Liverpool - Barcelona

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

filuuuu
Posty: 101
Rejestracja: 10 mar 2013, o 16:06
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: filuuuu »

dobrze, że się upiłem bo chyba bym nie zasnął :D
Następny mecz do historii :) It's incredible!

Once red always red! Kibic od 05.2005!
--------------------------------------------------------------

Fesaczi121
Posty: 37
Rejestracja: 3 lis 2018, o 12:55

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: Fesaczi121 »

Zazdroszcze, ja nawet upity nie mogłem zasnąć :D

akhrem9
Posty: 487
Rejestracja: 26 lis 2015, o 22:04

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: akhrem9 »

Divock już strzelał w pamiętnym 4-3 z BVB, zna już charakter takich spotkań. Liverpool zagrał perfekcyjne spotkanie, bo wie jak to rywalizować z jeszcze bardziej klinicznie perfekcyjnym City w lidze. Rożnorodność piłki w Anglii, tempo, pressing, długie piłki, to coś z czym mają problem europejskie drużyny. Nie wiem dlaczego panuje przekonanie, że to zawsze Juventus powinien sięgnąć po LM, podczas gdy w lidze gra na max 2-1 z jakimś Chievo. To samo Barca, za Valverde gra wyrachowanie bez polotu i tłamszenia przeciwnika. Od kiedy Mourinho nie ma w LM piłka stała się piękniejsza. Są wysokie zwycięstwa a zaraz wysokie porażki. Futbol na tak, dla widza. To może się podobać.
Wypadałoby już coś wygrać. Co Madryt zabrał rok temu, teraz niech odda.

Liverpoolczyk
Posty: 1319
Rejestracja: 4 sty 2008, o 00:04
Lokalizacja: Kołbiel

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: Liverpoolczyk »

To było tak niewiarygodne, że do dziś to do mnie nie dociera. Z takim niedowierzaniem i dumą jednocześnie patrzyłem co się działo. Tutaj nie da się wybrać zawodnika meczu. Każdy miał olbrzymi wkład zaczynając od bramkarza po każdą formację. Z naszego podstawowego ofensywnego trio mieliśmy dostępnego tylko Mane. I udało się odwrócić losy spotkania. Niebywałe.
Piłkarze Kloppa rozegrali to tak mądrze i z taką ambicją. Była walka na całego i ten półfinał będzie się wspominało latami. To jest jednak magia Anfield!
Jak widać emocje jeszcze nie zeszły :) Czułem to pisząc kolejne zdania w tym poście :)
Obrazek

Tu chodzi o wszystko. Honor naszego klubu. Dumę naszego miasta. Naszą reputację jako jednego z największych klubów na świecie. Mógłbym występować prawie w każdej innej drużynie i nie byłoby tak samo. - Pepe Reina

Kartas
Posty: 450
Rejestracja: 28 sty 2011, o 22:24

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: Kartas »

Graj bez trzech podstawowych zawodników a czwartego strać pod koniec pierwszej połowy...i jeszcze w drugiej bez tych graczy strzel Barcelonie w pełnym składzie, w pełni wypoczętej 3 gole. Nie. To nie jest możliwe. Wróć! To mogliśmy zrobić tylko My - Wielki Liverpool! Nikt inny by tego nie dokonał. Emocje powoli opadają a przeglądając fora "wrogów" jesteśmy oklaskiwani i doceniani. Super!

Do finału od ostatniego meczu z Wilkami będzie 3 tygodnie. Szmat czasu i stąd obawa, bo wiadomo jak gramy po przerwach. Mam nadzieję, że nie będzie już żadnego obozu przed tym jednym, najważniejszym meczem. Zostaniemy na miejscu a oprócz treningów menedżer zafunduje chłopakom jakieś dwa sparingowe mecze. Co prawda będzie to koniec sezonu dla lig, ale coś trzeba wykombinować aby być w tej grze i by nie opierać się na samym treningu. Rywal może wystawić rezerwy, ale ważne by coś zagrać i być w tym rytmie.

Sam finał to już mi obojętnie. Z jednej strony Ajax jest mocny i nie można ich lekceważyć bo przebyli długą drogę do miejsca gdzie są teraz. Zagrają bez kompleksów, tremy, radosny futbol który może okazać się po raz kolejny zwycięski. Z drugiej strony Tottenham już pewnie w pełnym składzie. Rywal który dobrze nas zna, potrafi toczyć z nami wyrównane boje ale z którym już tyle razy graliśmy w lidze..Ok, chcę Ajax :)
"Koniec! Zrobili to! Zrobili to! Zrobili to! Historia! Legenda! Liverpool! Klopp! Origi! Wijnaldum! Bohaterowie tego stadionu i tej ziemi" - Mateusz Borek po meczu Liverpool - Barcelona (4-0) 7.05.2019

Awatar użytkownika
ynwa19
Posty: 635
Rejestracja: 10 sty 2019, o 22:14

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: ynwa19 »

Chyba juz wszystko zostalo napisane o wczorajszej wiktorii i nie da sie nic odkrywczego stwierdzic ale jedno nalezy podkreslic:wiara przenosi gory i czyni niemozliwe mozliwym!
Sam w zyciu bylem czesto swiadkiem tego,ze jezeli ktos chce wygrac/cos osiagnac to nie wystarczaja same umiejetnosci.Trzeba miec tez to glebokie przekonanie,ze sie takie przedsiewziecie powiedzie.
I tutaj wchodzi do gry Jürgen-:)
Chyba jak malo ktory trener(nie tylko pilkarski) potrafi on wszczepic swoim podopiecznym ta wiare w mozliwosc osiagniecia czegos nadzwyczajnego.
Juz w Mainz a pozniej w BVB potrafil odpowiednio motywowac i poprowadzic podleglych mu graczy do sukcesow a przeciez material ludzki,ktorym dysponowal to nie byly tylko same asy.
Takze i u nas nie graja sami artysci futbolu ale Klopp ma ten dar uczynienia z zawodnika sredniej klasy pilkarzem dobrym czy nawet bardzo dobrym a takze wpoic mu wlasnie ta wiare we wlasne umiejetnosci co pozwala potem dokonywac takich rzeczy jak wczoraj na Anfield.
Takze cieszmy sie,ze mamy Kloppo u nas i wierzcie mi!-:) w koncu pojawia sie trofea w gablocie.

Come on LFC!-:)
Po tytul mistrza Anglii w sezonie 2018/2019 i zwyciestwo w LM-:)
Przez życie idź z uśmiechem na twarzy

RickRoss
Posty: 354
Rejestracja: 2 sie 2011, o 20:59

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: RickRoss »

Są gdzieś podane statystki biegowe z tego meczu? Miałem wrażenie, że nasi przebiegli pieprzony maraton na głowe :D
Obrazek
Football has the power to unite and gather people.

Awatar użytkownika
urban12
Posty: 687
Rejestracja: 10 lut 2016, o 14:39
Lokalizacja: Bogatynia

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: urban12 »

Liverpool przebiegł wczoraj niemal siedem kilometrów więcej od Barcelony (112 do 105)
Na stronie "Klopp12"

MKrzysiek
Posty: 163
Rejestracja: 12 wrz 2011, o 23:32

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: MKrzysiek »

Po tym co zobaczyłem wczoraj wieczorem w telewizji wprost nie mogłem uwierzyć własnym oczom, że pokonaliśmy wielką FC Barcelonę u siebie na Anfield i to różnicą aż 4 goli (w ten sposób znajdujemy się już po raz 9 - ty w finale LM i mamy szansę go wygrać a w przypadku ewentualnego zwycięstwa powalczyć też o Superpuchar Europy i Klubowe Mistrzostwo Świata, którego tak bardzo pragniemy).
Co samego meczu to wynik może być nieco łudzący bo Barca tanio skóry nie sprzedała. Świadczy o tym najlepiej statystyka strzałów celnych (niewielka przewaga Liverpoolu 7 do 5), rzutów rożnych (7 do 6 dla nas) oraz posiadania piłki (przewaga 53% do 47% dla Barcy). Na całe szczęście dla nas Klopp wyciągnął wnioski i dzięki umiejętnie stosowanemu pressingowi na połowie Barcy i szybkim akcjom skrzydłami na naszej prawej i lewej flance mieliśmy przewagę jeśli chodzi o tzw. czyste 100% sytuacje :)
Z zawodników indywidualnie szczególne brawa należą się Aliisonowi,Trent - Arnoldowi, Van Dijkowi, WIjnaldumowi, Matipowi i Origiemu, który pokazał, że w decydujących meczach można na nim polegać. Reszta drużyny zagrała na swoim dobrym, równym poziomie :)

Subiektywna ocena zawodników The Reds za mecz z Dumą Katalonii:
Alisson - jeden z bohaterów tego meczu, który tym spotkaniem pokazał, że warto było wydać na jego transfer tyle pieniędzy. Pewny w pojedynkach 1 na 1, dobrze rozprowadzał piłkę do boku i wyłapywał większość dośrdkowań. tak trzymać
Trent - Arnold - tym meczem pokazał, że powołanie do kadry Anglii mu się należy. Pewny w obronie gdzie do spółki z Matipem skutecznie wyłączył z gry Coutinho, przebojowy w ofensywie gdzie do swojego dorobku dołożył kolejne 2 asysty (duży plus za spryt i pomysłowo rozegraną akcję z rzutu rożnego przy bramce na 4:0). Jest ok :)
Matip - dobry mecz Kameruńczyka, który nie dał zbyt wiele pograć Suarezowi i Mesiemu. Pewny w pojedynkach główkowych, 1 na 1, dobrze wyprowadzał piłkę do pomocy
Van Dijk - prawdziwy generał naszej defensywy, który tym meczem pokazał Messiemu, ze mecz na Camp Nou był tylko wypadkiem przy pracy. Dobrze czyścił przedpole pola karnego wygrywał pojedynki główkowe oraz 1 na1. W 2 połowie miał szansę gdy mógł podwyższyć wynik na 2:0. Dobry mecz Holendra :)
Robertson - Szkot jak zwykle zostawił dużo śerca na boisku i to on wspólnie z Van Dijkiem tak umiejętnie zatrzymali Messiego i Suareza. Pewny w obronie, przebojowy w ataku gdzie jego rajdy siały prawdziwy popłoch w szeregach Barcelony. Szkoda niegroźnej kontuzji łydki al po tak długim sezonie to jest naturalne i miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Dobry występ młodego Szkota
Fabinho- dobry, choć nie idealny występ Brazylijczyka, który czyścił przedpole naszej defensywy i pomagał regulować tempo gry. Mały minus za niepotrzebną i głupią żółtą kartkę, ale generalnie występ naszego defensywnego pomocnika. Jest ok :)
Henderson - nasz kapitan tym meczem pokazał, że jest prawdziwym tytanem środka pola. Jak zwykle notował ważne odbiory, stosował pressing który utrudniał Barcy rozegranie piłki a w 1 połowie miał nawet 2 czyste sytuacje bramkowe które jednak zmarnował (Jurgen powinien z nim popracować na treningu jeżeli chodzi o strzały z dystansu). Jest dobrze :)
Milner - solidny występ Anglika, który odpracował w środku pola kawał dobrej roboty. Jak zwykle notował ważne przechwyty i umiejętnie rozprowadzał piłkę w ataku oraz stosował wysoki pressing. Moim zdaniem cichy bohater tego meczu :)
Wijnaldum - wszedł z Hendersona i pokazał, że jako joker może strzelać ważne bramki i być istotnym elementem Kloppa. Skutecznie odciążył Hedno jeżeli chodzi o jego obowiązki i to mi.in dzięki niemu Barcelona nie mogła rozwinąć skrzydeł. Jeden z bohaterów tego meczu obok Divocka Origiego!
Shaquiri - widać było, że się stara i szuka gry na 1 kontakt z Origim i Mane, ale po Szwajcarze było widać brak ogrania choć oczywiście wniósł on sporo dobrego jeżeli chodzi o naszą grę. Plus za asystę przy bramce na 3:0 WIjnalduma. Solidny występ ale stać go na więcej
Mane - starał się, walczył i biegał a pod koniec meczu mógł nawet przypieczętować nasze zwycięstwo bramką na 5:0 ale tego nie zrobił. Generalnie dobry występ Senegalczyka, który był 1 z motorów napędowych naszej drużyny ale szkoda, ze nie udokumentował tego bramka :)
Origi - jeden z bohaterów tego meczu, który pokazał nam że jeśli chce to potrafi być kreatywny i skuteczny pod bramką przeciwnika oraz zostawił dużo serca na boisku (warto też zauważyć, że w 2 połowie starał się pomagać naszej defensywie gdy się głęboko broniliśmy). Duży plus za 2 bramki i wielkie brawa za ambicję i poświęcenie!
Joe Gomez i Daniel Sturridge grali zbyt krótko by można ich ocenić

RickRoss
Posty: 354
Rejestracja: 2 sie 2011, o 20:59

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: RickRoss »

urban12 pisze:Liverpool przebiegł wczoraj niemal siedem kilometrów więcej od Barcelony (112 do 105)
Podrzuć proszę linka z rozbiciem na poszczególnych zawodników. O ile dysponujesz :wink:
Obrazek
Football has the power to unite and gather people.

Awatar użytkownika
Mitchell
Posty: 1488
Rejestracja: 30 mar 2005, o 15:43
Kontakt:

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: Mitchell »

Fantastycznie smakuje to zwycięstwo i awans... fantastycznie.
Przed dwumeczem pisałem, że tak bardzo pragnąłem tej batalii. Tak cholernie byłem ciekaw zderzenia dwóch różnych dziś stylów wywodzących się jednego źródła. Z tiki-taki.
Miałem wielki szacunek do Valverde. Trenera defensywnego, taktyka, myśliciela i stoika. Barcelona pod jego wodzą ewoluowała w zespół dobrze broniący, wyrachowany, kliniczny wręcz. Stawiałem ich bezdyskusyjnie jako nr 2 na świecie. Tylko City uważałem za minimalnie lepsze. W sumie... nadal uważam.

Bardzo pechowe pierwsze spotkanie. Wydaje mi się, że byliśmy nawet nieco lepsi na Camp Nou. Mnóstwo głosów słyszałem od ludzi którzy oglądają mecze od 20-30 lat. I według nich nigdy nie widzieli tak dobrze grającej drużyny, która przegrała tak wysoko. I to jest dla mnie wyznacznik obiektywnych, mądrych opinii a nie wrzeszczenie licealistów, bez obejrzanej choćby setki meczów, jakie to ciężkie błędy Klopp popełnił w Barcelonie.
Obaj trenerzy mieli ogromny szacunek do możliwości ofensywnych przeciwnika. Może nawet strach.
Gomez czy Gini w napadzie to nie był przypadek. Z drugiej strony odpowiedzią był Vidal i Roberto. W obu przypadkach chodziło o defensywę. Zabezpieczenie, waleczność, odbiory, zachowanie średniej wzrostu. Podstawy rzemiosła.
I my grając na takim kultowym obiekcie jak CN nie przestraszyliśmy się rywala. Podjęliśmy rękawicę i jako jeden z niewielu pojechaliśmy tam grać w piłkę. Nie bronić! Grać!
Przeciwko Barcelonie w jaskini lwa walczyliśmy jak równy z równym. Ten mecz powinien się skończyć 3:3. To byłby sprawiedliwy wynik.

