Liverpool - Barcelona

Rozmawiamy tutaj o wszystkich rozgrywanych spotkaniach Liverpoolu.

Moderatorzy: ramar, zoltoczerwony, Juluz, Daniel, Gonzo, Szpieg1, AirCanada

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez filuuuu » 8 maja 2019, o 11:33

dobrze, że się upiłem bo chyba bym nie zasnął :D
Następny mecz do historii :) It's incredible!

Once red always red! Kibic od 05.2005!
--------------------------------------------------------------
Avatar użytkownika
filuuuu
 
 
6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership6 years of membership
Posty: 97
Dołączył(a): 10 mar 2013, o 16:06
Lokalizacja: Kraków

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez Fesaczi121 » 8 maja 2019, o 12:13

Zazdroszcze, ja nawet upity nie mogłem zasnąć :D
Fesaczi121
 
 
1 year of membership
Posty: 30
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 12:55

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez akhrem9 » 8 maja 2019, o 12:45

Divock już strzelał w pamiętnym 4-3 z BVB, zna już charakter takich spotkań. Liverpool zagrał perfekcyjne spotkanie, bo wie jak to rywalizować z jeszcze bardziej klinicznie perfekcyjnym City w lidze. Rożnorodność piłki w Anglii, tempo, pressing, długie piłki, to coś z czym mają problem europejskie drużyny. Nie wiem dlaczego panuje przekonanie, że to zawsze Juventus powinien sięgnąć po LM, podczas gdy w lidze gra na max 2-1 z jakimś Chievo. To samo Barca, za Valverde gra wyrachowanie bez polotu i tłamszenia przeciwnika. Od kiedy Mourinho nie ma w LM piłka stała się piękniejsza. Są wysokie zwycięstwa a zaraz wysokie porażki. Futbol na tak, dla widza. To może się podobać.
Wypadałoby już coś wygrać. Co Madryt zabrał rok temu, teraz niech odda.
akhrem9
 
 
3 years of membership3 years of membership3 years of membership
Posty: 404
Dołączył(a): 26 lis 2015, o 22:04

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez Liverpoolczyk » 8 maja 2019, o 13:17

To było tak niewiarygodne, że do dziś to do mnie nie dociera. Z takim niedowierzaniem i dumą jednocześnie patrzyłem co się działo. Tutaj nie da się wybrać zawodnika meczu. Każdy miał olbrzymi wkład zaczynając od bramkarza po każdą formację. Z naszego podstawowego ofensywnego trio mieliśmy dostępnego tylko Mane. I udało się odwrócić losy spotkania. Niebywałe.
Piłkarze Kloppa rozegrali to tak mądrze i z taką ambicją. Była walka na całego i ten półfinał będzie się wspominało latami. To jest jednak magia Anfield!
Jak widać emocje jeszcze nie zeszły :) Czułem to pisząc kolejne zdania w tym poście :)
Obrazek

Tu chodzi o wszystko. Honor naszego klubu. Dumę naszego miasta. Naszą reputację jako jednego z największych klubów na świecie. Mógłbym występować prawie w każdej innej drużynie i nie byłoby tak samo. - Pepe Reina
Avatar użytkownika
Liverpoolczyk
 
 
11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership11 years of membership
Posty: 1269
Dołączył(a): 4 sty 2008, o 00:04
Lokalizacja: Kołbiel

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez Kartas » 8 maja 2019, o 13:28

Graj bez trzech podstawowych zawodników a czwartego strać pod koniec pierwszej połowy...i jeszcze w drugiej bez tych graczy strzel Barcelonie w pełnym składzie, w pełni wypoczętej 3 gole. Nie. To nie jest możliwe. Wróć! To mogliśmy zrobić tylko My - Wielki Liverpool! Nikt inny by tego nie dokonał. Emocje powoli opadają a przeglądając fora "wrogów" jesteśmy oklaskiwani i doceniani. Super!

