Strona 6 z 6

Re: PNA 2010

PostNapisane: 29 sty 2010, o 11:25
przez polik
Jak dla mnie , Egipt obok Angoli jest najbardziej faworytowaną drużyną przez sędziów. Karny powinien być powtórzony a trzecia czerwona kartka nietrafiona , było widać na powtórce że nie było kontaktu. Szkoda mi Algierii , wracając do sędziów , obrońca Egiptu ( wybaczcie nie powiem nazwiska ) faulował 15 razy ! i nie dostał nawet żółtka.Żałosne...

Re: PNA 2010

PostNapisane: 31 sty 2010, o 20:29
przez miler
Odnośnie finału.

Co się rzucało w oczy, to brak jakiejkolwiek gry kombinacyjnej. Moim zdaniem spowodowała to Ghana, bo: 1)sama nic nie grała z przodu, atakując 2 graczy przeciwko 6-8 obrońcom; 2)skutecznie uniemożliwiała to Egipcjanom, za co im chwała.

Przyglądając się trochę uważniej zauważyłem pasywność bocznych obrońców w obu ekipach. Zero inicjatywy, żaden z czterech bocznych obrońców na boisku nie włączał się do akcji ofensywnych swojego zespołu, czy to Ghany, czy Egiptu.

Najbardziej irytuje głupota i egoizm graczy Ghany. Każdy z nich chce być bohaterem, wydawało się, że w głowach tych piłkarzy była tylko jedna myśl: jedyny sposób na strzelenia gola to minięcie wszystkich obrońców na boisku, położenie bramkarza, ponowne minięcie obrońców, powrót na własną połowę i strzał z 50m w samo okienko z prędkością 300km/h. Nie mogłem już na nich patrzeć dosłownie, wybiegają trójką na czwórkę obrońców i mimo tego że koleś z piłką ma 5 opcji podania piłki zawsze wybiera drybling i strzał gdzieś w trybuny. Najlepiej było to widać po stracie bramki w końcówce.

Dlaczego Egipt wygrał? Wystarczy spojrzeć na akcję bramkową. To nie była solowa akcja, tylko podanie z klepki, które totalnie rozmontowało defensywę Czarnych Gwiazd. Prosta gra, a tak trudna do pojęcia. Ghańczycy sami sobie winni, że po meczu płakali z rozpaczy, zamiast ze szczęścia.

Re: PNA 2010

PostNapisane: 31 sty 2010, o 20:39
przez polik
Niestety , Miler ma racje , Ghana jest sobie sama winna. A szkoda...

Re: PNA 2010

PostNapisane: 31 sty 2010, o 20:51
przez Ciuras
Co Wy się dziwicie, że Ghana tak gra i przegrywa? Przecież od kilkunastu lat (a nawet i więcej heh) zespoły z Afryki grają często na hurra! - byle do przodu, byle na bramkę. Obrońców mają generalnie słabych, bramkarzy jeszcze bardziej beznadziejnych. A wygrała drużyna najbardziej "europejska" jeśli można tak określić.