Co los zabrał w pierwszym meczu oddał na Anfield. Nie zagraliśmy już tak dobrze jak tydzień temu, bo i składu nie mieliśmy optymalnego. Ale różnica była niewielka.
Za to Barcelona zagrała ka-ta-stro-fal-nie! Nie sami z siebie oczywiście. Zespół nigdy nie gra w próżni. Zawsze jest rywal który dyktuje swoje warunki. Wydatnie pomogły w tym trybuny, optymalne zestawienie tych naszych niedobitków przez trenera, BARDZO mądra, chłodna kalkulacja meczowa.
To trochę kłóci się z obrazem gry na Anfield ale ja uważam, że to było zaplanowane przed meczem. A tym razem jakość wykonania zaskoczyła nawet ich twórców Krawietza, Lijndersa, Kloppa czy Hendersona.
Ukłuć Barcelonę jak najszybciej. Zranić. Pokazać, że są tylko ludźmi i można im strzelić gola. Nie są niezatapialni.
Zasiać wątpliwości. Gdy się uda to naciskać dalej, pressować, dręczyć, biegać. Może popełnią błąd czy dwa.
Nie popełnili. Zeszliśmy do szatni.
I to w przerwie zapewne zostało powiedziane, iż po wznowieniu rzucamy wszystko co mamy. Najwyżej spuchniemy w 70-tej minucie i dostaniemy trójkę w plecy. Ale nie mamy czasu na kalkulacje. Trzeba strzelić przynajmniej jeszcze jedną bramkę w pierwszym kwadransie, bo potem zostaniemy w dużym niedoczasie.
I udało się lepiej niż planowano. Gini huknął dwie tak szybko, że zastanawiam się czy on nie został w tym polu karnym Ter Stegena po pierwszym golu.
Barcelona poczuła to. Poczuła strach. Demony z Rzymu wróciły. Oni już wiedzieli. Ja też wiedziałem. Większość kibiców również. Tego meczu nie wygrają. Nie będzie Madrytu, awansu, finału, fajerwerków w ogródku odwiecznego rywala, spania na jego kanapie i posuwania jego córek.
Do negocjacji pozostał tylko czas egzekucji i ostatnie życzenie skazańca. Arnold przyciągnął szafot, Divock pociągnął za dźwignię, Barcelona zawisła targana przedśmiertnymi konwulsjami. Szarpała się i wiła jeszcze kwadrans usiłując zerwać ze stryczka. To się nie mogło udać. Sznur był za gruby. Spleciony z poczucia niesprawiedliwości, zawiedzionych marzeń, ambicji, motywacji, determinacji i żądzy krwi. Po piętnastu minutach nadworny lekarz z Turcji stwierdził zgon skazańca.
Koniec widowiska. Można się rozejść.

Anfield wybuchło. Widziałem to może ze 3 razy w życiu. Ale chyba nigdy tyle łez co wczoraj. Łez na trybunach i na murawie. Twarde chłopy a ryczeli po meczu jak dzieciaki. Nawet teraz chce mi się jeszcze płakać gdy to widzę, gdy to piszę.
To było coś magicznego. Kolejna taka wielka historia. To dlatego zakochałem się w tym klubie. Nie dla trofeów jak większość kibicowskich migrantów. Dla emocji, pasji, lojalności i potu którego po meczu nie da się odróżnić od łez.
Większość klubów na taką historię w swoim CV. Wielkie powroty, odbudowy, dokonywanie niemożliwego.
Oni taką mają jedną. My mamy co kilka lat. To jest ta różnica.
Chat o Liverpoolu, klubach Premier League i ciekawych meczach.
Zapraszam

MixonLFC
Posty: 164
Rejestracja: 7 sty 2018, o 04:55

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: MixonLFC »

Takie pytanko, czy tylko mi się wydawało czy w trakcie śpiewania "You'll Never Walk Alone" przed meczem zamiast w orginalnego tekstu:
"Walk on, walk on
With hope in your heart
And you'll never walk alone"

Kibice zaśpiewali:

"Walk on, walk on
With hope in your, in your heart
And you'll never walk alone"

Jeśli coś mi się ubzdurało to przepraszam :)
Ostatnio zmieniony 8 maja 2019, o 15:54 przez MixonLFC, łącznie zmieniany 1 raz.

DrGh0st
Posty: 523
Rejestracja: 2 cze 2011, o 11:17

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: DrGh0st »

"I wtedy Klopp rzekł:
Ty jesteś Virgil czyli opoka a na tej opoce zbuduje Liverpool mój, a przeciwnicy go nie przemogą."

Awatar użytkownika
Wrubel84
Posty: 672
Rejestracja: 28 wrz 2017, o 19:46
Lokalizacja: Gliwice

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: Wrubel84 »

SzymonW pisze:Powiem szczerze, że po kontuzjach Firo i Salaha jestem przybity i nie wierzę w awans. Jeżeli awansujemy to będzie to porównywalne do zwycięstwa RFN nad Węgrami w finale MŚ, ale będę trzymał kciuki z całych sił.
Dobrze, że trzymałeś kciuki, ale uwierz w awans, bo to prawda. Udało się !!!
saw pisze:Bez Firmino, bez Mo. Awans to będzie cud. Nie nastawiam się na to, ale liczę na dobry mecz i zwycięstwo. Niech to się przyjemnie ogląda!
Bez nich się udało, jest awans, nastaw się mocny finał LM.
josif pisze:Allison
TAA- Matip - VVD - Robertson
Milner - Fabinho - Henderson
Shaqiri - Sturridge - Mane

Jak tak nie wyjdziemy to jesteśmy w dupie. Z resztą już jesteśmy. :/
Tak wyszliśmy z jedną zmianą i jednak nie jesteśmy w dupie, jesteśmy w finale LM, drugi rok z rzędu.
kacciq pisze:Nie oszukujmy się, nie awansujemy dzisiaj do finału. Wątpię nawet czy uda się wygrać ten mecz, grając bez Salaha, Firmino i Keity. Origi, Stu i Shaq są fajnymi zmiennikami na drużyny pokroju Newcastle, ale nie dadzą sobie rady z Barceloną.
Wynik obstawiam 1-1.
Cóż, wynik mówi sam za siebie, więcej wiary w tych graczy pokroju Newcastle.
Flymf pisze:Myślę że mimo wszystko dzisiejszy mecz trzeba obejrzeć bo jest to ostatni mecz w LM w tym sezonie dla Liverpoolu. Mimo wszystko smutny jest to sezon.
Nie był to ostatni mecz w LM, oglądaj dalej.
ynwa19 pisze:Czas na cud number one!
Niech Anfield naszych poniesie a tacy gracze jak Shaq czy Divock(o ile zagrają)wzniosą sie na wyżyny swoich umiejętności piłkarskich.

Come on LFC!-:)
Sprawcie aby to był magiczny wieczór.
"dziadku" proszę o więcej takich komentarzy mobilizujących, zagrzewających do walki. Brawo za podejście, za wiarę do końca, za postawę prawdziwego kibica, z krwi i kości. Dzięki, że jesteś.

Wybrałem kilka perełek z tego tematu, aby udowodnić niektórym niedowiarkom, że zawsze jest nadzieja, po zmroku zawsze wychodzi słońce, wierzcie w naszą drużynę, dopingujcie.

A jeśli chodzi o sam mecz ....to ukłony dla naszych graczy, dla sztabu, dla kibiców zgromadzonych na Anfield. BRAWO THE REDS !!!

MixonLFC
Posty: 164
Rejestracja: 7 sty 2018, o 04:55

Re: Liverpool - Barcelona

Post autor: MixonLFC »

Nie mogłem obejrzałem to drugi raz właśnie i dalej czułem te emocje. Może to głupie ale ciesze się że w pierwszym meczu była taki wynik jaki był, ta radość dostanie nam na zawsze :)

ODPOWIEDZ