Do finału od ostatniego meczu z Wilkami będzie 3 tygodnie. Szmat czasu i stąd obawa, bo wiadomo jak gramy po przerwach. Mam nadzieję, że nie będzie już żadnego obozu przed tym jednym, najważniejszym meczem. Zostaniemy na miejscu a oprócz treningów menedżer zafunduje chłopakom jakieś dwa sparingowe mecze. Co prawda będzie to koniec sezonu dla lig, ale coś trzeba wykombinować aby być w tej grze i by nie opierać się na samym treningu. Rywal może wystawić rezerwy, ale ważne by coś zagrać i być w tym rytmie.

Sam finał to już mi obojętnie. Z jednej strony Ajax jest mocny i nie można ich lekceważyć bo przebyli długą drogę do miejsca gdzie są teraz. Zagrają bez kompleksów, tremy, radosny futbol który może okazać się po raz kolejny zwycięski. Z drugiej strony Tottenham już pewnie w pełnym składzie. Rywal który dobrze nas zna, potrafi toczyć z nami wyrównane boje ale z którym już tyle razy graliśmy w lidze..Ok, chcę Ajax :)
"Koniec! Zrobili to! Zrobili to! Zrobili to! Historia! Legenda! Liverpool! Klopp! Origi! Wijnaldum! Bohaterowie tego stadionu i tej ziemi" - Mateusz Borek po meczu Liverpool - Barcelona (4-0) 7.05.2019
Avatar użytkownika
Kartas
 
 
8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership
Posty: 425
Dołączył(a): 28 sty 2011, o 22:24

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez ynwa19 » 8 maja 2019, o 14:11

Chyba juz wszystko zostalo napisane o wczorajszej wiktorii i nie da sie nic odkrywczego stwierdzic ale jedno nalezy podkreslic:wiara przenosi gory i czyni niemozliwe mozliwym!
Sam w zyciu bylem czesto swiadkiem tego,ze jezeli ktos chce wygrac/cos osiagnac to nie wystarczaja same umiejetnosci.Trzeba miec tez to glebokie przekonanie,ze sie takie przedsiewziecie powiedzie.
I tutaj wchodzi do gry Jürgen-:)
Chyba jak malo ktory trener(nie tylko pilkarski) potrafi on wszczepic swoim podopiecznym ta wiare w mozliwosc osiagniecia czegos nadzwyczajnego.
Juz w Mainz a pozniej w BVB potrafil odpowiednio motywowac i poprowadzic podleglych mu graczy do sukcesow a przeciez material ludzki,ktorym dysponowal to nie byly tylko same asy.
Takze i u nas nie graja sami artysci futbolu ale Klopp ma ten dar uczynienia z zawodnika sredniej klasy pilkarzem dobrym czy nawet bardzo dobrym a takze wpoic mu wlasnie ta wiare we wlasne umiejetnosci co pozwala potem dokonywac takich rzeczy jak wczoraj na Anfield.
Takze cieszmy sie,ze mamy Kloppo u nas i wierzcie mi!-:) w koncu pojawia sie trofea w gablocie.

Come on LFC!-:)
Po tytul mistrza Anglii w sezonie 2018/2019 i zwyciestwo w LM-:)
Przez życie idź z uśmiechem na twarzy
Avatar użytkownika
ynwa19
 
Posty: 423
Dołączył(a): 10 sty 2019, o 22:14

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez RickRoss » 8 maja 2019, o 14:16

Są gdzieś podane statystki biegowe z tego meczu? Miałem wrażenie, że nasi przebiegli pieprzony maraton na głowe :D
Obrazek
Football has the power to unite and gather people.
Avatar użytkownika
RickRoss
 
 
8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership
Posty: 354
Dołączył(a): 2 sie 2011, o 20:59

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez urban12 » 8 maja 2019, o 14:19

Liverpool przebiegł wczoraj niemal siedem kilometrów więcej od Barcelony (112 do 105)
Na stronie "Klopp12"
Avatar użytkownika
urban12
 
 
3 years of membership3 years of membership3 years of membership
Posty: 672
Dołączył(a): 10 lut 2016, o 14:39
Lokalizacja: Bogatynia/Zgorzelec

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez MKrzysiek » 8 maja 2019, o 14:29

