Skąd biorą się te wyniki?

Wszystko o The Reds.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

Re: Skąd biorą się te wyniki?

Postprzez arvedui » 23 sty 2020, o 14:55

Przy założeniu, jakie przyświecało budowaniu tabeli, która rozpoczęła ten wątek nic by się nie zmieniło. Bo sama tabela była zbudowana na podstawie wskaźnika oceniającego jakość stworzonych szans, a nie faktycznie zdobywane bramki. Więc - trochę jak pisałem w moim poście na samej górze: Jeżeli ktoś tworzy stosunkowo mniej szans, a wykorzystuje je z dużą skutecznością (nie koniecznie z uwagi na szczęście, ale może zwyczajnie - bo potrafi), to w tej tabelce będzie niejako poszkodowany. Bonus natomiast przyznawany jest drużynie, która dużo tworzy, niezależnie od tego, czy swoje szanse wykorzystuje.

A co do samego wskaźnika xG (expected goals) to moim zdaniem jest to świetna sprawa, choć raczej do stosowania w danym meczu, ewentualnie do oceny formy drużyny, umiejętności wykończenia danego zawodnika, a w mniejszym stopniu do porównywania poszczególnych drużyn na przestrzeni sezonu. Ocenia się każdą sytuację bramkową biorąc pod uwagę historyczne statystki: jeżeli w podobnej sytuacji z podobnego miejsca przeciętnie co piąty strzał kończy się bramką, to jest on wart 0,2 xG (20%). Jeśli ktoś strzela z ponad 25 metrów, to współczynnik xG jest niższy, np. 0,05, bo wpada 5% takich strzałów. Na koniec meczu te wskaźniki się sumuje i wychodzi, że dana drużyna zdobyła jedną bramkę, chociaż szans sobie wykreowała na 2,2 gola. Tymczasem rywal oddał jeden strzał z daleka, 0,1 xG i jakieś dwie przebitki, łącznie 0,2 xG a i tak jednego gola z tego wykręcił. Dzięki temu można ocenić, że zespół nr 1 był zwyczajnie nieskuteczny i wcale nie musi nadchodzić kryzys. Częściowo o tym był ten artykuł: http://www.lfc.pl/Artykuly/1256
Avatar użytkownika
arvedui
Redaktor
 
 
6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership
Posty: 871
Dołączył(a): 19 maja 2013, o 22:14
Lokalizacja: Toruń

Re: Skąd biorą się te wyniki?

Postprzez n_t » 23 sty 2020, o 16:34

Mógłbym prosić kogoś o wytłumaczenie skąd w xPTS wzięły się punkty po przecinku? :shock:
Obrazek
n_t
Webmaster
 
 
6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership
Posty: 72
Dołączył(a): 28 sie 2013, o 18:27

Re: Skąd biorą się te wyniki?

Postprzez arvedui » 24 sty 2020, o 00:10

Podajmy przykład
Obrazek

Wolves xG = 1,8
Liverpool xG = 1,6
czyli w sumie stworzono sobie okazji na 3,4 bramki z czego 53% wykreowali sobie Wolves a 47% Liverpool.

Do zgarnięcia były trzy punkty, więc według zaproponowanego modelu po dzisiejszym meczu Wilki zarobiłyby do tabeli 1,59 xPTS (spodziewanych punktów) a Liverpool 1,41 xPTS.
Avatar użytkownika
arvedui
Redaktor
 
 
6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership
Posty: 871
Dołączył(a): 19 maja 2013, o 22:14
Lokalizacja: Toruń

Re: Skąd biorą się te wyniki?

Postprzez okruch » 29 sty 2020, o 14:36

Nigdy nie sądziłem że na sport.pl znajdę tekst godny uwagi, ale widać redaktor Włodarczyk odrobił lekcje. Może nic odkrywczego, ale fajne smaczki i dobry tekst: http://www.sport.pl/pilka/7,65080,25644 ... BoxSportMT
Obrazek
Avatar użytkownika
okruch
 
 
7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership
Posty: 36
Dołączył(a): 7 mar 2012, o 22:33

Re: Skąd biorą się te wyniki?

Postprzez PyrkaLFC » 30 sty 2020, o 12:23

Czytam sobie ostatnio blogi na StatsBomb, w ramach poszerzania horyzontów. Żeby nie czuć się wyciętym z kontekstu czytam sobie je od samego początku (przy okazji szlifuje angielski bo czytam na głos xD). Ostatnio natrafiłem na fajny tekst: Strzały na bliski słupek vs strzały na dalszy słupek:
https://statsbomb.com/2013/07/near-or-f ... -shooting/

W skrócie strzały na dalszy słupek mają wyższą szanse na to, żeby wpaść do siatki, nawet przy założeniu, że co drugi taki strzał będzie zablokowany przez obrońcę, niż strzały na bliższy (nie blokowane). Obejrzałem kilka razy kompilację goli z tego i z zeszłego sezonu - to mi się rzuca w oczy już od dłuższego czasu - jeśli strzały nie są przecięciem mocnego dośrodkowania, czyli strzały powiedzmy zza piątki, strzały mierzone zazwyczaj lecą na dalszy słupek. Mistrzem w tej dziedzinie jest bez wątpienia Salah, choc większość naszych zawodników wykańcza akcję właśnie w ten sposób. Przy takim strzale bramkarz jest niemal bezsilny, tutaj robotę muszą wykonać obrońcy, żeby zablokować strzał. Tylko żeby to zrobić, to trzeba najpierw dogonić naszych zawodników, a dogonić Salaha czy Mane, czy nawet Origiego to wcale nie jest taka łatwa sprawa. Jestem pewien że te strzały są trenowane bezustannie. To też może wyjaśniać niekiedy decyzję podejmowane przez Salaha, że szuka strzału. Moim zdaniem jest to jeden z głównych czynników wpływających na nasze wyniki.
"Grało się non stop, od samego rana.
Nie płaciłem hajsem tylko bólem w kolanach"
https://streamable.com/j3pcz?fbclid=IwA ... s9stQEFQiU ;)
Avatar użytkownika
PyrkaLFC
 
 
7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership7 years of membership
Posty: 2284
Dołączył(a): 16 sty 2013, o 18:53
Lokalizacja: Poznań

Re: Skąd biorą się te wyniki?

Postprzez pille » 4 lut 2020, o 15:14

Faktycznie-liverpoolowski poziom dyskusji,ciekawe i rzeczowe posty. :)
Trudno nie zgodzić się z uwagami i wyjaśnieniami szczegłólnie Kolegi arvedui.

Ze współczynnika xG koszmarnie "zakpił" sobie w ostatniej kolejce PL "The Special One" gdzie jego Tottenham z MC zaprezentował się odpowiednio 0,42 : 3,23 .
Jose jest naprawdę wyjątkowy. :D

BTW-wg xG Liverpool-Southampton to 3,66 do 0,72. :o
pille
 
 
1 year of membership
Posty: 21
Dołączył(a): 9 sie 2018, o 15:03

Re: Skąd biorą się te wyniki?

Postprzez Mitchell » 14 lut 2020, o 19:02

Skąd się biorą?
Myślę, że z wielu czynników. Bardzo wielu. Każdy z nich oddzielnie jest nic nie znaczącą przesłanką. Razem i w komplecie, jeśli są ukierunkowane w pożądaną stronę, stanowią o sile (lub słabościach) poszczególnych drużyn. Nie ma jakiegoś jednego magicznego wytłumaczenia dobrej lub złej passy. To zawsze splot wielu pomniejszych zdarzeń.
A Liverpool?

Po pierwsze, liga jest słaba.
Nadal jedna z najlepszych lig świata ale w tym sezonie zawodzą wszyscy wielcy. Do niedawna jeszcze standardem było 75-76 punktów aby myśleć o czwartym miejscu i LM. Inaczej mówiąc 2.00 pts/mecz. Dziś patrząc na tabelę tylko City ledwie dociąga do tego wyniku. I to na styk. Cała reszta drużyn mieści się poniżej granicy. Przypomina mi to sezon 15/16. Wszyscy wypadali tak źle i nierówno, że przeciętne Leicester sięgnęło po mistrza.
Na tle tak słabej ligi regularność Liverpoolu wygląda na granie jakiejś kosmicznej piłki. A tak moim zdaniem nie jest. Ogrywamy słabiaków, męczymy się trochę ze średniakami. Z potęgami powinniśmy przegrać od czasu do czasu ale... gdzie te potęgi? Z kim tu przegrać skoro nazwa "TOP 6" już chyba bezpowrotnie przeszła do historii. Dziś to liga drużyn średnich śniących o własnej przebrzmiałej potędze. Jednak sytuacja jest dynamiczna. Nikt w tym marazmie trwać nie chce więc pewnie szybko się to zmieni.

Szczęście.
Tak, bardzo ważny czynnik. W piłce szczególnie. Nie znam drugiego sportu zespołowego obarczonego tak dużym wpływem szczęścia. Sporo się tego nazbierało w ostatnim czasie. A to jakiś obity słupek bramki Aliego, a to zmarnowane dwie setki przez przeciwnika, miękki karny dla nas, dziwnie łagodne decyzje sędziowskie albo stracona i nieuznana z powodu mikrometrowego spalonego bramka dla rywali. Jest w czym wybierać. Czasami działa to również w drugą stronę i fortuna staje po stronie przeciwnika ale, mam wrażenie, mniej tego. To subiektywne odczucie. Ślizgamy się po tych meczach.

Psychika. Szeroko przeze mnie w tym akapicie rozumiana.
Dla kogoś kto mecze Liverpoolu śledzi od dawna nie jest trudno zauważyć jak duży progres nastąpił w tej dziedzinie. Drużyna nawet przyparta do muru wydaje się pozbawiona paniki. Gra swoje. Wierzy, że to tylko wypadek przy pracy i zaraz mecz wróci na właściwy tor. Gubimy się bardzo rzadko. Pozwalamy zdominować - jeszcze rzadziej.
Trudno wyrokować na ile w tym zasług Lee Richardsona, na ile Kloppa lub sztabu a w jakiej mierze to praca samych zawodników. Pewnie wszystkie te czynniki współistnieją. "F**** mentality giants" - to już chyba nie slogan. Ci ludzie naprawdę mają tytanową psychikę. Bardzo jestem ciekaw jak zachowa się drużyna po kilku stratach punktów z rzędu. Nie można wygrywać wszystkiego i intryguje mnie ta przyszła weryfikacja mentalnych ponoć gigantów.

Stosunkowo mała, kompaktowa kadra.
Doceniana przez niewielu. Cała rzesza kibiców wolałaby mieć po dwóch rezerwowych na każdą pozycję. Najlepiej na ławce posadzić Mahreza, Koulibaly'ego, Wernera, Havertza...
A ten wąski skład gwarantuje trzymanie wszystkich zawodników "pod prądem". Każdy się może przydać, każdy jest potrzebny. Trenujesz bo masz realną szansę zagrać.
A i rotacje są umiarkowane. Wyjściowy garnitur nie traci ogrania, czucia piłki.
Wąska kadra wydaje się ryzykowna w razie plagi kontuzji ale jakże efektywna gdy nie ma w drużynie zbyt wielu urazów.

Ewolucja Kloppa.
To temat niesamowicie szeroki. Trudno to ująć w jednym małym akapicie więc będzie z grubsza.
Ma ten człowiek taki dar jaki miał Ferguson: podejmuje głównie dobre decyzje. A jeżeli się pomyli nie ma problemu by się do tego przyznać i zacząć od nowa.
Stałe fragmenty które graliśmy bardzo słabo zostały zaorane dwa lata temu i rozpisane od nowa. Efekty widać dziś gołym okiem.
Pomylił się w ocenie zawodnika to nie miał problemu wydać tryliony na kolejnego.
Dwa lata się uczył jak nie zarżnąć drużyny do stycznia aż się nauczył.
Mało zmian i późno w meczu? Więc wreszcie ma ławkę z której umie i lubi korzystać.
Nie widział w Salahu wzmocnienia drużyny lecz dał się przekonać ludziom którymi się otacza.
Zresztą umiejętność dobierania ludzi i ufania im, pozwalanie na własną robotę, to również jego kolejna dobra cecha charakteru. On nie "gra szefa". On jest ponad to. To ludzie w nim widzą lidera.

Poszukiwanie świeżej materii do wykorzystania przed innymi.
O zagospodarowaniu nowego lądu jakim są wyrzuty z autu już było głośno. Te kilkanaście, z pozoru nieistotnych, punktów procentowych przy skuteczności wybić przekłada się potem na kilka dodatkowych akcji w meczu które możemy wykorzystać. I dokładnie tyle samo sytuacji zabieramy przeciwnikom.
Granie "na VAR", jak to nazywam również opracowaliśmy jako jedni z pierwszych. Przy bronieniu rzutów wolnych zawodnicy stoją w linii do ostatniej chwili. Ewentualne minimalne spalone ma wychwycić video co jeszcze rok temu byłoby niemożliwe.

No i wyszła kobyła do czytania. A mialo być kompaktowo. :)
To były główne aspekty moim zdaniem. Kolejność również nieprzypadkowa.
Jest jeszcze sporo mniejszych a które zbudowały obecne wyniki. Elastyczność taktyczna, brak takiego pomoru jak chociażby w City na początku sezonu, dobry dobór zawodników (najlepsi gracze nie tworzą najlepszej drużyny o czym wielu kibiców zapomina), umiejętność zarządzania młodymi milionerami...
Jak pisałem wyżej: każdy z nich oddzielnie jest błahostką. Umiejętnie zebrane i ukierunkowane potrafią stworzyć potęgę.
Chat o Liverpoolu, klubach Premier League i ciekawych meczach.
Zapraszam
Avatar użytkownika
Mitchell
 
 
14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership
Posty: 1467
Dołączył(a): 30 mar 2005, o 15:43

Poprzednia strona

Powrót do Liverpool FC

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość