Newcastle - Liverpool

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

Juluz
Moderator
Posty: 1077
Rejestracja: 10 kwie 2012, o 16:07
Lokalizacja: Koło

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: Juluz »

KJano10 pisze:No jasna cholera, podtrzymuje zdanie sprzed meczu. Dlaczego nie grał Origi od początku za dreptającego Stu? Rezerwowi załatwili nam dziś 3 pkt i to trochę fartem - nie ma co ukrywać. Ten klub chyba naprawdę kiedyś doprowadzi mnie do zawału :P

Dzisiaj w 100% się sprawdziło: https://www.youtube.com/watch?v=9LuKOoWbSG0
Nie zgodzę się do końca z tym, co napisałeś o Stu. Na początku zagrał naprawdę kilka dobrych piłek, może i napastnik nie jest od tego, ale zawsze zrobi coś nieszablonowego, np. piętka w beznadziejnej sytuacji do Trenta, ten wrzuca do Mo i mamy bramkę.

Zawsze lepiej coś takiego niż niewidoczny Gini w meczu z Barceloną.
Polub LFCpl na fb! LFCpl!
Zapraszam na discord lfc-> klik!

Awatar użytkownika
zwieszhu
Posty: 152
Rejestracja: 4 sie 2009, o 11:15
Lokalizacja: Wolna Wola
Kontakt:

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: zwieszhu »

Juluz pisze:... np. piętka w beznadziejnej sytuacji do Trenta, ten wrzuca do Mo i mamy bramkę...

Dla mnie akcja sezonu, serio, piętka, wrzutka z pierwszej i strzał z woleja, czysty miodek!
Mam nadzieję, że ta bramka da dodatkowo Mo króla strzelców.

KJano10
Posty: 74
Rejestracja: 14 kwie 2017, o 13:52
Lokalizacja: Krk / L-wa

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: KJano10 »

Juluz pisze:
KJano10 pisze:No jasna cholera, podtrzymuje zdanie sprzed meczu. Dlaczego nie grał Origi od początku za dreptającego Stu? Rezerwowi załatwili nam dziś 3 pkt i to trochę fartem - nie ma co ukrywać. Ten klub chyba naprawdę kiedyś doprowadzi mnie do zawału :P

Dzisiaj w 100% się sprawdziło: https://www.youtube.com/watch?v=9LuKOoWbSG0
Nie zgodzę się do końca z tym, co napisałeś o Stu. Na początku zagrał naprawdę kilka dobrych piłek, może i napastnik nie jest od tego, ale zawsze zrobi coś nieszablonowego, np. piętka w beznadziejnej sytuacji do Trenta, ten wrzuca do Mo i mamy bramkę.

Zawsze lepiej coś takiego niż niewidoczny Gini w meczu z Barceloną.
Owszem, miał kilka dobrych zagrań ale mimo wszystko większość meczu kompletnie poza grą. Nie chodzi nawet o tą zmarnowaną setkę, każdemu się zdarza a masę ważnych bramek nam nastrzelał. W drugiej połowie miałem wrażenie, że nawet nikt do niego nie chciał za bardzo podawać. Przykro mi się na to patrzy, ale mam wrażenie, że przez te wszystkie kontuzje gra trochę z zaciągniętym hamulcem. Do większości piłek Firo, czy Origi idą do końca, a Daniel odpuszcza w połowie. Znamienne dziś było to, że w momencie wejścia Shaqa na prawe skrzydło i przesunięciu Salaha na szpice totalnie nie wiedział gdzie ma grać i często dublował Egipcjanina.

Niemniej jednak, teraz rewanż z Barceloną. Jeśli sprawdzą się najgorsze scenariusze i Bobby oraz Mo wypadną, to we wtorek zamiast meczu sezonu będziemy musieli zagrać chyba spotkanie dekady.

adamne
Posty: 477
Rejestracja: 31 lip 2017, o 21:49
Lokalizacja: Katowice

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: adamne »

Jak tu nie kochać tego klubu, tymi emocjami w lidze Santander możnaby obdzielić całą kolejkę.
Drużyna Kloppa po raz kolejny pokazała że ma jaja, wierzy w siebie i nie pęka nawet jeśli się nie układa (brak Firmino, zmęczenie po LM i kontuzja Salaha). Sroki, chociaż nie grają już o nic, gryzły trawę jak w meczu o wszystko, ale to właśnie dlatego Premier Leage jest najlepsza na świecie - tutaj się nie odpuszcza, nie odstawia nogi i nic się nie dostaje za darmo (no chyba że City ale mam nadzieję że to też się skończy).
Rezerwowi, tak mało grający w tym sezonie, również pokazali że może nie są równorzędnymi zmiennikami dla pierwszej XI, ale potrafią dać jakość i nie są w klubie przez przypadek. Myślę że jeszcze ze 2-3 dobre transfery latem i będziemy mieć skłąd kompletny, który w przyszłym sezonie będzie w stanie powalczyć o trofea na 4 frontach.
Ogólnie poprawili mi humor po niefortunnym meczu z Barceloną i nawet jeśli znowu nic nie wygramy to i tak będę dumny z LFC bo gramy coraz lepiej i dopiero się rozkręcamy, jestem pewien że ta drużyna odniesie jeszcze niejeden sukces. A stany przedzawałowe dostajemy gratis :D
Nas się nie skreśla.
Andy Robertson

Redi
Posty: 638
Rejestracja: 16 wrz 2011, o 16:18

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: Redi »

Jak mozecie mowic o farcie, zlej grze w obronie i tak dalej, skoro ten mecz przeciez nie mogl byc ewidentna podkladka ze strony srok? Musieli dodac troche dramaturgii, zeby kibice nie bylo podejrzliwi :)

Awatar użytkownika
werbatin
Posty: 1001
Rejestracja: 9 maja 2006, o 10:00
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: werbatin »

Flymf pisze:No to baju baju mistrzostwo kraju. Ten klub naprawdę ma jakiś gen przerywania.
Ten post 12 maja ląduje w mojej stopce. Coś pięknego, kwintesencja "kibica". Nie mówię, że pesymistyczne nastawienie od razu jest niegodne, ale na miłość boską, poczekaj do ostatniego gwizdka. Mówisz, że klub, który ma obecnie 94 pkt w lidze i pokazuje takie jaja, że się w pale nie mieści ma "gen przegrywania". Boże, widzisz i nie grzmisz. Sam masz gen mentalnego-kibica-tchórza drogi kolego i wara mi od mojego ukochanego klubu, określając go w taki sposób.

W poniedziałek Lester robi swoje, we wtorek odprawiamy Barce 5-1. To możesz dać do swojej stopki pojutrze. Nie pozdrawiam.
Obrazek

Awatar użytkownika
AustralianMagic
Posty: 2170
Rejestracja: 31 paź 2010, o 19:59

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: AustralianMagic »

werbatin pisze:
Flymf pisze:No to baju baju mistrzostwo kraju. Ten klub naprawdę ma jakiś gen przerywania.
Ten post 12 maja ląduje w mojej stopce. Coś pięknego, kwintesencja "kibica". Nie mówię, że pesymistyczne nastawienie od razu jest niegodne, ale na miłość boską, poczekaj do ostatniego gwizdka. Mówisz, że klub, który ma obecnie 94 pkt w lidze i pokazuje takie jaja, że się w pale nie mieści ma "gen przegrywania". Boże, widzisz i nie grzmisz. Sam masz gen mentalnego-kibica-tchórza drogi kolego i wara mi od mojego ukochanego klubu, określając go w taki sposób.

W poniedziałek Lester robi swoje, we wtorek odprawiamy Barce 5-1. To możesz dać do swojej stopki pojutrze. Nie pozdrawiam.
To, że klub ma obecnie 94 pkt nie stoi w sprzeczności z genem przegrywa, a wręcz przeciwnie. Idealnie się uzupełnia.
Chodzi o to, że jak nic nie gramy, nic nie wygrywamy - logiczne. Ale gdy gramy zajebistą piłkę to... I tak nic nie wygrywamy, chociaż wszelkie zasady logiki wskazywałyby na to, że powinniśmy wygrać. Kilka przykładów z ery Jurgena.
- po epickim meczu z Borussią awansujemy do finału LE. Nikt nigdy nie wygrał LE 3x pod rząd, ale my przegrywamy z Sevillą, która zalicza wtedy 4 porażki w ostatnich 5 meczach w lidze i pozwalamy śrubować jej rekord 3 wygranych.
- finał LM, gramy z Realem jak równy z równym, aż tu nagle wypada Salah, a Karius zalicza taki wylew, że staje się legendą LM i cały wysiłek w meczach z Romą i ManC idzie na marne.
- W tym sezonie wszystko wychodzi perfekcyjnie, masowo zdobywamy punkty, zaliczamy tylko 1 porażkę w lidze, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to jest TEN sezon i co? I znowu kończymy (odpukać) z niczym, bo City jest lepsze o 1 pkt, a na dodatek na ostatniej prostej, gdy w końcu bylibyśmy w finale LM faworytem z dużą szansą na zwycięstwo, to Milner decyduje podać do Ter Stegena, Mane posyła piłkę na orbitę a Salah mając całą bramkę ładuje w słupek.

Ale oczywiście to nie tylko era Jurgena. Wcześniej też to miało miejsce.
Wszystko w naszych rękach (nogach) a tu Gerrard się musiał wyjebać, a wystarczyło nie przegrać i nawet Mourinho niespecjalnie nam to utrudniał tylko jak zwykle sami sobie zmarnowaliśmy okazję i tak absurdalny sposób, że szkoda o tym mówić.
I tak dalej, i tak dalej...

Po prostu ilekroć jesteśmy bardzo blisko sukcesu, ktoś z naszych zawsze przechodzi jakiś wylew, który powoduje, że sami sobie odbieramy szansę na zwycięstwo. Tak jak Arsenal był symbolem i memem 4go miejsca, tak my jesteśmy memem "następnego sezonu", bo nawet jak gramy jedną z najlepszych piłek na świecie i tak nic nie ugrywamy, ale w następny sezon na pewno będzie nasz i coś wygramy :oops:

grzyb
Posty: 339
Rejestracja: 10 mar 2016, o 08:41

Re: Newcastle - Liverpool

Post autor: grzyb »

adamne pisze: Myślę że jeszcze ze 2-3 dobre transfery latem i będziemy mieć skłąd kompletny, który w przyszłym sezonie będzie w stanie powalczyć o trofea na 4 frontach.
:D

Czytam to co sezon. I robi się to nudne.

Fajny mecz pełen walki. Myśle ze Origi powinien wyjść w 1 składnie z Barceloną. Gini przyda się w środku. Teraz czekać do poniedziałku ?
Piwa i pacierza nigdy nie odmawiam

ODPOWIEDZ