Po tym co zobaczyłem wczoraj wieczorem w telewizji wprost nie mogłem uwierzyć własnym oczom, że pokonaliśmy wielką FC Barcelonę u siebie na Anfield i to różnicą aż 4 goli (w ten sposób znajdujemy się już po raz 9 - ty w finale LM i mamy szansę go wygrać a w przypadku ewentualnego zwycięstwa powalczyć też o Superpuchar Europy i Klubowe Mistrzostwo Świata, którego tak bardzo pragniemy).
Co samego meczu to wynik może być nieco łudzący bo Barca tanio skóry nie sprzedała. Świadczy o tym najlepiej statystyka strzałów celnych (niewielka przewaga Liverpoolu 7 do 5), rzutów rożnych (7 do 6 dla nas) oraz posiadania piłki (przewaga 53% do 47% dla Barcy). Na całe szczęście dla nas Klopp wyciągnął wnioski i dzięki umiejętnie stosowanemu pressingowi na połowie Barcy i szybkim akcjom skrzydłami na naszej prawej i lewej flance mieliśmy przewagę jeśli chodzi o tzw. czyste 100% sytuacje :)
Z zawodników indywidualnie szczególne brawa należą się Aliisonowi,Trent - Arnoldowi, Van Dijkowi, WIjnaldumowi, Matipowi i Origiemu, który pokazał, że w decydujących meczach można na nim polegać. Reszta drużyny zagrała na swoim dobrym, równym poziomie :)

Subiektywna ocena zawodników The Reds za mecz z Dumą Katalonii:
Alisson - jeden z bohaterów tego meczu, który tym spotkaniem pokazał, że warto było wydać na jego transfer tyle pieniędzy. Pewny w pojedynkach 1 na 1, dobrze rozprowadzał piłkę do boku i wyłapywał większość dośrdkowań. tak trzymać
Trent - Arnold - tym meczem pokazał, że powołanie do kadry Anglii mu się należy. Pewny w obronie gdzie do spółki z Matipem skutecznie wyłączył z gry Coutinho, przebojowy w ofensywie gdzie do swojego dorobku dołożył kolejne 2 asysty (duży plus za spryt i pomysłowo rozegraną akcję z rzutu rożnego przy bramce na 4:0). Jest ok :)
Matip - dobry mecz Kameruńczyka, który nie dał zbyt wiele pograć Suarezowi i Mesiemu. Pewny w pojedynkach główkowych, 1 na 1, dobrze wyprowadzał piłkę do pomocy
Van Dijk - prawdziwy generał naszej defensywy, który tym meczem pokazał Messiemu, ze mecz na Camp Nou był tylko wypadkiem przy pracy. Dobrze czyścił przedpole pola karnego wygrywał pojedynki główkowe oraz 1 na1. W 2 połowie miał szansę gdy mógł podwyższyć wynik na 2:0. Dobry mecz Holendra :)
Robertson - Szkot jak zwykle zostawił dużo śerca na boisku i to on wspólnie z Van Dijkiem tak umiejętnie zatrzymali Messiego i Suareza. Pewny w obronie, przebojowy w ataku gdzie jego rajdy siały prawdziwy popłoch w szeregach Barcelony. Szkoda niegroźnej kontuzji łydki al po tak długim sezonie to jest naturalne i miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Dobry występ młodego Szkota
Fabinho- dobry, choć nie idealny występ Brazylijczyka, który czyścił przedpole naszej defensywy i pomagał regulować tempo gry. Mały minus za niepotrzebną i głupią żółtą kartkę, ale generalnie występ naszego defensywnego pomocnika. Jest ok :)
Henderson - nasz kapitan tym meczem pokazał, że jest prawdziwym tytanem środka pola. Jak zwykle notował ważne odbiory, stosował pressing który utrudniał Barcy rozegranie piłki a w 1 połowie miał nawet 2 czyste sytuacje bramkowe które jednak zmarnował (Jurgen powinien z nim popracować na treningu jeżeli chodzi o strzały z dystansu). Jest dobrze :)
Milner - solidny występ Anglika, który odpracował w środku pola kawał dobrej roboty. Jak zwykle notował ważne przechwyty i umiejętnie rozprowadzał piłkę w ataku oraz stosował wysoki pressing. Moim zdaniem cichy bohater tego meczu :)
Wijnaldum - wszedł z Hendersona i pokazał, że jako joker może strzelać ważne bramki i być istotnym elementem Kloppa. Skutecznie odciążył Hedno jeżeli chodzi o jego obowiązki i to mi.in dzięki niemu Barcelona nie mogła rozwinąć skrzydeł. Jeden z bohaterów tego meczu obok Divocka Origiego!
Shaquiri - widać było, że się stara i szuka gry na 1 kontakt z Origim i Mane, ale po Szwajcarze było widać brak ogrania choć oczywiście wniósł on sporo dobrego jeżeli chodzi o naszą grę. Plus za asystę przy bramce na 3:0 WIjnalduma. Solidny występ ale stać go na więcej
Mane - starał się, walczył i biegał a pod koniec meczu mógł nawet przypieczętować nasze zwycięstwo bramką na 5:0 ale tego nie zrobił. Generalnie dobry występ Senegalczyka, który był 1 z motorów napędowych naszej drużyny ale szkoda, ze nie udokumentował tego bramka :)
Origi - jeden z bohaterów tego meczu, który pokazał nam że jeśli chce to potrafi być kreatywny i skuteczny pod bramką przeciwnika oraz zostawił dużo serca na boisku (warto też zauważyć, że w 2 połowie starał się pomagać naszej defensywie gdy się głęboko broniliśmy). Duży plus za 2 bramki i wielkie brawa za ambicję i poświęcenie!
Joe Gomez i Daniel Sturridge grali zbyt krótko by można ich ocenić
Avatar użytkownika
MKrzysiek
 
 
8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership
Posty: 150
Dołączył(a): 12 wrz 2011, o 23:32

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez RickRoss » 8 maja 2019, o 15:11

urban12 napisał(a):Liverpool przebiegł wczoraj niemal siedem kilometrów więcej od Barcelony (112 do 105)


Podrzuć proszę linka z rozbiciem na poszczególnych zawodników. O ile dysponujesz :wink:
Obrazek
Football has the power to unite and gather people.
Avatar użytkownika
RickRoss
 
 
8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership
Posty: 354
Dołączył(a): 2 sie 2011, o 20:59

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez Mitchell » 8 maja 2019, o 15:45

Fantastycznie smakuje to zwycięstwo i awans... fantastycznie.
Przed dwumeczem pisałem, że tak bardzo pragnąłem tej batalii. Tak cholernie byłem ciekaw zderzenia dwóch różnych dziś stylów wywodzących się jednego źródła. Z tiki-taki.
Miałem wielki szacunek do Valverde. Trenera defensywnego, taktyka, myśliciela i stoika. Barcelona pod jego wodzą ewoluowała w zespół dobrze broniący, wyrachowany, kliniczny wręcz. Stawiałem ich bezdyskusyjnie jako nr 2 na świecie. Tylko City uważałem za minimalnie lepsze. W sumie... nadal uważam.

Bardzo pechowe pierwsze spotkanie. Wydaje mi się, że byliśmy nawet nieco lepsi na Camp Nou. Mnóstwo głosów słyszałem od ludzi którzy oglądają mecze od 20-30 lat. I według nich nigdy nie widzieli tak dobrze grającej drużyny, która przegrała tak wysoko. I to jest dla mnie wyznacznik obiektywnych, mądrych opinii a nie wrzeszczenie licealistów, bez obejrzanej choćby setki meczów, jakie to ciężkie błędy Klopp popełnił w Barcelonie.
Obaj trenerzy mieli ogromny szacunek do możliwości ofensywnych przeciwnika. Może nawet strach.
Gomez czy Gini w napadzie to nie był przypadek. Z drugiej strony odpowiedzią był Vidal i Roberto. W obu przypadkach chodziło o defensywę. Zabezpieczenie, waleczność, odbiory, zachowanie średniej wzrostu. Podstawy rzemiosła.
I my grając na takim kultowym obiekcie jak CN nie przestraszyliśmy się rywala. Podjęliśmy rękawicę i jako jeden z niewielu pojechaliśmy tam grać w piłkę. Nie bronić! Grać!
Przeciwko Barcelonie w jaskini lwa walczyliśmy jak równy z równym. Ten mecz powinien się skończyć 3:3. To byłby sprawiedliwy wynik.

Co los zabrał w pierwszym meczu oddał na Anfield. Nie zagraliśmy już tak dobrze jak tydzień temu, bo i składu nie mieliśmy optymalnego. Ale różnica była niewielka.
Za to Barcelona zagrała ka-ta-stro-fal-nie! Nie sami z siebie oczywiście. Zespół nigdy nie gra w próżni. Zawsze jest rywal który dyktuje swoje warunki. Wydatnie pomogły w tym trybuny, optymalne zestawienie tych naszych niedobitków przez trenera, BARDZO mądra, chłodna kalkulacja meczowa.
To trochę kłóci się z obrazem gry na Anfield ale ja uważam, że to było zaplanowane przed meczem. A tym razem jakość wykonania zaskoczyła nawet ich twórców Krawietza, Lijndersa, Kloppa czy Hendersona.
Ukłuć Barcelonę jak najszybciej. Zranić. Pokazać, że są tylko ludźmi i można im strzelić gola. Nie są niezatapialni.
Zasiać wątpliwości. Gdy się uda to naciskać dalej, pressować, dręczyć, biegać. Może popełnią błąd czy dwa.
Nie popełnili. Zeszliśmy do szatni.
I to w przerwie zapewne zostało powiedziane, iż po wznowieniu rzucamy wszystko co mamy. Najwyżej spuchniemy w 70-tej minucie i dostaniemy trójkę w plecy. Ale nie mamy czasu na kalkulacje. Trzeba strzelić przynajmniej jeszcze jedną bramkę w pierwszym kwadransie, bo potem zostaniemy w dużym niedoczasie.
I udało się lepiej niż planowano. Gini huknął dwie tak szybko, że zastanawiam się czy on nie został w tym polu karnym Ter Stegena po pierwszym golu.
Barcelona poczuła to. Poczuła strach. Demony z Rzymu wróciły. Oni już wiedzieli. Ja też wiedziałem. Większość kibiców również. Tego meczu nie wygrają. Nie będzie Madrytu, awansu, finału, fajerwerków w ogródku odwiecznego rywala, spania na jego kanapie i posuwania jego córek.
Do negocjacji pozostał tylko czas egzekucji i ostatnie życzenie skazańca. Arnold przyciągnął szafot, Divock pociągnął za dźwignię, Barcelona zawisła targana przedśmiertnymi konwulsjami. Szarpała się i wiła jeszcze kwadrans usiłując zerwać ze stryczka. To się nie mogło udać. Sznur był za gruby. Spleciony z poczucia niesprawiedliwości, zawiedzionych marzeń, ambicji, motywacji, determinacji i żądzy krwi. Po piętnastu minutach nadworny lekarz z Turcji stwierdził zgon skazańca.
Koniec widowiska. Można się rozejść.

Anfield wybuchło. Widziałem to może ze 3 razy w życiu. Ale chyba nigdy tyle łez co wczoraj. Łez na trybunach i na murawie. Twarde chłopy a ryczeli po meczu jak dzieciaki. Nawet teraz chce mi się jeszcze płakać gdy to widzę, gdy to piszę.
To było coś magicznego. Kolejna taka wielka historia. To dlatego zakochałem się w tym klubie. Nie dla trofeów jak większość kibicowskich migrantów. Dla emocji, pasji, lojalności i potu którego po meczu nie da się odróżnić od łez.
Większość klubów na taką historię w swoim CV. Wielkie powroty, odbudowy, dokonywanie niemożliwego.
Oni taką mają jedną. My mamy co kilka lat. To jest ta różnica.
Chat o Liverpoolu, klubach Premier League i ciekawych meczach.
Zapraszam
Avatar użytkownika
Mitchell
 
 
14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership14 years of membership
Posty: 1437
Dołączył(a): 30 mar 2005, o 15:43

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez MixonLFC » 8 maja 2019, o 15:50

Takie pytanko, czy tylko mi się wydawało czy w trakcie śpiewania "You'll Never Walk Alone" przed meczem zamiast w orginalnego tekstu:
"Walk on, walk on
With hope in your heart
And you'll never walk alone"

Kibice zaśpiewali:

"Walk on, walk on
With hope in your, in your heart
And you'll never walk alone"

Jeśli coś mi się ubzdurało to przepraszam :)
Ostatnio edytowano 8 maja 2019, o 15:54 przez MixonLFC, łącznie edytowano 1 raz
MixonLFC
 
 
1 year of membership
Posty: 140
Dołączył(a): 7 sty 2018, o 04:55

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez DrGh0st » 8 maja 2019, o 15:51

"I wtedy Klopp rzekł:
Ty jesteś Virgil czyli opoka a na tej opoce zbuduje Liverpool mój, a przeciwnicy go nie przemogą."
DrGh0st
 
 
8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership8 years of membership
Posty: 520
Dołączył(a): 2 cze 2011, o 11:17

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez Wrubel84 » 8 maja 2019, o 16:12

SzymonW napisał(a):Powiem szczerze, że po kontuzjach Firo i Salaha jestem przybity i nie wierzę w awans. Jeżeli awansujemy to będzie to porównywalne do zwycięstwa RFN nad Węgrami w finale MŚ, ale będę trzymał kciuki z całych sił.


Dobrze, że trzymałeś kciuki, ale uwierz w awans, bo to prawda. Udało się !!!

saw napisał(a):Bez Firmino, bez Mo. Awans to będzie cud. Nie nastawiam się na to, ale liczę na dobry mecz i zwycięstwo. Niech to się przyjemnie ogląda!


Bez nich się udało, jest awans, nastaw się mocny finał LM.

josif napisał(a):Allison
TAA- Matip - VVD - Robertson
Milner - Fabinho - Henderson
Shaqiri - Sturridge - Mane

Jak tak nie wyjdziemy to jesteśmy w dupie. Z resztą już jesteśmy. :/


Tak wyszliśmy z jedną zmianą i jednak nie jesteśmy w dupie, jesteśmy w finale LM, drugi rok z rzędu.

kacciq napisał(a):Nie oszukujmy się, nie awansujemy dzisiaj do finału. Wątpię nawet czy uda się wygrać ten mecz, grając bez Salaha, Firmino i Keity. Origi, Stu i Shaq są fajnymi zmiennikami na drużyny pokroju Newcastle, ale nie dadzą sobie rady z Barceloną.
Wynik obstawiam 1-1.


Cóż, wynik mówi sam za siebie, więcej wiary w tych graczy pokroju Newcastle.

Flymf napisał(a):Myślę że mimo wszystko dzisiejszy mecz trzeba obejrzeć bo jest to ostatni mecz w LM w tym sezonie dla Liverpoolu. Mimo wszystko smutny jest to sezon.


Nie był to ostatni mecz w LM, oglądaj dalej.

ynwa19 napisał(a):Czas na cud number one!
Niech Anfield naszych poniesie a tacy gracze jak Shaq czy Divock(o ile zagrają)wzniosą sie na wyżyny swoich umiejętności piłkarskich.

Come on LFC!-:)
Sprawcie aby to był magiczny wieczór.


"dziadku" proszę o więcej takich komentarzy mobilizujących, zagrzewających do walki. Brawo za podejście, za wiarę do końca, za postawę prawdziwego kibica, z krwi i kości. Dzięki, że jesteś.

Wybrałem kilka perełek z tego tematu, aby udowodnić niektórym niedowiarkom, że zawsze jest nadzieja, po zmroku zawsze wychodzi słońce, wierzcie w naszą drużynę, dopingujcie.

A jeśli chodzi o sam mecz ....to ukłony dla naszych graczy, dla sztabu, dla kibiców zgromadzonych na Anfield. BRAWO THE REDS !!!
Avatar użytkownika
Wrubel84
 
 
2 years of membership2 years of membership
Posty: 492
Dołączył(a): 28 wrz 2017, o 19:46

Re: Liverpool - Barcelona

Postprzez MixonLFC » 8 maja 2019, o 16:22

Nie mogłem obejrzałem to drugi raz właśnie i dalej czułem te emocje. Może to głupie ale ciesze się że w pierwszym meczu była taki wynik jaki był, ta radość dostanie nam na zawsze :)
MixonLFC
 
 
1 year of membership
Posty: 140
Dołączył(a): 7 sty 2018, o 04:55

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mecze

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości