 0:0.

Adrian zassysa te piłki w swoją okolicę niczym czarna dziura. Ciekawe czy gdyby stanął przy słupku też by w niego strzelali?
Coś pięknego, kwintesencja "kibica". Nie mówię, że pesymistyczne nastawienie od razu jest niegodne, ale na miłość boską, poczekaj do ostatniego gwizdka.

akhrem9
Posty: 534
Rejestracja: 26 lis 2015, o 22:04

Re: Liverpool - Everton

Post autor: akhrem9 »

Było sporo dziur w środku pola, ale wygraliśmy większym zaangażowaniem. Duże upokorzenie dla Evertonu, przegrać z takim składem.
Minamino - jest tu dopiero od tygodnia i widać już na treningu, że jest lekko oszołomiony Anglią, nieznajomością i brakiem integracji z grupą. Występ taki sobie.
Origi - wciąż w wysokiej formie, szuka dryblingu, ścina do środka. Zasługuje na więcej w pierwszym składzie.
Lallana - dobry występ, wracał się nawet do obrony ale wspólnie z Jonesem pozostawiali zbyt dużo miejsca przeciwnikom.
Jones - jego cudowna bramka przykryła właśnie te dziury, które zostawiał zbytnio zapędzając się do przodu. Chłopak ma potencjał, dobry przegląd pola, potrafi rzucić długą piłkę, może nie w tym meczu ale potrafi. Miał udać się na wypożyczenie, ciekawe czy awans coś zmieni w tym temacie.
Brewster - czas udać się do Championship i trochę pograć.
Chirivella - z początku słabo, z czasem lekko lepiej. Ma już 22 lata i chyba wyznaje zasadę, że lepiej być giermkiem na zamku niż parobkiem na wsi. Też bym się trzymał tego piękna, możliwości bycia w takim klubie niż kopaniny w jakimś League One. Rozumiem tych chłopców, nawet Bartka Kapustkę trzymającego się drużyny u23, której nikt nie obchodzi. Pensja lepsza niż na magazynie czy kasie a robota to przyjemność.
Williams - ma zadatki na zdolnego nowoczesnego obrońcę. Mógłby z czasem zastępować Arnolda. Bardzo dobre dośrodkowania.
Larouci - wrócił po kontuzji i wyglądał jakby nie ogarniał swej pozycji. Z końcem meczu grał lepiej, dobrze się zastawiał. Ale w trakcie to po jego stronie wciąż następowały ataki Evertonu. Być może miał za małe wsparcie, zdany na siebie. W przedsezonowych sparingach wyglądał dobrze, musi wrócić do tej formy.
Phillips - gdyby coś znaczył w drugoligowym Stuttgarcie, Niemcy by go wykupili. Wyglądał na bardzo zagubionego, nie wiedział gdzie stać, gdzie biec.
Gomez - takie spotkania pozwolą mu nabrać pewności siebie. Z czasem trzeba rządzić innymi, przejąć rolę kapitana w obronie. Dobry występ.
Adrian - dobrze mieć go w składzie. Chociaż w jego temacie niektórzy uważają go za typowy ręcznik, ale ten - wisi obecnie w Huddersfield.
Elliot - trudno mu było przebić się przez obronę pierwszej drużyny Evertonu. Ma duży potencjał, martwi mnie jedynie jego wzrost. Oby jeszcze podrósł.

erni9292
Posty: 139
Rejestracja: 10 mar 2019, o 20:51

Re: Liverpool - Everton

Post autor: erni9292 »

Coś pięknego, kwintesencja "kibica". Nie mówię, że pesymistyczne nastawienie od razu jest niegodne, ale na miłość boską, poczekaj do ostatniego gwizdka.
Dokładnie, choć zaskakujące że akurat Ty takie coś napisałeś :D

grypka
Posty: 13
Rejestracja: 19 lut 2019, o 19:46

Re: Liverpool - Everton

Post autor: grypka »

Zgadzam się z ocenami powyżej, ale trzeba tez napisać o tym wybiciu Phillipsa przy linii bocznej w pierwszej połowie, klasa światowa, takie w stylu Van Dijka,a w drugiej połowie generalnie w ataku Everton nie istniał więc nie ma go chyba co krytykować

MasterItaliano
Posty: 65
Rejestracja: 22 kwie 2014, o 13:24

Re: Liverpool - Everton

Post autor: MasterItaliano »

Klopp po meczu:

It’s a very important message: if you want to be a Liverpool player, you have to respect the principles of this club. We cannot always play the best football in the world but we can fight like nobody else if we want. And as long as we use our principles, we will be a difficult opponent to play against. Pretty much the same is for our crowd; if you want to be a Liverpool supporter, you don’t have to perform always on the highest level but you have to fight with all you have, that means you have to shout as loud as you can. And that’s what we did now three times [in a row at home], really happy about that. That’s exactly what we have to do if we want to have something at the end of the season.

Także kibicujemy!

Awatar użytkownika
werbatin
Posty: 1003
Rejestracja: 9 maja 2006, o 10:00
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Re: Liverpool - Everton

Post autor: werbatin »

Flymf pisze:(...)

Coś pięknego, kwintesencja "kibica". Nie mówię, że pesymistyczne nastawienie od razu jest niegodne, ale na miłość boską, poczekaj do ostatniego gwizdka.
:shock: :roll: :oops: :lol:
Obrazek

Awatar użytkownika
Mitchell
Posty: 1559
Rejestracja: 30 mar 2005, o 15:43
Kontakt:

Re: Liverpool - Everton

Post autor: Mitchell »

Flymf pisze:Coś pięknego, kwintesencja "kibica". Nie mówię, że pesymistyczne nastawienie od razu jest niegodne, ale na miłość boską, poczekaj do ostatniego gwizdka.
Nie mam z tym problemu, że ktoś się czuje bardziej prawdziwym kibicem ode mnie. Nawet mnie to bawi. Bez ironii. :)

Przecież pierwsza połowa to był dramat. Widziałeś w niej coś optymistycznego?
To że zagraliśmy katastrofalnie w obronie nie oznacza przecież, że nie mam nadziei na dociągnięcie tego 0:0 do końca. Zawsze człowiek liczy iż, w przerwie Klopp wstrząśnie szatnią, zrobi zmiany, skoryguje ustawienie czy wskaże błędy których unikać.
Nie przyszło mi do głowy - tu przyznaję - że Everton po pierwszej połowie pójdzie do domu. Fakt, mieli blisko do chaty. Bardziej oni go przegrali w głowach niż my zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Zaskakujące to, biorąc pod uwagę jak dobrze im szło i kto ich prowadzi. Zabrakło w drugiej połowie intensywności i determinacji. O ile my nie dowierzaliśmy swemu szczęściu, że w przerwie jest 0:0 tak oni byli tym wyjątkowo sfrustrowani. Trochę pecha i parę niekorzystnych decyzji Mossa wystarczyło by Richarlisonowi czy Walcottowi odechciało się grać. To pokazuje jak dużo pracy przed Ancelottim.

Ale to nie nasze problemy.
Nasz kłopot to występ tych chłopców. Bezpośredniego zaplecza graczy, którzy co tydzień biegają w pierwszym składzie. Teoretycznych zmienników.
I ja tu powodów do optymizmu nie widzę. Przepaść. Lata świetlne.
Nawet nie z winy tych dzieciaków. Bardziej z poziomu jaki prezentuje nasz wyjściowy garnitur. Półka do której doskoczyć nie sposób. Najwyraźniej było to dla mnie widoczne w środku pola. Nie kontrolowaliśmy w tym meczu nikogo i niczego. Everton, póki nie pojechali do domów, robił co chciał.
Symptomatyczne jest to, iż na co dzień Lallana, wpuszczany na końcówki spotkań ligowych, głównie robi za hamulcowego akcji ofensywnych. Przyjmie, poprawi, zrobi kółeczko, pomyśli, poda... Milion bezpowrotnie straconych sekund.
Szybkość decyzji. Klucz do poważnej piłki. Ułamki sekund dzielące ligę pierwszą od trzeciej.
I ten sam Adaś, grając dziś to co zwykle, był najbardziej kreatywną istotą naszej pomocy. Cudów oczywiście nie zdziałał ale wśród tłumu ślepców jednooki królem. Daje do myślenia jaki to był poziom spotkania?
W ofensywie nie zrobiliśmy nic w zderzeniu z przeciętniakiem Premier League. Jedyne realne zagrożenie niósł chyba tylko Origi. Tę piłeczkę dostarczoną Minamino w punkt, Japończyk powinien zmieścić w bramce. Nawet gol Jonesa jest w pewnej mierze zasługą Divocka. Bali się go. Dlatego Mina poszedł na podwojenie robiąc niewielkie miejsce dla Curtisa. Wpadło do siatki coś co wpaść nie miało prawa. Jak gol Sturridge'a na Stamford.
Uroki piłki :)

Występ drużyny rezerw bardzo mierny. Pomoc Anfield i wagon szczęścia zdjęty z pięciu innych meczów razem wziętych. Były również zaangażowanie i determinacja. Ale te cechy, to żaden ponadprogramowy bonus. To obowiązek.
Ciekaw jestem statystyk. Everton miał pewnie 2-3 razy większe xG a mecz przegrał. Jeśli ktoś się dokopie do goli oczekiwanych to będę wdzięczny za podpowiedź.
Chat o Liverpoolu, klubach Premier League i ciekawych meczach.
Zapraszam

Awatar użytkownika
Stach
Posty: 134
Rejestracja: 20 maja 2009, o 09:42
Lokalizacja: Kraków

Re: Liverpool - Everton

Post autor: Stach »

Mitchell pisze: Wpadło do siatki coś co wpaść nie miało prawa. Jak gol Sturridge'a na Stamford.
Uroki piłki :)
:D

Napisałeś, że nasz kłopot to "bezpośrednie zaplecze graczy" (w liczbie mnogiej) a zrugałeś jedynie Lallane i pochwaliłeś Origiego. Lallana jakim jest piłkarzem to wszyscy wiedzą, którzy się interesują Liverpoolem dłużej niż rok i raczej to już się nie zmieni. Gra z naszej strony była średnia albo może i nawet słaba, ale grały głębokie rezerwy przeciwko bądź co bądź pierwszej drużynie PL. Powiedziałbym wręcz przeciwnie, że to duży plus, że rezerwowi zdali test.
"Don't worry about a thing,
'Cause every little thing gonna be all right.
Singin': "Don't worry about a thing,
'Cause every little thing gonna be all right!"

Aldor
Posty: 2093
Rejestracja: 27 mar 2008, o 22:01
Lokalizacja: BB43300
Kontakt:

Re: Liverpool - Everton

Post autor: Aldor »

Co za czasy ahhh, mozna sie jedynie zachwycac. Kolejny swietny wystep naszego zespolu. Nie ustrzegli sie kilku bledow, ale to kolejne juz czyste konto, w dodatku grajac w derbach, w dodatku glebokimi rezerwami (brakowalo 10 podstawowych zawodnikow, a niektorzy to byli rezerwowi rezerwowych!) i bez najbardziej doswiadczonego zawodnika od prawie poczatku spotkania. Genialny klub nam Jurgen stworzyl, a takie zwyciestwo w derbach i ponizenie Evertonu smakuje tylko lepiej. Jeszcze gdyby tamci tez odpuscili i wyszli rezerwami - nikt nie zwrocilby uwagi. Ale to jednak byl prawie podstawowy zespol, nastawiony na powazny mecz i zwyciestwo.. a i tak dostali becki nie potrafiac strzelic bramki naszej defensywie skladajacej sie z dzieciakow grajacych w rezerwach. No i Adriana - kolejny swietny wystep. Nie pamietam zebysmy kiedykolwiek mieli tak pewnego rezerwowego golkipera. Nie pamietam by ktokolwiek, kiedykolwiek w historii EPL mial kogos takiego na lawce. Smialo mozna goscia wystawiac i byc pewnym, ze nie przyniesie wstydu, a czesto da cos ekstra (tak jak ponownie wczoraj).
Mozna sie zachwycac caly dzien, nawet pomimo tego, ze chlopaki pozwolili Evertonowi na 2-3 grozne sytuacje.

Warto zwrocic uwage na gre Neco Williamsa. Czuje, ze rosnie drugi Trent Alexander-Arnold i za rok-dwa Klopp moze miec duzy bol glowy co z nim zrobic. Wiadomo, ze TAA to najlepszy boczny obronca na swiecie i zawodnik od ktorego Jurgen rozpoczyna ustalanie skladu... Wiec co zrobic z Williamsem i jak zrobic by mogl tez troche pograc? Widac w nim potencjal i swietnie ulozona noge, niektorych dosrodkowan i strzalow nie powstydzil by sie TAA.

BadBoy1920h
Posty: 575
Rejestracja: 6 cze 2014, o 00:12

Re: Liverpool - Everton

Post autor: BadBoy1920h »

Spoiler:
Jak śmiesz pisać innym kibicom, o czekaniu do ostatniego gwizdka?


// ile razy mam tłumaczyć by używać spoilera w takich sytuacjach? / mod
"A żyć możesz dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć"
erni9292 pisze:
Flymf pisze:Pewne rzeczy się nie zmieniają (:
Twoje pierdolenie?

Awatar użytkownika
PyrkaLFC
Posty: 2391
Rejestracja: 16 sty 2013, o 18:53
Lokalizacja: Poznań

Re: Liverpool - Everton

Post autor: PyrkaLFC »

Spoiler:
Ja to zinterpretowałem akurat jako ironie :P



// ile razy mam tłumaczyć by używać spoilera w takich sytuacjach? / mod

@mod Sorry ziomek, ale widocznie pomimo usilnych prób śledzenia każdego Twojego wpisu na forum, któryś przeoczyłem. Ustawię sobie alert na Twoją aktywność ;)
Ostatnio zmieniony 6 sty 2020, o 20:39 przez PyrkaLFC, łącznie zmieniany 2 razy.
"Grało się non stop, od samego rana.
Nie płaciłem hajsem tylko bólem w kolanach"
https://streamable.com/j3pcz?fbclid=IwA ... s9stQEFQiU ;)

Bartek84
Posty: 228
Rejestracja: 27 maja 2018, o 10:35

Re: Liverpool - Everton

Post autor: Bartek84 »

Wracając do tego meczu uważam, że Jurgen wystawił optymalny skład. Obecność w wyjściowej jedenastce Milnera oraz przede wszystkim Gomeza, dowodzą, że Klopp chciał awansować dalej i potraktował ten mecz bardzo poważnie. Stąd niesamowicie ryzykowna decyzja o wystawieniu Gomeza, bo gdyby coś mu się stało, to na Tottenham za tydzień w lidze wychodzilibyśmy Hendersonem albo Phillipsem na środku obrony. Przecież Klopp mógł spokojnie postawić wczoraj od początku na van den Berga i Larouciego, ale jak widać za wszelką cenę starał się uniknąć powtórki z meczu z Aston Villą. Ten skład nie mógł już być mocniejszy. Virgil, Trent i Andy musieli dostać wolne. Tak samo nasze trio w ataku. Hendo i Gini również. Problem był jednak taki, że mamy aktualnie pięciu kontuzjowanych zawodników, a z Milnerem to już nawet sześciu. Normalnie, gdyby nie te kontuzje, to Lovren, Matip, Keita i Shaqiri zagraliby z Evertonem, a i Ox też pewnie zacząłby od pierwszej minuty. Tylko Fabinho siedziałby na trybunach z resztą pierwszego składu. Także ten awans to ogromny sukces ponieważ udało się go osiągnąć bez sześciu kontuzjowanych zawodników i kolejnych dziewięciu, którzy dostali wolne. Niesamowita historia.

ODPOWIEDZ